LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Bomba transferowa w Lublinie!

news-big

 

Bomba transferowa w Lublinie! Do drużyny MKS Selgros dołączy od nowego sezonu Kinga Achruk, która podpisała trzyletnią umowę. Od czasów powrotu do Vive Kielce i Wisły Płock reprezentantów Polski, takiego hitu transferowego nie było w naszym kraju. Wychowana na Lubelszczyźnie zawodniczka wróci po ponad dekadzie w rodzinne strony. W rozmowie z naszą stroną klubową Kinga zdradza powody swej decyzji.

Czy już wiadomo, gdzie zobaczymy Cię w przyszłym sezonie?
Tak, mam przed sobą podpisany kontrakt. Pod koniec maja wygasa moja umowa z Buducnostią Podgorica, a potem…

A potem?
Wracam do kraju, bo podpisałam umowę z MKS Lublin!

Na jak długo?
Na trzy lata, to poważny związek (śmiech).

Co Cię skłoniło do takiej decyzji?
Wyjechałam z rodzinnego domu jako nastolatka, w sumie jeszcze prawie jako dziecko, dlatego tęsknota była zawsze ogromna. Od kiedy jestem mężatką, priorytetem jest właśnie Łukasz, z którym konsultuję wszelkie decyzje. Nie ukrywam, że mieliśmy różne oferty, niektóre bardo ciekawe, ale najbardziej chcieliśmy wrócić do kraju. To taka transakcja wiązana.

Łukasz już znalazł klub?
Tak, będzie grał w Piotrkowie, zatem staniemy się małżeństwem na odległość, bo przez lata wspólnego pobytu w Czarnogórze mogliśmy razem mieszkać w Podgoricy, a mąż dojeżdżał na treningi i mecze swojego zespołu.

Powrót do kraju z najlepszej drużyny w historii Champions League nie jest krokiem w tył dla reprezentantki Polski?
Nie patrzę na to w takich kategoriach. Mam wielkie plany i marzenia dotyczące gry w Lublinie. MKS to poważna, solidna marka w Europie, najbardziej utytułowana drużyna w Polsce, mistrz kraju, a ja chciałabym być częścią ekipy budowanej na Ligę Mistrzyń. To poważne przedsięwzięcie, idea, która mnie przekonała do powrotu do ojczyzny. Aż mam motylki w brzuchu, jak sobie tylko o tym pomyślę.

Poznałaś już trenera Nevena Hrupca?
Osobiście nie, ale rozmawialiśmy przez telefon na temat drużyny, planów na przyszłość i jego wizji rozwoju MKS . Konsultowałam się również na temat trenera Hrupca choćby z Martą Żderić (bramkarka reprezentacji Chorwacji i Buducnosti – przyp. aut.), która była jego podopieczną w Podravce Koprivnica i wypowiadała się o trenerze w samych superlatywach. Kojarzę Ivanę Bożović, która trenowała z nami przed sezonem w Podgoricy, znam praktycznie wszystkie obecne zawodniczki MKS, czy to z kadry, czy jeszcze z moich występów w Zagłębiu.

Mama Małgorzata Byzdra, była zawodniczka Montexu, namawiała Cię na Lublin?
Nie, rodzice nigdy na mnie nie wywierali presji, ale cieszą się ogromnie, że po raz pierwszy będę tak blisko domu.

Opowiedz trochę o swoich początkach, bo przecież wychowałaś się na Lubelszczyźnie. Nawet Wikipedia po latach poprawiła błąd, wstawiając w końcu Kraśnik, a nie Puławy jako miejsce Twojego urodzenia. Mieszkałaś kiedykolwiek w Lublinie?
Nie, byłam wprawdzie zawodniczką UKS Dwójki Lublin, MKS Orlika Lublin, podopieczną trenerów Iwony Gajowiak i Tadeusza Więcka, ale zawsze dojeżdżałam na treningi oraz mecze. W weekendy nocowałam u koleżanki Kingi Dobosz, którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam.

W Lublinie się nie gubisz?
Nie znam zbyt dobrze całego miasta, ale mam swoje ścieżki (śmiech).

Dlaczego po Szkole Mistrzostwa Sportowego w Gliwicach trafiłaś na Dolny Śląsk i nie kontynuowałaś związku z Lubelszczyzną?
Zagłębie było bardzo zmotywowane, by mnie pozyskać po maturze. Zabiegało o mnie już od drugiej klasy liceum, mama przecież też w przeszłości była piłkarką tego klubu. Dlatego właśnie postanowiłam przemierzyć Polskę wszerz i z perspektywy czasu wspominam tamten okres bardzo dobrze. Do dziś mam kontakt z wieloma osobami z Lubina, jestem im bardzo wdzięczna za całe dobro, jakie mnie spotkało. To były dla mnie piękne lata. Ten kto mnie zna, wie, że za każdy klub, w którym występuję oddam całe serce, choć zdaję sobie sprawę , że wzbudzi to pewien smaczek, gdy zagram w barwach Lublina przeciwko Lubinowi.

W Podgoricy po tym sezonie ma się zmienić konfiguracja składu, wyjaśnisz dlaczego?
Plan jest taki, by z myślą o igrzyskach w Tokio w stolicy kraju grały wszystkie zawodniczki reprezentacji Czarnogóry. Tym bardziej jako cudzoziemki jesteśmy zmotywowane, by w tym sezonie po raz czwarty z rzędu awansować do majowego turnieju EHF Final 4 w Budapeszcie. Clara Woltering mówiła mi, że gdy już wiedziała, że wraca do Niemiec, czas od stycznia do maja zleciał jej momentalnie. Mój mąż jest już w Polsce, teraz dla mnie zaczyna się bardzo intensywny okres meczów. Nie pytaj mnie o cele, każde spotkanie trzeba brać indywidualnie, nie wybiegać zbytnio w przyszłość, ale marzę o pięknym wyniku na koniec mojego pobytu w Czarnogórze.

Ile lat minęło od ostatniego Twojego występu w lubelskim klubie?
Ponad dekadę, ale dokładnej daty nie podam. Historia niedługo zatoczy koło, a w życiu przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.

Rozmawiał Michał Pomorski
fot. Grzegorz Trzpil

Powrót do aktualności