LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Joanna Drabik: Trzymam kciuki za mistrzostwo dla Lublina

news-big

 

Zachęcamy do lektury rozmowy z Joanną Drabik, która broniła barw naszego klubu w latach 2013-18, a obecnie jest zawodniczką węgierskigo Siofok KC.

Ostatnio gościłaś na trybunach hali Globus podczas meczu biało-zielonych z Energą AZS Koszalin. Jak wrażenia z oglądania swoich byłych koleżanek z drużyny?
Było super. Cieszę się, że mogłam ponownie odwiedzić Globus, a dziewczyny zagrały dobre spotkanie. Zjawiłam się w hali, ponieważ leczę obecnie uraz lewego barku. To kontynuacja kontuzji, której nabawiłam się jeszcze na mistrzostwach. Moja przerwa w grze potrwa łącznie około pół roku. Dobrą stroną kontuzji jest to, że mogę odwiedzać Lublin i inne bliskie mi miejsca (śmiech).

Otrzymałaś bardzo miłe powitanie od lubelskiej publiczności..
Gdziekolwiek bym nie spotkała kibiców z Lublina to chętnie zamienię z nimi słowo i miło wspominam grę przy ich dopingu. Atmosfera na Globusie zawsze była gorąca i nadal taka jest. Bardzo bym chciała jeszcze tu pojawić się na jakimś spotkaniu, ale zobaczymy co czas pokaże. 

Czy twoim zdaniem lublinianki są już blisko mistrzostwa Polski?
W sporcie nie można mówić, że coś jest przesądzone, dopóki matematyka tego nie pokazuje. Myślę, że dziewczyny będą walczyły do ostatniego momentu tak jak w poprzednich rozgrywkach. Wówczas, pomimo, że mistrzostwo zapewniłyśmy sobie na dwie kolejki przed końcem sezonu, to nadal dawałyśmy z siebie wszystko. Oczywiście, od początku ligowych zmagań faworytem do tytułu był MKS Perła Lublin i uważam, że zawsze nim będzie.

A jak się wiedzie twojej węgierskiej drużynie i jak się w niej zadomowiłaś?
Na razie jest bardzo dobrze. W lidze od niedawna zajmujemy trzecią pozycję w tabeli, a także awansowałyśmy do finału Pucharu EHF. Można więc powiedzieć, że na ten moment plan na obecny sezon jest zrealizowany. Jeśli chodzi o moje indywidualne odczucia to są wyłącznie pozytywne. Na pewno rywalizacja w moim nowym zespole jest większa niż kiedyś, bo o miejsce w składzie walczymy we trójkę, a każda z nas jest reprezentacyjną kołową. Jeżeli chodzi o atmosferę w halach to niemal wszędzie jest ona podobna do tej, do której przyzwyczaiłam się na Globusie. Nie oszukujmy się, że piłka ręczna jest na Węgrzech praktycznie sportem narodowym i faktycznie da się to odczuć.

Zatem, jest szansa na dopisanie w CV kolejnych trofeów, aczkolwiek szkoda, że nie będziesz mogła powalczyć o nie na boisku...
Zgadza się. Cóż, na pewno każdemu sportowcowi zawsze szkoda, gdy coś go omija z powodu kontuzji. Aczkolwiek cieszę się z każdego zwycięstwa moich koleżanek tak, jakbym występowała z nimi na parkiecie. Trzymam też kciuki za naszą reprezentację i mistrzostwo dla Lublina.

Powrót do aktualności