Aktualności
Gramy o fotel lidera. PGE MKS El-Volt Lublin przed wyjazdem do Gniezna
Szczypiornistki PGE MKS-u El-Volt Lublin zagrają na wyjeździe z Enea MKS-em Gniezno. Lublinianki chcą przedłużyć serię zwycięstw i zameldować się na szczycie tabeli przed środowym hitem.
Wicemistrzynie Polski z Lublina wygrały 15 ostatnich starć ligowych. Na siedem spotkań przed końcem sezonu losy tytułu mistrzowskiego biało-zielone mają w swoich rękach. By tak pozostało, nie mogą się zatrzymywać. Liderki z KGHM Zagłębia Lubin przegrały mecz 22. serii spotkań z KRASOŃ MKS Piotrcovią. Tym samym lublinianki mają szanse na wyprzedzenie rywalek przed bezpośrednim starciem na szczycie. Kolejnym przystankiem w drodze do wymarzonego złota jest Gniezno. Tamtejszy Enea MKS jest obecnie piątym zespołem ORLEN Superligi Kobiet i choć nie wygrał meczu od stycznia, na własnym terenie jest szczególnie niebezpieczny.
- To gorący teren. Zawsze nam się ciężko tam grało – przyznaje trener zespołu z Lublina, Paweł Tetelewski. – Zespół z Gniezna to jedna z drużyn, która oddaje najwięcej rzutów z drugiej linii. Na pewno silnymi punktami są rozgrywające. Obrotowe też. W bramce Ola Hypka ma bardzo udany sezon. Trzeba być w pełnej koncentracji i dobrze przygotowanym do tego meczu. Zrobimy wszystko, by w Gnieźnie zagrać dobry mecz i przywieźć do Lublina punkty, które są dla nas bezcenne – dodaje szkoleniowiec.
Niemal rok temu gnieźnieńskie „Pszczoły” we własnej hali urwały biało-zielonym punkt. 4 kwietnia 2025 roku regulaminowy czas ligowego starcia ekip z Gniezna i Lublina zakończyło się remisem 31:31. Lublinianki ostatecznie wygrały, ale do rozstrzygnięcia konieczny był konkurs rzutów karnych. Od tego czasu obydwa zespoły mierzyły się trzykrotnie i za każdym razem wygrywały biało-zielone. Podopieczne Pawła Tetelewskiego już raz w 2026 roku wywiozły komplet punktów z pierwszej stolicy Polski. 7 stycznia zwyciężyły w Gnieźnie 29:25. W sobotę to znów one będą faworytkami, ale gospodynie z pewnością zrobią, co w ich mocy, by wrócić na zwycięskie tory.
- Są dobre. Pokazały to w tym sezonie. Musimy więc być skupione na sobie, nie na nich. To najważniejsze. Wszystko w naszych rękach. To jak zagramy. To jakie postawimy warunki w obronie i czy będziemy skoncentrowane w ataku. Jeśli będziemy zdobywać bramki, nie będzie problemu – twierdzi skrzydłowa biało-zielonych, Sanja Radosavljević.
Enea MKS Gniezno przegrał w czterech ostatnich meczach ligowych. Feralną serię gnieźnianki zaczęły od domowej przegranej z drużyną Piłki Ręcznej Koszalin 26:31. W kolejnym meczu podejmowały KGHM Zagłębie Lubin, któremu zdołały przez cały mecz rzucić jedynie 13 goli. Mistrzynie Polski zdobyły 11 bramek więcej. Nieudany w wykonaniu zawodniczek Enea MKS-u był też przegrany 26:27 rewanż w Koszalinie. Nieco lepiej ułożyło się dla nich ostatnie starcie w Piotrkowie Trybunalskim. „Pszczoły” z Gniezna zdołały zremisować z zamykającą ligowe podium KRASOŃ MKS Piotrcovią, ale ostatecznie przegrały po rzutach karnych.
- Jest to zespół, który potrafi zagrać bardzo dobre spotkanie. Wiadomo, że każdemu zdarzają się trochę gorsze mecze. One też takich doświadczyły w tym sezonie. Na pewno nie można ich lekceważyć bo potrafią zagrać naprawdę dobrą piłkę ręczną – zaznacza kapitan zespołu z Lublina, Dominika Więckowska. – Każdy zespół, który staje nam teraz na drodze jest bardzo ciężkim przeciwnikiem. Nigdy nie gra się łatwo na wyjeździe, ale my musimy patrzeć na siebie i grać jak do tej pory czyli mocno. Mimo błędów, które nam się zdarzają, musimy z tego po prostu wychodzić, mieć zimną głowę, by cieszyć się po każdym meczu zwycięstwem – dodaje rozgrywająca wicemistrzyń Polski, Aleksandra Rosiak.
Ostatnie mecze PGE MKS-u El-Volt Lublin to natomiast nie tylko seria sukcesów, ale też niezwykłych emocji. Zwycięska passa lublinianek trwa, ale KRASOŃ MKS Piotrcovia i KPR Gminy Kobierzyce były blisko przerwania chwalebnej serii podopiecznych Pawła Tetelewskiego. W domowych starciach ze wspomnianymi rywalami lublinianki odwracały losy spotkań w ostatnich minutach. – Dziękujemy kibicom i wszystkim, którzy przyszli na mecz. To było wspaniałe. Myślę, że to oni dali nam to, co najważniejsze, czyli tę energię, by nie poddawać się i wygrać – przyznaje Sanja Radosavljević.
Do meczu z gnieźniankami zespół z Lublina musi się przygotować ze szczególnym pietyzmem. Z tym rywalem biało-zielone zetrą się bowiem w trwającym sezonie jeszcze trzykrotnie. Po wyjazdowym meczu ligowym czekają je dwa starcia domowe. Jedno w ramach Pucharu Polski i drugie w ORLEN Superlidze Kobiet. Wcześniej jednak wicemistrzynie Polski podejmą obrończynie tytułu z Lubina. Mecz na szczycie ORLEN Superligi Kobiet już w środę 25 marca w lubelskiej hali Globus. Początek o godzinie 20:30.
- Na pewno te mecze Lublina z Lubinem elektryzują kobiecą piłkę ręczną. My na razie o tym nie myślimy. Skupiamy się na Gnieźnie. Tam będzie ważny mecz i tam musimy wykonać dobrą robotę, by potem spokojnie móc się przygotować. Dużo czasu nie będzie, ale na takie mecze nie trzeba szczególnej mobilizacji. To jest już w głowach. Najpierw jednak Gniezno, a potem Lubin – kończy trener Tetelewski.
Mecz 22. serii spotkań ORLEN Superligi Kobiet: Enea MKS Gniezno – PGE MKS El-Volt Lublin zostanie rozegrany w sobotę 21 marca gnieźnieńskiej Hali Sportowo-Widowiskowej im. Mieczysława Łopatki. Transmisję „na żywo” można śledzić za pośrednictwem internetowej platformy EMOCJE.TV.





