Aktualności
Gramy z outsiderem, czy KPR jest w stanie nam zagrozić?

Wygrana z MKS Selgros Lublin będzie dla KPR Jelenia Góra zadaniem z kategorii „Mission: Impossible”. KPR nie zdobył w tym sezonie punktu, MKS pewnie przewodzi lidze. Czy istnieją racjonalne przesłanki ku temu, by sądzić że w Jeleniej Górze może dojść do mega sensacji?
W pierwszym spotkaniu obu ekip lublinianki urządziły sobie prawdziwy trening strzelecki. Zdobyły rekordową w rozgrywkach liczbę 40 bramek i pewnie zwyciężyły trzynastoma trafieniami. Wydaje się, że rewanż w Jeleniej Górze powinien należeć do formalności, a największym wrogiem MKS może być... brak koncentracji.
Klasę rywala docenia Katarzyna Kozimur, przekonując że mistrzyń Polski wcale nie czeka spacerek. - KPR to ekipa mocna u siebie, zawsze tak było. To spotkanie nie będzie należało do łatwych. Musimy zagrać przede wszystkim poprawnie w obronie, a wtedy myślę, że możemy osiągnąć rezultat podobny do tego, który padł w ostatnim meczu z Ruchem Chorzów (34:23 – przyp. aut.) - mówi lubelska rozgrywająca. - Jeśli chodzi o mnie, to mam nadzieję, że dostanę przynajmniej tyle samo czasu gry, co z Ruchem i pokażę na co mnie stać – dodaje.
Nasza drużyna pojechała do Jeleniej Góry już w sobotę (spotkanie rozpocznie się w niedzielę o godz. 17). W kadrze zabrakło leczących urazy Iwony Niedźwiedź, Honoraty Syncerz, Jessiki Quintino oraz Kristiny Repelewskiej. Jednak nawet bez nich MKS jest zdecydowanym faworytem. Przed lekceważeniem rywala oraz przedwczesnym wybieganiem w przyszłość (31 stycznia lublinianki grają u siebie szlagierowy mecz z Pogonią Baltica Szczecin) przestrzega Agnieszka Kocela: - O Szczecinie jeszcze nie myślimy. Jasne, takie spotkanie jest gdzieś w naszych głowach, ale póki co w stu procentach skupiamy się na tym, co nas czeka w Jeleniej Górze.
Nasza drużyna pojechała do Jeleniej Góry już w sobotę (spotkanie rozpocznie się w niedzielę o godz. 17). W kadrze zabrakło leczących urazy Iwony Niedźwiedź, Honoraty Syncerz, Jessiki Quintino oraz Kristiny Repelewskiej. Jednak nawet bez nich MKS jest zdecydowanym faworytem. Przed lekceważeniem rywala oraz przedwczesnym wybieganiem w przyszłość (31 stycznia lublinianki grają u siebie szlagierowy mecz z Pogonią Baltica Szczecin) przestrzega Agnieszka Kocela: - O Szczecinie jeszcze nie myślimy. Jasne, takie spotkanie jest gdzieś w naszych głowach, ale póki co w stu procentach skupiamy się na tym, co nas czeka w Jeleniej Górze.





