Aktualności
Czas na kadrę. Siedem zawodniczek PGE MKS El-Volt Lublin na zgrupowaniu reprezentacji Polski
EHF EURO 2026 zbliża się wielkimi krokami. Selekcjoner Arne Senstad pracuje nad listą powołań na mistrzostwa Europy, które w dniach od 3 do 20 grudnia 2026 roku odbędą się w Polsce, Rumunii, Czechach, na Słowacji i w Turcji. W kręgu zainteresowań sztabu naszej narodowej kadry jest aż dziewięć piłkarek z Lublina. Siedem z nich udało się na konsultację szkoleniową do Szczyrku.
Od 17 do 20 września w COS OPO Szczyrk odbywa się konsultacja szkoleniowa reprezentacji Polski w piłce ręcznej kobiet z udziałem zawodniczek LOTTO Superligi kobiet. Wśród dwudziestu piłkarek powołanych na to zgrupowanie aż siedem to szczypiornistki PGE MKS-u El-Volt Lublin. W Szczyrku z biało-czerwonymi trenują Oliwia Domagalska, Emilia Kowalik, Dagmara Nocuń, Natalia Pankowska, Daria Przywara, Aleksandra Rosiak i Paulina Wdowiak. Na liście rezerwowej znalazły się natomiast Daria Monkielewicz i Nina Smelcerz. Do powołań na czempionat Starego Kontynentu jeszcze jednak długa droga.
- Myślę, że po tylu latach mam już całkiem dobre rozeznanie i wiem, jakie zawodniczki mają największe szanse znaleźć się w drużynie na EURO. Nie ma więc presji, żeby na siłę szukać nowych nazwisk. Z drugiej strony wciąż bardzo ważne jest dla mnie to, aby dać wielu zawodniczkom szansę na walkę o miejsce w ostatecznym składzie. Przed nami jeszcze kilka miesięcy, kiedy będę uważnie śledził rozgrywki klubowe oraz kilka zgrupowań kadry. Zobaczymy, co one przyniosą. Być może w tym czasie pojawi się jeszcze ktoś, kto swoją postawą udowodni, że również warto brać go pod uwagę – mówi dla zprp.pl selekcjoner biało-czerwonych Arne Senstad.
Biorąc pod uwagę ilość zawodniczek powołanych przez szefa sztabu szkoleniowego polskiej kadry, można uznać, że śledzi on poczynania drużyny z Lublina. Dawno bowiem tak wiele zawodniczek biało-zielonych nie było obecnych jednocześnie na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Lublinianki zaliczyły bardzo dobry początek sezonu. Sięgnęły po Superpuchar Polski i zwyciężyły w pierwszych trzech meczach LOTTO Superligi Kobiet. Ich forma nie umknęła uwadze selekcjonera Polek.
- Cieszymy się, że udało nam się osiągnąć to pierwsze w sezonie trofeum. Mam nadzieję, że to początek pięknej drogi, która nas czeka. Liczę na to, że będzie jeszcze lepiej. Czuję się dobrze fizycznie i psychicznie. Cieszę się, że mogę dać coś od siebie na parkiecie, ale jest nad czym pracować. Nie będę się zatrzymywać. Chcę poprawiać swoje umiejętności i grać coraz lepiej – deklaruje bramkarka zespołu z Lublina i polskiej drużyny narodowej, Paulina Wdowiak.
- Cieszę się, że mogłyśmy już się spotkać. To bardzo fajny czas, kiedy możemy występować z orzełkiem na piersi. Wiemy, co przed nami. Zbliżają się mistrzostwa. Nastawienie jest bojowe. Chcemy dobrze przepracować ten czas. Nigdy nie ma go dużo na zgrupowaniu. Mamy nadzieję, że wykorzystamy go w pełni. Jestem nastawiona bardzo pozytywnie i mam nadzieję, że będzie to wszystko dobrze wyglądało. Chcę przyłożyć się do treningów. Wiem, że napędza mnie to do grania i na tym chcę się skupić. Jestem ciekawa, jak będziemy wyglądać w starciach z najbliższymi rywalami. Wszystko robimy z myślą o mistrzostwach – dodaje Wdowiak w rozmowie z zprp.pl.
Golkiperka PGE MKS-u El-Volt Lublin jest jedną z tych zawodniczek, które mogą być niemal pewne powołania na Mistrzostwa Europy 2026. Rozegrała w kadrze już trzydzieści spotkań, a bieżący sezon zapowiada się na najlepszy w jej karierze. Po trzech meczach trwającego sezonu LOTTO Superligi Kobiet może się pochwalić skutecznością obron przekraczającą 46%. Jednym z „pewniaków” do gry na EURO 2026 jest także kapitan drużyny z Lublina, Aleksandra Rosiak.
- Cieszy fakt, że dziewczyn z Lublina jest tak dużo. To motywuje do cięższej pracy. Wiadomo, że będziemy czuć się lepiej boiskowo, bo się znamy. To trochę nam pomoże. Wiadomo, że nie jest to łatwy okres. Tym bardziej, że ta kadra jest teraz dłuższa, niż zazwyczaj. Wierzę, że dziewczyny będą też tutaj pracować nad sobą indywidualnie, a my będziemy ciężko trenować na kadrze, by wrócić i na nowo się zgrywać – zaznacza popularna „Rosi”.
Rośnie reprezentacyjna pozycja Natalii Pankowskiej i Oliwii Domagalskiej. Obie piłkarki w ubiegłym sezonie były ważnymi ogniwami KRASOŃ MKS Piotrcovii, która sięgnęła po brązowe medale polskich rozgrywek ligowych. Obie zaliczyły też dobre wejście do zespołu z Lublina. - Dawno mnie tam nie było. Nie chcę być źle zrozumiana, ale na pewno moim celem jest się nie „podpalić”, uwierzyć w proces i dać sobie czas na rozwój i popełnianie błędów. Jednak lubię, żeby wszystko było takie idealne i perfekcyjne. Wiadomo, że jak jedzie się na zgrupowanie kadry, to spotka się tam najlepsze zawodniczki z naszego kraju, więc nie zawsze wszystko będzie wychodzić idealnie. To jest już naprawdę wysoki poziom, ale chcę się podczas tego czasu też jak najwięcej nauczyć. Jeśli będzie taka szansa, chciałabym znowu zobaczyć, jak gra reprezentacja Norwegii. Uważam, że wiele można wynieść, grając przeciwko tak dobrym zawodniczkom – zauważa Domagalska.
- Euro w Polsce to jest na pewno coś niesamowitego, więc myślę, że każda z nas marzy o tym, by znaleźć się na tej liście zawodniczek. Cieszę się więc z tego powołania. Te zgrupowania są już od kilku lat w tych samych terminach, więc przyzwyczajamy się do tego, że one są we wrześniu, październiku i listopadzie. Później są mistrzostwa. Tak jest i jest to dodatkowa motywacja, by wejść jeszcze lepiej później w ligę – tłumaczy natomiast Pankowska.
Wspomniane wyżej cztery zawodniczki (Paulina Wdowiak, Aleksandra Rosiak, Natalia Pankowska, Oliwia Domagalska) znalazły się także na liście powołanych na towarzyski turniej międzypaństwowy w czeskim Chebie. Reprezentacja Polski wyruszy do Czech 22 września, a w dniach od 23 do 27 września rozegra trzy spotkania – ze Słowenią (23 września, godz. 18.00), Czechami (25 września o godz. 18.00) i Norwegią (27 września o godz. 13.00). Turniej w Chebie będzie nie tylko pierwszym międzynarodowym sprawdzianem biało-czerwonych w sezonie 2026/2027, ale również okazją do przetestowania kolejnych wariantów przed grudniowym EURO. Selekcjoner drużyny Polek nie wyklucza modyfikacji listy powołań na nadchodzące mecze. - Jeśli chodzi o turniej w Chebie, skład pozostaje otwarty. Mam oczywiście pewien pomysł, ale pierwsze dni treningów będą dla wszystkich zawodniczek okazją, aby pokazać swoje możliwości i zasłużyć na miejsce w osiemnastce na turniej. Na tym etapie nic nie jest jeszcze przesądzone – przyznaje Arne Senstad.
Powołania norweskiego szkoleniowca pokazują jednak dosadnie, że solidne występy w barwach klubu z Lublina mogą być dobrą drogą do reprezentacji Polski. Do kadry po przerwie wróciła przecież Dagmara Nocuń. Skrzydłowa PGE MKS-u El-Volt Lublin przyznaje, że tęskniła za zgrupowaniami kadry. - Każde powołanie to wielka duma, ale myślę, że każda z nas powie, że stanowimy naprawdę świetną grupę, dlatego najbardziej brakowało mi tej atmosfery i funkcjonowania w reprezentacji – mówi Nocuń w rozmowie z zprp.pl.
Zawodniczka biało-zielonych przyznaje, że bardzo liczy na swój udział w nadchodzących mistrzostwach Europy. - Dla wielu z nas będzie to jedyna szansa w karierze, aby rozegrać taką imprezę w Polsce. Nie mamy młodej kadry. Myślę, że średnia wieku to między 26 a 27 lat, a najbardziej doświadczone zawodniczki, jak ja, mają mniej więcej 30 lat. Mistrzostwa świata w Polsce zaplanowane są na 2031 rok, więc wtedy reprezentacja Polski będzie wyglądać zapewne zupełnie inaczej – zauważa Dagmara Nocuń.
- Najważniejsze jest dla mnie to, że, jeśli wystąpię w grudniowym turnieju, będę mogła przeżywać go wraz z moją rodziną. Oczywiście, do tej pory także zdarzało się, że moi bliscy podróżowali za nami na mistrzostwa po całej Europie, ale tym razem na trybunach będą mogli pojawić się także ci, dla których wyjazdy były niemożliwie, na przykład moje babcie. Już mam ciarki na plecach, gdy o tym mówię, że będę mogła zaprosić wszystkich na mecze i dzielić z całą rodziną takie momenty. Jestem z nimi bardzo blisko i to sprawia, że jeszcze bardziej chciałbym znaleźć się w składzie i grać na EURO, żeby móc to przeżyć wspólnie z nimi – dodaje skrzydłowa zespołu z Lublina.
Na liście rezerwowej do udziału w czeskim turnieju znajdują się jeszcze dwie piłkarki z Lublina, czyli Daria Przywara i Emilia Kowalik. Dla tej drugiej trwająca konsultacja szkoleniowa w Szczyrku stanowi pierwsze powołanie do reprezentacji Polski. Skrzydłowa zdaje sobie sprawę z tłoku, jaki panuje w kadrze na skrzydłach, ale cieszy się z możliwości trenowania z narodową kadrą. – Jest to coś nowego dla mnie. To moje pierwsze powołanie. Mam nadzieję, że pokażę się z dobrej strony. Pokażę się trenerowi, może mnie zapamięta i będę mogła liczyć potem na kolejne powołania, choć będzie to bardzo ciężkie – twierdzi Kowalik.
Ze względu na tak dużą liczbę powołań do reprezentacji Polski nieco utrudnione zadanie ma lubelski sztab szkoleniowy, który musi w tym czasie pracować z drużyną w okrojonym składzie. Trener Paweł Tetelewski jest jednak daleki od narzekania na tę sytuację. – Nawet gdyby to był problem, to nie mamy na to wpływu. Są mistrzostwa w Polsce. Życzę dziewczynom, by jak najwięcej ich pojechało, bo to na pewno niesamowite przeżycie. Trzymam za nie kciuki. Nie jesteśmy jedynym zespołem, który puszcza kadrowiczki. Taki jest sport zawodowy. Musimy mieć to na uwadze. Gdy będą znów z nami, to wrócimy do ciężkiej pracy. Mam tylko nadzieję, że wszystkie wrócą zdrowe, bo to jest najważniejsze. Tak dużej liczbie powołań mogę tylko przyklasnąć. Niech walczą o swoje miejsce, by znaleźć się na mistrzostwach – mówi szkoleniowiec wicemistrzyń Polski.
- Już to przerobiłyśmy, dużo było takich sytuacji wcześniej. Mam tylko nadzieję, że nie wpłynie to na naszą dyspozycję – mówi natomiast Daria Monkielewicz. Skrzydłowa została w Lublinie gdyż znów znalazła się jedynie na liście rezerwowej. Nie świadczy to wcale o gorszej formie szczypiornistki PGE MKS-u El-Volt Lublin. Po trzech meczach LOTTO Superligi Kobiet wraz z Aleksandrą Rosiak i Sarą Paulsen jest najbardziej bramkostrzelną zawodniczką biało-zielonych. Cała trójka może pochwalić się już liczbą piętnastu zdobytych goli. Na pozycji popularnej „Szyny” w kadrze konkurencja jest jednak bardzo duża. Prawe skrzydło biało-czerwonych obsadzają najczęściej Magda Balsam i Natalia Janas, a jest przecież także Adrianna Górna, czy wspomniana wcześniej Emilia Kowalik.
Cieszyć może, że wśród orbitujących wokół drużyny narodowej zawodniczek znalazła się Nina Smelcerz. Młoda golkiperka zespołu z Lublina szanse na udział w tegorocznym EURO ma niewielkie. Pewne pozycje w bramce biało-czerwonych mają Adrianna Płaczek, Barbara Zima i Paulina Wdowiak, a na konsultację szkoleniową zaproszono także Aleksandrę Hypkę. Na pewno jednak nazwisko bramkarki PGE MKS-u El-Volt Lublin w notesie selekcjonera Arne Senstada jest wyraźnie zaznaczone, bo może ona w przyszłości być jedną z bardzo ważnych postaci zespołu polskich szczypiornistek.
Reprezentacja Polski na zbliżających się mistrzostwach Europy została przydzielona do Grupy E, w której zmierzy się z wicemistrzyniami olimpijskimi z Francji, a także z 17. i 23. ekipą poprzedniej edycji EURO, czyli Wyspami Owczymi i Ukrainą. Biało-czerwone rozpoczną turniej w sobotę 5 grudnia meczem z Francją. Dwa dni później, w poniedziałek 7 grudnia zagrają z Ukrainą. Fazę grupową Polki zakończą w środę 9 grudnia spotkaniem z Wyspami Owczymi.
Jeżeli Polki wywalczą miejsce w czołowej dwójce Grupy E, znajdą się w gronie dwunastu najlepszych drużyn Europy i pozostaną w Katowicach, aby rozegrać kolejne spotkania rundy głównej kolejno w dniach 11, 13, 15 i 16 grudnia.





