LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Awans Metalurga

news-big

 

M_Malek_03

Niesety w drugim meczu 3. rundy Pucharu Zdobywców Pucharów SPR Lublin ponownie przegrało z Metalurgiem Skopje jedną bramką 25:26 i odpadło z rywalizacji w europejskich pucharach.

Ciężko cokolwiek napisać po meczu, w którym ma się nieodparte wrażenie, że ktoś pilnuje, by miejscowym nie stała się krzywda. Rację ma kołowa Ewa Wilczek, twierdząc, że sędziowie umiejętnie pilnowali wyniku, a przecież ona jeszcze pamięta ciężkie boje w Wołgogradzie, Koprivnicy czy Zaporożu. Byli w tym rzeczywiście świetni, znacznie lepsi niż nasze zawodniczki w utrzymaniu wysokiej przewagi. Statystycznie przecież wygląda to jasno, że obie drużyny dostały tyle samo kar, SPR mało wprawdzie trochę mniej karnych, ale 4:2 na korzyść Metalurga to nie jest przecież gigantyczna różnica.

 

Mecz z początku toczył się w dużo spokojniejszym tempie niż wczoraj. Wciąż po obu stronach nie brakowało błędów, wciąż główne zagrożenie stanowiła silna praworęczna Bajramoska, ciskająca piłkę z każdej pozycji, ale SPR niestety słabo wyglądało w ataku pozycyjnym. Rywalki za wszelką cenę próbowały zniechęcić do gry Alinę Wojtas, choć równie ostre, niekiedy brutalne ataki spotykały inne nasze zawodniczki. Mieliśmy więc albo zderzenie z wielką ścianą, albo zapasy w stylu dowolnym.  Wynik 9:11 do przerwy na korzyść Metalurga nie przekreślał jednak naszych szans.

Już w pierwszej połowie widać było mocne działanie arbitrów z Azerbejdżanu, całkowicie ignorujących styl gry Macedonek.   Po zmianie stron nasze dziewczyny włączyły wyższy bieg i nawet mocno kontrowersyjne gwizdki sędziów nie mogły przeszkodzić nominalnym gospodyniom uzyskać przewagę. Dobrze spisywały się skrzydłowe - Agnieszka Kocela i Małgorzata Majerek - warto podkreślić, że ich jedna kombinacja nadawała się do podręczników rozegrania szybkiego ataku, bo fantastyczne nagranie lobem popularnej "Koci" kompletnie zmyliło bramkarkę Andrejevą. Jej vis a vis Weronika Gawlik spisywała się bez zarzutu, a że Macedonki w pewnym momencie zaczęły dodatkowo obijać słupki i poprzeczki, SPR wyszło na 18:15! Duża w tym zasługa poniewieranej niemiłosiernie Wojtas, znów najskuteczniejszej w polskiej ekipie.


To niestety koniec dobrych wieści - Metalurg na świetną serię rywalek odpowiedział aż siedmioma golami z rzędu, bo kryzys tym razem trawił lublinianki. Dwoiła się i troiła znana z występów reprezentacyjnych Andrejeva.  Aż dwukrotnie widzieliśmy też akcje, w którym dwa kolejne rzuty Polek w ciągu raptem 10 sekund obijały drewniane elementy bramki.  Mistrzynie Macedonii tylko czekały na takie pomyłki i z trudem, bo z trudem, ale dowiozły do końca przewagę gwarantującą im awans. Jako prawdziwy żart można przytoczyć sytuację z ostatniej sekundy meczu, gdy jedna z piłkarek Metalurga obroniła rzut Majerek w polu bramkowym, a sędziowie podyktowali rzut karny prawie pół minuty po zakończeniu meczu. Po długiej analizie i obserwacji tablicy świetlnej. Ta wskazywała już bezpieczny wynik 24:26 na korzyść Metalurga.


Za walkę, za ambicję i ku pokrzepieniu serc, należą się naszym dziewczynom brawa. Na przyszłość jednak nie wolno pod żadnym pozorem pozwalać na rozgrywanie obu meczów na wyjeździe, szczególnie na tak trudnym, wręcz egzotycznym terenie jak Bałkany.

SPR: Gawlik - Wojtas 8, Majerek 6, Repelewska 3, Kocela 3, Małek 2, Stasiak 2, Wilczek 1.

Metalurg: Andrejeva, Ialomiteanu - Basic 5, Bajramoska 5, Vaszczuk 4, Maldenovska 4, Mecevska 3, Pecevska 2, Nikolovska 2, Grozdanovska 1.

Ze Skopje Michał Pomorski

Powrót do aktualności