Aktualności
Alfabet Kamili

Myśleliście, że wiecie o niej wszystko? Wyprowadzimy was z błędu. Kamilo, witaj w domu!
Dagmara – moje oczko w głowie, czyli ukochana córka. Jest już w wieku szkolnym i choć jak każde dziecko ma swoje fochy, słucha się mamy. I niech tak zostanie.
Fani – zawsze mogłam liczyć na wyrazy sympatii ze strony lubelskich kibiców. Wspierali mnie przez lata gry w Lublinie, wspaniale pożegnali, gdy odchodziłam do Kielc i wciąż ciepło mnie przyjmowali, gdy przyjeżdżałam tu z zespołem KSS. Okazało się, że mogę na nich liczyć także w kwestiach praktycznych, bo gdy ostatnio szukałam lokum w Lublinie, wręcz bombardowana byłam propozycjami różnych miejsc do wynajęcia. To było naprawdę bardzo miłe.
Kielce – rodzinne miasto, do którego zawsze będę miała sentyment. Tam się wychowałam, tam nauczyłam się grać w piłkę, tam na pewno jest cząstka mnie samej.
Lublin – mój drugi dom i miasto, w którym mam nadzieję osiąść na stałe.
Łysogóry – mój pierwszy klub, do którego przyszłam po raz pierwszy już w wieku dziewięciu lat. Jestem pewna, że gdyby nie osoba trenerki Ewy Kruk dziś nie byłabym tu gdzie jestem.
Nagrody – za tytuł królowej strzelczyń nie dostałam nagrody, ba, nikt nawet nie zadzwonił oficjalnie z gratulacjami, ale pamiątka w postaci statystyk pozostanie na zawsze. Wszyscy podkreślamy, że piłka ręczna to sport zespołowy, jednak myślę, że każda piłkarka chciałaby kiedyś zostać najlepszą snajperką ligi. Choć jeden, jedyny raz. Może jeszcze powtórzę to osiągnięcie?
Powrót – oczywiście powrót do Lublina, czyli coś wyczekiwanego i wymarzonego przeze mnie przez ostatnie dwa lata. Cieszę się, że to marzenie się ziściło.
Reprezentacja – cel i marzenie każdego sportowca. Nie wiem, czy kiedyś byłam bliżej zespołu narodowego, grałam wprawdzie w młodzieżówce, ale to nie to samo. Może w przyszłości to marzenie się spełni?
Słabość – spodziewacie się, że powiem słodycze? Nieprawda, prawdziwą słabość to mam do swojego partnera – Krzysztofa.
Wagary – nie będę ukrywać, że wagarowałam, w pewnym okresie nawet sporo (śmiech). Może dlatego, że zaczęłam późno, bo dopiero w liceum. W podstawówce nie było szans, bo mama pracowała w tej szkole i wszystkiego pilnowała. Nie mogę jednak powiedzieć, że zrywałam się z jakiegoś konkretnego, nielubianego przedmiotu. Jak się wagarowało, to uciekało się ze wszystkich lekcji :)
Zrywność - Nie wiem, czy jestem jedną z najszybszych dziewczyn w całej lidze, ale to moja naturalna cecha. Znam takich, co twierdzą, że na pierwszych dwóch, trzech krokach jestem szybsza od wszystkich innych i może jeszcze Asia Obrusiewicz ma taki zryw. Przyznam, że raz ta dynamika przydała mi się poza boiskiem, kiedy dla bezpieczeństwa musiałam salwować się ucieczką.





