Aktualności
Ciekawostki, tym razem z Jeleniej Góry


Zapraszamy do naszego stałego cyklu - "Meczowe ciekawostki", tym razem z Jeleniej Góry.

Karkonoskie piękno – Choć podróż z Lublina do Jeleniej Góry dłuży się niemiłosiernie, górskie widoki rekompensują wszelkie trudy wielogodzinnych wojaży. Pole do popisu ma też największa pasjonatka fotografii w SPR Lublin, Weronika Gawlik, której zdjęcie po raz kolejny gości na naszej stronie.
Tango – To nie tylko nazwa eleganckiego tańca, ale również hotelu położonego na skraju Jeleniej Góry, w którym po raz drugi w tym sezonie gościła nasza drużyna.
„Koci” przed własną publicznością – małą tremę przed meczem ze swoim byłym zespołem mogła mieć nasza lewoskrzydłowa Agnieszka Kocela. Jeleniogórscy działacze, podobnie jak nieliczna publiczność przywitała ją jednak bardzo ciepło, a popularna „Koci” po spotkaniu mogła być zadowolona ze swej postawy. Szkoda tylko, że jej efektowna wkrętka w stylu Sabiny Włodek wylądowała za dalszym słupkiem bramki rywalek.
Pierwsza siódemka - Tym razem w pierwszej siódemkce pojawiły się Anna Baranowska, Agnieszka Kocela, Małgorzata Stasiak, Valentina Nestsiaruk, Alesia Mihdaliova, Małgorzata Majerek i Edyta Danielczuk.
Rodzice „Czajny” – na trybunach hali przy ul. Złotniczej dostrzegliśmy rodziców Ani Baranowskiej. Mama, Natalia Glaskova, była znakomita oszczepniczka , mogła być kolejny raz na meczu swojej pociechy i choć to Weronika Gawlik broniła jak w transie, Ania w drugiej połowie w fantastycznym stylu odbiła rzut karny wykonywany przez Emilia Galińska
Wera show – mieliśmy „nosa”, prosząc o kilka słów komentarza do zbliżającego się meczu właśnie Weronikę. Zagrała świetnie w drugiej połowie meczu z Elblągiem, ale w Jeleniej Górze spisała się wprost fantastycznie. Niezwykle imponujące było jej poświęcenie w walce o każdą piłkę – kilkakrotnie „Wera” szorowała parkiet hali, popisując się padami w stylu siatkarskim. Raz czubkami palców zbiła piłkę z linii bramkowej, by po chwili znów z poświęceniem wygarnąć ją na piątym metrze. A wszystko z pasją w oczach godną członkini mistrzowskiej ekipy.
Kibice nie zawiedli – Pokonali 707 kilometrów, spędziwszy ponad 14 godzin w pociągu. Mowa o trzech lubelskich kibicach, którzy chcieli na żywo dopingować swoje ulubienice. A te kolejny raz odpłaciły się im efektowną wygraną.
Jeden „żywiec” na boisku – był taki fragment sobotniej rywalizacji, gdy pierwsze skrzypce w orkiestrze z Jeleniej Góry grała Emilia Galińska. Dynamiczna piłkarka rodem z Łukowa popisywała się atomowymi rzutami w drugie tempo, a trener Jankowski krzyczał do swoich podopiecznych: „jednego „żywca” macie na boisku i nie możecie sobie z nim poradzić?”
Profesor Majerek – po raz kolejny SPR przeprowadziło serię efektownych szybkich ataków, które finalizowały nasze błyskotliwe skrzydłowe. Po raz pierwszy jednak w tym sezonie Małgorzata Majerek skończyła jedną z kontr rzutem zza pleców. Raz wychowanka Amonitu Łuków zakręciła też, niczym karuzelą, swoją krajanką Galińską, a ta pewnie po raz kolejny utwierdziła się w przekonaniu, że to „Mania” jest osobą, którą powinna sobie wziąć za wzór.
Czas na Kielce – Ze względu na mecze reprezentacji Polski, piłkarki SPR czeka teraz dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach. Kolejnym rywalem naszej drużyny będzie uczestnik Pucharu Challenge KSS Kielce, a spotkanie odbędzie się w niedzielę, 30 października o godzinie 15.00 w hali Globus. Już dziś serdecznie zapraszamy na ten mecz.





