LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Dwie korony i dobre występy w Europie - na to na pewno nas stać!

news-big

 

Valentina Nestsiaruk opowiada nam o swoim najdłuższym od kilkunastu lat urlopie, pracy klubowego sekretariatu, naszym najbliższym rywalu i oczekiwaniach na zbliżający się sezon.


Vala, doskonale wyglądasz widać, że odpoczynek ci służy. W tym roku nie zobaczymy cię na parkiecie, bo...
To prawda w tym sezonie nie zagram, spodziewam się dziecka. Czuję się doskonale. Cieszę się bardzo, że poznaję życie z innej strony, nie pamiętam kiedy ostatnio  miałam tak dużo wolnego. Stęskniłam się za wieczorami spędzanymi z mężem i prawdziwymi wakacjami, chociaż nigdzie jeszcze nie wyjechaliśmy. Na razie czekamy na poznanie płci - niezależnie czy będzie to dziewczynka czy chłopiec wybraliśmy już drugie imię Aleksander lub Aleksandra. Nad pierwszym jeszcze dyskutujemy. Cały czas jestem aktywna. Chodzę na jogę, pilates, zapisałam się do szkoły rodzenia, oglądam w telewizji wszystkie mecze - nie tylko piłkarek ręcznych. Do tego codziennie pomagam w biurze.

No właśnie masz okazję przyjrzeć się pracy klubu sportowego od drugiej strony. Czym się konkretnie zajmujesz?
W biurze zajmuje się sprawami organizacyjnymi oraz obsługą sekretariatu. Grając nie miałam świadomości jak dużo czasu zabiera przygotowanie wszystkiego dla zawodniczek i kibiców. To zupełnie inna praca, wymagająca pełnego zaangażowania i odpowiedzialności. Dopiero kiedy się ją wykonuje widzimy jak to wszystko funkcjonuje i ile wymaga poświęcenia. Jako zawodniczka nie do końca to doceniałem. Teraz zmieniłam zdanie.

Wspomniałaś, że jesteś na bieżąco z wynikami i sparingami. Jak oceniasz okres przygotowawczy MKS?
Oglądałam sparingi dziewczyn. Bardzo fajnie to wygląda. Nowe zawodniczki dobrze się dopasowują. Widać, że trener Lis ma ciekawy pomysł na zespół, wprowadza pewne zmiany w swoim warsztacie, z korzyścią dla drużyny. Wyniki sparingów napawają optymizmem, ale weryfikacją będą mecze ligowe i Liga Mistrzyń.

Sezon zaczynamy meczem z Piłką Ręczną Koszalin. Dobrze znasz ten zespół, grałaś w tym klubie przez dwa sezony.

Dobrze wspominam pobyt w Koszalinie. Miałam tam trochę inną rolę niż w Lublinie. Spoczywała na mnie większa odpowiedzialność, miałam też więcej luzu. Szczerze mówiąc wolę jednak zespoły bardziej poukładane. Takie jak MKS. Nawet jak rzucam mniej, to wiem czego się ode mnie oczekuje. Ale podkreślam, że czas w Koszalinie wspominam bardzo dobrze. Mecz z Koszalinem zapowiada się bardzo interesująco. Trenerka Anita Unijat jest bardzo ambitna. Lubi ryzyko i na pewno będzie chciała czymś nas zaskoczyć. Można spodziewać się wszystkiego. Koszalin przeprowadził bardzo ciekawe transfery. Szczególnie musimy uważać na dwie Ukrainki - Julię Andrijczuk i Lesię Smoling -  znam je z meczów reprezentacji, są bardzo szybkie i dynamiczne. Pozostałe zawodniczki są ze sobą zgrane. Mają dobry skład i mogą zaskoczyć. Trener Szafulski bardzo ciekawie układa obronę. Spodziewam się szybkiego i emocjonującego meczu, ale inny wynik niż nasze zwycięstwo nie wchodzi w grę.

W tym roku wracamy do Ligi Mistrzyń. Masz za sobą udział w tych rozgrywkach. Czego możemy się spodziewać?
Liga Mistrzyń to inny świat. Sam hymn daje niesamowitego kopa. Spotykasz na parkiecie najlepsze zawodniczki na świecie. Możesz zweryfikować swój poziom. To zupełnie inna gra i inna piłka ręczna. Aż ciężko opisać te uczucia. Koncentracja i motywacja są maksymalne.
Losowanie nie miało dla nas znaczenia, nie ma słabych zespołów. Widziałam mecz Rostova – grają bardzo dobrze, dziewczyny są świetnie poukładane, grają wysoko w obronie. Dla mnie to jeden z faworytów tegorocznych rozgrywek. Dunki z Esbjerg to, jak każdy zespól ze Skandynawii, klasa sama w sobie. Z kolei Bukareszt pierwszy mecz niespodziewanie przegrał. W zespole jest dużo znanych nazwisk, wydaje się jednak, że nie wszystko funkcjonuje tam na tip - top. Ale na pewno poziom prezentują wysoki. W Lidze Mistrzyń często decyduje forma dnia. Musimy zrobić wszystko żeby nie przegrać przed meczem. To takie same zawodniczki jak my, tak samo trenują, maja dwie ręce i dwie nogi. Warto zmierzyć się z najlepszymi. Terminarz jest ciężki. Gramy co trzy dni, dużo latamy. Jednak jestem przekonana, że sztab trenerski zorganizuje i poukłada wszystko perfekcyjnie.

Jakie są twoje przewidywania przed nadchodzącym sezonem?
Chciałabym żebyśmy obroniły złoto i odebrały Puchar Polski.  Puchar powinien do nas wrócić! Ponadto liczę na dobre występy w europejskich pucharach. Dwie korony, dobre występy w Europie - na to na pewno nas stać i mam nadzieję, że dziewczyny zrealizują cele, które sobie wszyscy stawiamy.

 

 

 

Powrót do aktualności