Aktualności
Gabrijela Bešen: Nie możemy spoczywać na laurach

Rozmawiamy z naszą chorwacką bramkarką, która została wybrana MVP ostatniego meczu z SPR Pogonią Szczecin.
Jakbyś podsumowała ostatnie spotkanie?
Od początku wiedziałam, że wygramy ten mecz. Miałam takie przeczucie. Spotkanie było naprawdę ciężkie. Bardzo chciałyśmy zwyciężyć, ale wiele aspektów tej rywalizacji nie ułożyło się po naszej myśli. Popełniałyśmy sporo błędów i miałyśmy swoje problemy, ale ostatecznie dzięki zespołowej grze i zaciętej walce do samego końca sięgnęłyśmy po upragnione trzy punkty.
W końcowych sekundach meczu wykazałaś się paradą, która uchroniła nasz zespół od remisu i rzutów karnych...
Ostatnie sekundy meczów, w których wynik jest na styku zazwyczaj są szalone. Nigdy nie wiesz w jaki sposób rywalka rzuci na bramkę. Miałyśmy bramkę przewagi i różnica była niewielka, więc po prostu chciałam tylko złapać tę piłkę! (śmiech).
Za wami 12 zwycięstw z rzędu, więc chyba możecie być zadowolone z formy w ostatnich tygodniach?
Zdecydowanie tak, aczkolwiek nie możemy spoczywać na laurach i się zatrzymywać. Trzeba kontynuować tę passę jak najdłużej. Mecz z Pogonią był dla nas bardzo ważny, bo był ostatnim w drugiej rundzie. Cieszymy się, że jesteśmy coraz bliżej pierwszego miejsca w tabeli.
Zagłębie powinno się bać?
Oczywiście, że tak. Zawsze (śmiech). Jesteśmy lepsze i to udowodnimy.
Jak się czujesz w tym sezonie pod względem indywidualnym? Początek rozgrywek był dla ciebie trudny.
W poprzednim sezonie doznałam kontuzji, która wymagała długiej rehabilitacji. To był dla mnie trudny okres, ale teraz czuje się naprawdę świetnie. I staram się nawiązywać do formy sprzed tamtego urazu, czyli po prostu być sobą w bramce (śmiech). Teraz jest dobrze.
Nie po raz pierwszy w tym sezonie otrzymałaś nagrodę MVP meczu. To dodatkowy powód do radości?
To w rzeczywistości jest nagroda dla całej drużyny. Nigdy nie jest tak, że tylko jeden zawodnik danego zespołu gra dobre spotkanie. Żeby wygrywać, potrzebujemy każdej piłkarki ze składu, bo razem zwyciężamy i razem przegrywamy.
Wasza rywalizacja o miejsce w bramce musi być zacięta, skoro na jedną pozycję pretendują trzy zawodniczki?
Nie myślę o tym w ten sposób. Pozostałe bramkarki z zespołu to moje koleżanki. Pomagamy sobie wzajemnie i lubimy się. Najważniejsze jest to, żeby zespół wygrywał i robił postępy. Jeśli jedna z nas gra dobrze, to wszystkie się cieszymy. Natomiast jeśli któraś z nas jest w trakcie meczu zmieniana, to wtedy następna musi bronić i dać z siebie sto procent.





