Aktualności
Długo oczekiwane powroty. MKS w komplecie

Po powrocie reprezentacji Polski z mistrzostw Europy MKS FunFloor Lublin wrócił do treningów w pełnym składzie. Do drużyny dołączyły nie tylko kadrowiczki, czyli Joanna Andruszak i Kinga Achruk, lecz także długo oczekiwane rekonwalescentki, Paulina Masna i Julia Zagrajek.
Przerwa w rozgrywkach PGNiG Superligi Kobiet dobiega końca. Biało-zielone po miesiącu bez spotkań o punkty wracają do gry. Już w niedzielę 20 listopada czeka je wyjazdowe starcie z Młynami Stoisław Koszalin. – Mam nadzieję, że ta przerwa zrobiła dobrze zespołowi. Dziewczyny miały czas, by „wyczyścić” głowy. Było to potrzebne zwłaszcza po ostatnim, przegranym meczu z Lubinem. Jest wciąż o co grać. Jeszcze przed nami wiele spotkań. To potknięcie niekoniecznie musi zaważyć o losach sezonu. Był to jednak dla nas ważny sygnał ostrzegawczy. Czekamy na te mecze. Z jednej strony przerwa stanowi pozytywny aspekt, bo można było złapać nieco dystansu. Z drugiej jednak zespół wypadł z rytmu meczowego i trzeba się w niego ponownie wdrożyć. Liczę na to, że szybko złapiemy ten rytm – mówi trenerka MKS-u, Monika Marzec.
Sztab szkoleniowy wicemistrzyń Polski ma obecnie do dyspozycji wszystkie zawodniczki. Drużyna długo musiała sobie radzić bez leworęcznej rozgrywającej. Paulina Masna i Julia Zagrajek w trwających rozgrywkach jeszcze nie pojawiły się na boisku. Obie wracają do treningów po ciężkich kontuzjach. Monika Marzec przyznaje, że ich powrót będzie stanowił dla drużyny wzmocnienie. Trzeba jednak zachować ostrożność i zdrowy rozsądek.
- Gra z leworęczną zawodniczką na prawym rozegraniu może trochę ułatwić. Na Julkę musimy jeszcze poczekać. Trzeba ją wprowadzać delikatnie. Mania natomiast trenuje już normalnie i niebawem zagra. Trzeba jej dać czas, ale im szybciej wejdzie na boisko, tym lepiej. Na początku pewnie będą to kilku- lub kilkunastominutowe występy. Nie chcemy przeszarżować. Na pewno będzie to dla niej sygnał, że jest nam potrzebna i czekamy na nią. Ona dostaje od nas te sygnały. Na treningach wygląda bardzo dobrze. Teraz wszystko w jej rękach. Mam nadzieję, że niebawem zobaczymy ją na boisku – tłumaczy trenerka biało-zielonych.
Masna i Zagrajek zostały zawodniczkami MKS-u przed sezonem 2021/2022. Pierwsza z nich na początku ubiegłych rozgrywek była jedną z najskuteczniejszych zawodniczek biało-zielonych. Operację przeszła na początku lutego. Niespełna trzy miesiące później urazu doznała popularna „Dziku”. Powracające do pełni sił zawodniczki cieszą się ze wznowienia treningów. Obie są skupione na przywracaniu optymalnej formy i nie mogą się doczekać powrotu na parkiet.
- Wszystko na spokojnie. Warto zaczekać na odpowiedni moment. Tydzień w jedną, lub drugą stronę nie robi mi już większej różnicy. Wiem jednak, że szybko wrócę do gry - mówi Julia Zagrajek. - Siły mi nie brakuje. Z Pawłem Wolińskim trenowałam bardzo ciężko. Kondycję jednak na siłowni trudno zbudować. Do tego trzeba szlifować ten boiskowy spryt i technikę. Na parkiecie trzeba trochę "przycwaniaczyć". Zgranie też jest istotne. Wierzę jednak, że to wszystko szybko wróci - dodaje.
- Bardzo długo czekałam na zielone światło od lekarzy, by wrócić do pełnego treningu. Cały rok ciężko pracowałam, rehabilitując kolano. Czas na pracę nad formą boiskową. Mam nadzieję, że wróci jak najszybciej. Chcę pomóc zespołowi w walce o tytuł. Jest ogromny głód gry, ale wszystko w swoim czasie. Cieszę się, że mogę już trenować z piłką. Tęsknię za meczami o stawkę. Wierzę, że krok po kroku odbuduję optymalną dyspozycję – tłumaczy z kolei popularna „Mania”.
Obecnie w drużynie 22-krotnych mistrzyń Polski nie ma zawodniczek wykluczonych przez kontuzje. Wszyscy życzymy sobie, by ten stan trwał jak najdłużej.





