LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Globus zwycięski. Olimpia rozbita w drugiej połowie!

news-big

 

MKS Selgros Lublin wygrał w 3. kolejce PGNiG Superligi z Olimpią-Beskid Nowy Sącz 37:28 (16:12). Najlepszą zawodniczką meczu była Iwona Niedźwiedź, która w całym meczu rzuciła 12 bramek.


Gospodynie kolejny mecz grały osłabione. Nadal w składzie brakowało Alesii Migdaliowej. W tygodniu treningi wznowiły Joanna Drabik i Agnieszka Kocela, jednak przed meczem sztab szkoleniowy zdecydował, że te zawodniczki będą jeszcze odpoczywać.

Sytuacją kadrową nie można jednak tłumaczyć się po słabym początku meczu. MKS rozpoczął słabo, przez blisko pięć minut nie potrafiąc zdobyć gola z gry. "Byłyśmy przygotowane na taki obrót spraw. Przecież nikt nie zakładał, że Olimpia przyjedzie tutaj i się położy, oddając nam mecz bez walki. Byłyśmy przekonane, że będzie chciał się na nas rzucić od początku i rozszarpać" - mówiła po meczu najskuteczniejsza zawodniczka MKS-u Iwona Niedźwiedź.

Olimpia-Beskid rozpoczęła mecz od prowadzenia 3:1. Długo jedynym golem po stronie gospodyń było trafienie Marty Gęgi, która obok Niedźwiedź zdecydowała o losach meczu. Sygnał do odrabiania strat jeszcze w pierwszej połowie dała jednak Małgorzata Rola, która rzucała bramki ze skrzydła, z kontry, nawet z koła. 

Głównie dzięki dobremu tempu gry, MKS wrócił do gry. Odrobił i straty i wyszedł na prowadzenie. Po przerwie obraz gry uległ poprawie. "Nasza trenerka nie musiała nas jakoś specjalnie motywować w przerwie. Same doskonale wiedziałyśmy, że coś jest nie tak w naszej grze. Wiedziałyśmy co musimy poprawić" - tłumaczyła Edyta Charzyńska, która kolejny raz musiała walczyć z obrotowymi zespołu rywalek.

Walczyła na tyle skutecznie, że po pięciu zdobytych bramkach w Gdyni, tym razem także pięciokrotnie pokonywała bramkarkę rywalek. "Bardzo pomagają mi koleżanki z zespołu.Bez nich pewnie nie rzuciłabym żadnej. Dogrywają mi piłki na takich pozycjach, że grzechem byłoby nie trafić do bramki" - dodała Charzyńska, która jest nominalną rozgrywającą. "Nie gram na swojej pozycji, jeśli jednak jest potrzeba grania na kole, to czemu nie. Chcę pomagać zespołowi" - zakończyła skromnie Charzyńska.

MKS w drugich trzydziestu minutach powiększał przewagę. Piłki zaczęła odbijać w bramce Weronika Gawlik, a kolejne zawodniczki skutecznie kończyły kontrataki. Nieweie mogły także zrobić Agnieszka Leśniak i Iryna Stelmach. Razem rzuciły 18 bramek. Były w ataku jednak osamotnione i musiały pogodzić się z przegraną. Pogodzić musiała się także Olga Figiel, rodowita lublinianka, która przy okazji sobotniego meczu wróciła na stare śmieci.

Liga nie zwalnia tempa i przed naszym zespołem w najbliższym tygodniu aż dwa spotkania. W środę w Chorzowie mecz z Ruchem, w sobotę we własnej hali starcie z KPR-em Jelenia Góra.

MKS Selgros Lublin - Olimpia-Beskid Nowy Sącz 37:28 (16:12)

MKS Selgros Lublin: Gawlik, Dżukiewa - Rola 5, Charzyńska 5, Niedźwiedź 12, Quintino 3, Gęga 8, Bijan, Skrzyniarz 4, Kozimur.
Karne: 3/4.
Kary: 6 min.

Olimpia-Beskid Nowy Sącz: Sach, Szczurek - Leśniak 9, Stelmach 9, Małek, Figiel 1, Lesik, Motak, Szczurek, Basiak, Olejarczyk, Stokłosa, Smbatian 3, Nosal, Nocuń 4, Vlaskalić 1, Golec 1.
Karne: 5/6.
Kary: 12 min.

Kary: MKS Selgros Lublin - 6 min. (Charzyńska - 2 min., Quintino - 2 min., Kozimur - 2 min.); Olimpia-Beskid Nowy Sącz - 12 min. (Vlaskalić - 4 min., Figiel - 4 min., Stelmach - 2 min., Smbatian - 2 min.).

Powrót do aktualności