Aktualności
Joanna Gadzina: Skupiam się na powrocie na okres przygotowawczy

Porozmawialiśmy z Joanną Gadziną, która przechodzi aktualnie rehabilitację po kontuzji barku. - Skupiam się na tym, by wrócić na okres przygotowawczy - mówi nasza skrzydłowa.
Stęskniłaś się trochę za parkietem i piłką?
Bardzo. Kontuzjowana jestem od końca stycznia, a dokładnie od wyjazdowego meczu z Zagłębiem Lubin. Brakuje mi piłki, ale na pewno tęskniłabym bardziej, gdyby drużyna grała teraz mecze. Nie mamy aktualnie treningów, więc odczuwam tę tęsknotę nieco mniej.
Jak w ogóle doszło do tego urazu?
W trakcie mecze upadłam na bark. Poczułam, że stało się coś niedobrego, ale dokończyłam spotkanie. W drodze powrotnej do Lublina było już źle, nie mogłam w ogóle podnieść ręki. Od razu zaczęliśmy działać, wykonano USG, a później rezonans. Konieczna była operacja, którą przeszłam w Warszawie. Minęły od niej już cztery tygodnie. Wszystko powoli się goi i mam nadzieję, że rehabilitacja będzie szła w dobrą stronę.
No właśnie. Jak przebiega rehabilitacja?
Niestety w obecnej chwili jest ona nieco utrudniona, bo większość przychodni jest zamkniętych, ale cały czas w miarę możliwości jeżdżę na zabiegi. Na co dzień rehabilituję się z klubowym fizjoterapeutą, Tomaszem Pietrasem, który albo przychodzi do mnie do domu, albo spotykamy się na hali. Jakoś trzeba sobie radzić w obecnej sytuacji, bo rehabilitacji nie można zawiesić.

Dopóki drużyna normalnie rozgrywała mecze, trudno było je oglądać z trybun?
Kontuzja i obserwowanie zespołu z zewnątrz, wiedząc, że nie może się mu pomóc, to najgorszy moment dla sportowca. Nerwy odczuwa się wtedy podwójnie. Będąc na boisku się tak o tym nie myśli.
Była w ogóle szansa na twój powrót do gry w tym sezonie?
Raczej nie. Nawet, gdyby liga powróciła i była zakończona dużo później niż planowano, nie mogłabym jeszcze grać. Skupiam się na tym, by wrócić na okres przygotowawczy i mam nadzieję, że tak się stanie.
Jaki według Ciebie jest ten sezon w wykonaniu MKS?
Na pewno nie jest łatwy. Miałyśmy bardzo dużo kontuzji i w pewnym momencie trzeba było grać dziesiątką zawodniczek i to co trzy dni. To bardzo trudne, ale myślę, że wszystko potoczyło się tak, jak powinno, bo jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli, więc plan został wykonany. Szkoda oczywiście pucharów, ale czasem dzieje się tak, jak w naszym przypadku.





