Aktualności
Ciekawostki półfinałowe


Tradycyjna porcja ciekawostek okołomeczowych.
Każda seria się kończy
Wyświechtane zdanie, którego używa się, by podnieść na duchu drużynę przyzwyczajoną do zwycięstw. W historii rozgrywek play-off od 2005 roku SPR jeszcze nigdy nie przegrało spotkania półfinałowego rozgrywanego na własnym boisku. Vistal przerwał tę wspaniałą serię, a w obu weekendowych meczach zaprezentował się lepiej od naszej drużyny. Gdyniankom gratulujemy pierwszego w historii awansu do wielkiego finału.
Malowanie twarzy 
Tradycyjnie chcieliśmy uatrakcyjnić sportowe widowisko i umilić czas przybyłym kibicom. Nasi fani mogli m.in. zrobić sobie zdjęcie z Pucharem Polski wywalczonym przez SPR 1 kwietnia, a szczególnie najmłodsi chętnie malowali sobie policzki w biało-zielono paski. Wolontariuszkom w sobotę pomagała Alesia Mihdaliova.
Bramkarkom kibicowały mamy
Oba weekendowe spotkania stały pod znakiem znakomitej formy wszystkich bramkarek. Duet Anna Baranowska-Weronika Gawlik nie ustępował świetnym Małgorzacie Gapskiej i Patrycji Mikszto. Anię i Patrycję z trybun hali Globus dopingowały mamy, a do Lublina przyjechała też Ola Baranowska, była już bramkarka Finepharmu.
Czerwona jubilatka
W niedzielę swoje 22 urodziny świętowała zawodniczka Vistalu Łączpolu Agnieszka Białek. Popularna „Bioła” dostała moc prezentów, w tym kwiaty od kibiców przybyłych z Gdyni, ale mecz zakończyła przedwcześnie po czerwonej kartce w wyniku gradacji kar. Co ciekawe, trzecie dwuminutowa kara dla Agnieszki była w ogóle trzecią karą dla zespołu przyjezdnych.
Gol życia Kristy
Jeśli jest coś pozytywnego, co zapadnie na długo w pamięć kibicom, rozczarowanym dwoma przegranymi swoich ulubienic, to jest to bajeczny gol Kristiny Repelewskiej rzucony w końcowym fragmencie sobotniego spotkania. Tę bramkę można pokazywać miłośnikom szczypiorniaka na całym świecie, bo była z pewnością jedną z najbardziej niezwykłych i trudnych technicznie zdobytych w tym sezonie.
Kilka słów o fair play
Jak zwykle rywalizacji SPR-u z Vistalem towarzyszyły wielkie emocje. To dobrze, bo właśnie o emocje chodzi w profesjonalnym sporcie. Gorzej, że „ciśnienia” meczu po raz kolejny w tym sezonie nie wytrzymywał trener gdynianek Thomas Orneborg. Już przed rozpoczęciem rozgrywek w meczach towarzyskich dostawał upomnienia od arbitrów za krytykowanie ich decyzji, jesienią w Kielcach tylko paniczny strach albo nieznajomość angielskiego warszawskich sędziów uchroniła go od czerwonej kartki za wulgarny atak słowny. W sobotę Duńczyk zapomniał nowych przepisów dotyczących brania czasu (zdarza się najlepszym), w niedzielę natomiast po niekorzystnej dla jego zespołu decyzji sędziów krzyczał do spikera „ Have you paid them? Have you paid them? Tell me, yes or no?” (zapłaciliście im, zapłaciliście im?. Powiedz mi, tak czy nie?) Zaakceptujmy nawet to, że prowokacja może być (brudną) częścią gry, by osłabić rywala. Już na spokojnie, po zakończonym meczu wypadałoby jednak, by dorosły mężczyzna przeprosił za swoje zachowanie i wyciągnął rękę na zgodę. Jeśli nie pozwala mu na to źle rozumiana duma, tym gorzej dla niego.
Co dalej?
Przegrana rywalizacja półfinałowa oznacza, że SPR Lublin w tym sezonie walczyć będzie o brązowym medal mistrzostw Polski. Przeciwnikiem naszej drużyny będzie Politechnika Koszalińska, a pierwsze dwa mecze odbędą się w hali Globus 5 i 6 maja. Trzeci mecz (i ewentualnie czwarty) rozegrany zostanie w Koszalinie 12 maja. W przypadku remisu 2:2 po czterech grach potrzebna będzie piąta konfrontacja w Lublinie (16 maja).





