LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Honorata Syncerz wraca do zdrowia.

news-big

 

Przed piłkarkami ręcznymi MKS Selgros Lublin walka o 18 tytuł mistrza kraju i zwycięstwo w Final Four Pucharu Polski. W tych spotkaniach nie zagra jednak Honorata Syncerz, która zerwała więzadła krzyżowe w kolanie podczas wyjazdowego spotkania ze Spartą Oborniki właśnie w ramach rozgrywek Pucharu Polski. Jak przebiega powrót do zdrowia rozgrywającej mistrzyń Polski? Zawodniczka ponadto opowiada jak wygląda jej dzień wolny, a także ocenia dotychczasowy sezon.

Bartłomiej Olek – LUBSPORT.PL: Jak się teraz czujesz? Pytam konkretnie o kontuzję.

Honorata Syncerz: Nie jest źle. Już od trzech tygodni przechodzę rehabilitację. A jeśli chodzi o samopoczucie to też w porządku.

Przypomnijmy czytelnikom, jak doszło do urazu?

To było w meczu Pucharu Polski w Obornikach. Weszłam na boisko około 15. minuty, otrzymałam złe podanie, chciałam ratować piłkę i poślizgnęłam się. Od razu poczułam, że poszły mi więzadła.

Jak wyglądają teraz twoje dni, rehabilitacja?

Rehabilitację zaczynam o godzinie 9.30 i trwa ona do około 12.00, albo 12.30. Mam ją w poniedziałki, środy i piątki. Na razie są to masaże i tylko trochę ćwiczeń, ponieważ kolano nie daje się łatwo wyprostować. Jeszcze jak grałyśmy w Larviku dostałam w mięsień  i ten uraz dość długo mi się trzyma. A podczas skręcenia kolana naruszyłam właśnie ten mięsień, i to on nie daje mi wyprostować nogi. Dlatego mam nadzieję, że rehabilitantce uda się dość szybko rozbić go, bo z kolanem jest dobrze. Liczę na to, że rehabilitacja nie potrwa dłużej niż trzy miesiące. Potem zacznę już biegać i będzie z górki.

Rozmawiałaś wstępnie z lekarzem, kiedy masz szansę wrócić do gry?

Mam nadzieję, że wrócę do pełnej dyspozycji po pół roku. Jednak to trudno wyrokować. Lekarz już po pół roku może mi powiedzieć, że mogę grać, a może mi oświadczyć, że wrócę dopiero po dziewięciu miesiącach. Aczkolwiek chciałabym już do następnego sezonu przygotowywać się razem z dziewczynami. Byłoby super! Jestem dobrej myśli, będę zaciskać zęby i trenować trzy razy w tygodniu, a może nawet i częściej.

Na pewno sezon zasadniczy zakończycie na pierwszym miejscu, gracie w Final Four Pucharu Polski, ale nie ma was już w europejskich pucharach. Jak oceniasz ten etap sezonu?

Dziewczyny na pewno są troszkę zmęczone, ponieważ jednak tych wyjazdów w tym sezonie było sporo. Grałyśmy w środę, sobotę lub w niedzielę i tak naprawdę miałyśmy wolne tylko w podróży, a na drugi dzień już zaczynałyśmy normalne treningi do następnego spotkania. Nie były one mocne, ale takie, żeby nie stracić rytmu meczowego

Myślę, że na razie ten sezon można zaliczyć na plus, bo grałyśmy w europejskich pucharach, gdzie uważam, że dziewczyny doszły bardzo daleko. Walczyłyśmy z bardzo silnymi drużynami. To naprawdę super sprawa, bo wtedy z każdego meczu, nawet tego przegranego, wyciąga się nowe doświadczenia.

Jest weekend, sobota, 11.00. Ani dzisiaj, ani jutro nie ma meczu. W czym ci przeszkodziłem o tej godzinie?

W niczym, w niczym (śmiech). Wcześniej zjadłam sobie śniadanko i wypiłam kawkę.

Jeśli masz wolne dni, tak jak ten, to jak lubisz spędzać poranki?

Od niedawna mam pieska maltańczyka, tak więc nie mogę sobie zbyt długo pospać, ponieważ budzi mnie z samego rana. Chłopak robi mi kawę, śniadanko, potem oglądamy jakiś film, robimy razem obiad, czy wychodzimy na spacery. Tak więc nie nudzę się.

I na dobry początek dnia, kawa czarna, biała, słodzona?

Kawa mocna z odrobiną mleka, no i z łyżeczką cukru (śmiech).

Powrót do aktualności