LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Co to było za spotkanie! Wracamy do gry o złoto!

news-big

 

Do meczu w Gdyni nasze piłkarki przystępowały ze świadomością, że dzięki sobotnim, jakże korzystnym wynikom z Elbląga i Szczecina zyskały sporą niezależność w tabeli. Siedem zwycięstw do końca sezonu gwarantowałoby im co najmniej srebrny medal, a w przypadku dodatkowej porażki Vistalu w spotkaniach z innymi rywalami, taki hurraoptymistyczny scenariusz oznaczałby dwudziesty złoty medal dla Lublina. Pierwszym warunkiem do spełnienia była jednak wygrana na trudnym terenie w Gdyni i to się udało!

MKS zagrał w niedzielę bez Agnieszki Kowalskiej, Alesii Mihdaliowej i Kamili Skrzyniarz. Gospodynie z kolei praktycznie w pełnym zestawieniu z wracającymi na parkiet Moniką Kobylińską oraz Patrycją Kulwińską na czele.

Zaczęło się od zbyt wysokiego rzutu Joanny Kozłowskiej, ale odpowiedź przyjezdnych też pozostawiała wiele do życzenia. Vistal po 5 minutach prowadził 2:1, ponieważ gola otwarcia zaliczyła aktywna Marta Gęga. W jedenastej zrobiło się już 6:3, gdy drugie trafienie zanotowała dobrze nam znana Joanna Szarawaga, górująca wzrostem i siłą nad lubelską obroną. Mogło być jeszcze gorzej, bo po wycofaniu z bramki Weroniki Gawlik z racji na karę Joanny Drabik, Kobylińska sobie tylko znanym sposobem nie trafiła między nasze słupki. Awaria tablicy świetlnej przedłużyła przerwę na żądanie wziętą przez Nevena Hrupca. Jeszcze przed upływem pierwszego kwadransu Gęga miała na swym koncie cztery bramki, a lepszy okres gry MKS  zaprocentował poprawą wyniku.

Małgorzata Rola zanotowała gola kontaktowego na 6:7. Błąd zmiany właśnie tej piłkarki kosztował jednak przywrócenie poprzedniego stanu rzeczy. W 18.minucie, gdy kończyła się kara naszej prawoskrzydłowej, Vistal prowadził już 10:6! Trzy minuty później, gdy nasze dziewczyny nie wróciły do obrony, a Janiszewska trafiła na 12:7 trener Hrupec machnął tylko wymownie rękami.  Sporo ożywienia wniosła na parkiet Aleksandra Rosiak, a w 25.minucie o czas musiał prosić Paweł Tetelewski, gdy jego podopiecznie prowadziły już „tylko” 13:11. Oba zespoły grały falami do tego momentu, natomiast niewątpliwie Vistal był stroną dominującą z większymi sportowymi argumentami.

Reprymenda opiekuna gospodyń nie pomogła, gdynianki bez wykluczonej Kulwińskiej straciły dwunastą bramkę, a MKS miał nawet piłkę na remis. Dość niespodziewanie chorwacki szkoleniowiec po raz drugi położył zieloną kartkę na stoliku sędziowskim. Akcja zakończyła się jednak stratą i kontrą miejscowych, po której Janiszewska rzuciła na 14:12. Wyczekiwany remis mógł nastąpić na półtorej minuty przed przerwą, gdy Dagmara Nocuń przegrała rywalizację z Weroniką Kordowiecką. Co się odwlecze, to nie uciecze. Iwona Niedźwiedź w ostatniej akcji przyjezdnych przed zmianą stron wyrównała na 14:14. Trudno więc było wyrokować, jak potoczy się druga odsłona, skoro przed przerwą Vistal był już na +5, a zszedł do szatni z niczym.

Drugą połowę od nieskutecznych rzutów zaczęły skrzydłowe. Trzecia i piąta akcja zakończyły się golem, a to oznaczało, że po raz pierwszy  MKS Selgros wyszedł na +2. Trafienia Gęgi i Nocuń dawały nadzieję, że tym razem to nasza drużyna zacznie dominować. Miejscowe opierały swą grę głównie na szukaniu silnej Szarawagi na kole, ale nawet przy grze w przewadze po karze dla Rosiak nie potrafiły pokonać Gawlik. W 38.minucie przy stanie 15:17 o drugi czas poprosił Tetelewski. Gra Vistalu wyraźnie się zacięła, w 41. minucie kontra Marty po jej własnym przechwycie doprowadziła już do wyniku 17:20. 

Grająca w osłabieniu Gdynia zaskoczyła przyjezdne rzutem do pustej bramki w wykonaniu…. Weroniki Kordowieckiej. Trener Hrupec bowiem zdecydował się na akcję z siedmioma zawodniczkami w polu. Gdy natomiast miejscowe miały przewagę liczebną po karze dla Aleksandry Uzar, wszędobylska Janiszewska doprowadziła do remisu 20:20. Rozpoczynał się ostatni kwadrans meczu. Gdyby ktoś z Lublina wtedy powiedział, że co najlepsze to już za Vistalem, uchodziłby za wyjątkowego optymistę. Gol najlepszej na parkiecie Marty Gęgi wyprowadził lublinianki na +1, a gdy przejęły ponownie piłkę, o ostatnią przerwą poprosił Neven Hrupec. Cieszyć mogła znakomita postawa Weroniki Gawlik, choć wydawało się, że w ataku brakuje jeszcze jednej poza Gęgą wiodącej zawodniczki.

W 50. minucie faulowana przy rzucie Nocuń trafiła na 20:23!  Co powiedzieć zatem o tym, że Aleksandra Januchta odbiła karnego Janiszewskiej, natomiast ta sama zawodniczka już oko w oko z Gawlik strasznie przestrzeliła. Dodjamy, że Vistal grał wtedy w podwójnej przewadze liczebnej. Reprezentacyjna skrzydłowa po chwili zanotowała hat-trick błędów, faulując w narożniku boiska Rosiak. Szkoda dwóch kapitalnych szans zmarnowanych przez Ivanę Bożović. Ewentualne trafienia mogłyby już wtedy „zamknąć” mecz.  Widocznie to musiał być thriller jeszcze chwilkę. Na 5 minut przed końcem Dagmara Nocuń trafiła po kontrze na 21:24.  Niespełna 60 sekund później w ten sam sposób pokonała Kordowiecką Rola.  Gdy Aleksandra Rosiak odpaliła petardę na 21:26, a była już 58. minuta zawodów, nic, absolutnie nic nie mogło zabrać bezcennych dwóch punktów mistrzyniom Polski! Od -5 do +5 , a walka o medale mistrzostw Polski nabiera rumieńców. Dziewczyny, gratulacje!

Z Gdyni Michał Pomorski

Vistal Gdynia – MKS Selgros Lublin  23:28 (14:14)
Vistal:
Gapska, Kordowiecka 1 – Janiszewska 8, Borysławska 3, Kobylińska 3, Kozłowska 3, Szarawaga 3, Stanulewicz 2, Matieli, Kulwińska, Dorsz, Ubraniak, Gutkowska, Lalewicz.
MKS Selgros: Gawlik, Januchta – Gęga 7, Nocuń 5, Niedźwiedź 4, Rosiak 4, Drabik 3,Rola 3, Bożović 2, Uzar, Charzyńska, Matuszczyk, Kozimur.
Sędziowali: Marek Baranowski i Bogdan Lemanowicz.
Kary: Vistal – 8 minut, MKS Selgros – 18 minut

Powrót do aktualności