Aktualności
Kim o kadrze


Anna Baranowska jest absolutnie w czołowej trójce polskich bramkarek, Alina Wojtas na turnieju w Gdyni była klasą dla siebie, a Agnieszka Kocela może być w przyszłości najlepszą lewoskrzydłową w kraju – zapewnia duński szkoleniowiec reprezentacji, Kim Rasmussen
Na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski powołał Pan trzy zawodniczki SPR Lublin. Pomówmy właśnie o nich, zaczynając od naszej bramkarki, Anny Baranowskiej.
Anna jest piłkarką, która ciężko pracowała w ostatnim roku, a meczami z Danią świetnie zwieńczyła sezon. Nie załamała się pechem, jaki towarzyszył jej wcześniej w reprezentacji. Nie zadebiutowała przecież w meczach z Chinami, uległa kontuzji tuż przed sparingiem z Turcją w Mielcu, ale swoim charakterem i umiejętności przekonała mnie do siebie. Nie mam wątpliwości, że to teraz czołowa, jedna z trzech najlepszych bramkarek w Polsce i będę na nią stawiał.
Jak daleko jest Alina Wojtas od znalezienia się w składzie na październikowe mecze z Rosją i Czarnogórą?
Nie przespałem okresu przygotowawczego, oglądałem mecze, dostawałem informacje o konkretnych zawodniczkach od moich współpracowników , dlatego o Alinie mogę mówić tylko w superlatywach. Widziałem ją na turnieju w Gdyni, gdzie była klasą dla siebie. Żadna z innych piłkarek czterech najlepszych polskich drużyn nie była nawet blisko poziomu, jaki pokazała wtedy Wojtas. Widzę, że poprawiła się znacznie, ale wciąż może być lepsza. Wiem, że teraz ma problemy z kostkami, dlatego cieszy mnie, że spokojnie może rehabilitować się, bo trenerzy w Lublinie nie szafują jej zdrowiem. Jeśli Alina będzie miała w oczach taką determinację, ma wielkie szanse być czołową postacią nie tylko SPR, ale też reprezentacji Polski.
Gdy rozmawiałem z Panem w Holandii podczas Euro U19, cieszył się Pan z decyzji Agnieszki Koceli o przejściu do SPR. To nie jest obecnie lewoskrzydłowa numer jeden czy dwa Polsce, ale dziewczyna o dużym talencie i potencjale na przyszłość.
Agnieszka nie mogła wybrać lepiej. Występować będzie w czołowym klubie z najlepszymi piłkarkami i pod większą presją. To zawodniczka z grona tych, o których myślę w kontekście najbliższych lat. Mnie już w Polsce może nie być, ale za cel postanowiłem sobie wprowadzenie pewnych zmian w myśleniu i przeniesienie na polski grunt najlepszych wzorców z Danii. Kocela na pewno musi nabrać trochę masy i być silniejsza. To oczywiście nie stanie się w jeden dzień, lecz w mojej ocenie to może być najlepsza lewoskrzydłowa w Polsce.
Powoływał Pan już wcześniej na konsultację Małgorzatę Stasiak. Czy jest ona nadal w kręgu Pana zainteresowań jako selekcjonera reprezentacji?
Oczywiście, wierzę w nią mocno, ale wie dobrze czego od niej oczekuję. Małgorzata musi być agresywniejsza w grze, zarówno w ataku jak i w obronie, a do tego powinna brać już większą odpowiedzialność na siebie. Pamiętam majowe testy, na których prezentowała się znakomicie. Rozmawialiśmy wtedy o moich oczekiwaniach, dlatego czekam na dzień, gdy przyjdzie do mnie i mi powie: „tamta Kucińska już odeszła, teraz jest nowa, agresywniejsza Stasiak” To może być naprawdę wielka, wielka, wielka zawodniczka. Wiem doskonale, że trudno być w pierwszej siódemce SPR, gdy na rozegraniu macie Alinę Wojtas, Kristinę Repelewską i Alesię Mihdaliovą, ale na razie mam wrażenie, że Małgorzata pokazuje 60% swoich możliwości. Stać ją na więcej.
Czy gdyby polskie obywatelstwo miała Alesia Mihdaliova, brałby Pan ją też pod uwagę?
Alesia ma 26 lat, więc jest w bardzo dobrym wieku, bo przecież kadra to ma być mix młodości z doświadczeniem. W zeszłym roku Mihdaliova nie dostawała wielu szans, w sierpniu widziałem ją w Gdyni, gdzie grała już dużo więcej i bardzo mi się podobała.
Kibice pytają też o Kristinę Repelewską. Jak ją Pan scharakteryzuje?
Dobry obrońca, bardzo inteligentna w ataku, ale ma już 30 lat i nie jestem przekonany, że to odpowiedni moment na debiut w reprezentacji narodowej i poznawanie naszej pracy, skoro na środku rozegrania mogę liczyć na sprawdzone już Karolinę Semeniuk, Kingę Byzdrę czy Iwonę Niedźwiedź. Liczyłem ,że na zgrupowaniu w Szczyrku powołam Karolinę Siódmiak, ale niestety nie przyjedzie ze względu na kwestie osobiste.
Wielu zaskoczyła tak wielka liczba powołanych zawodniczek.
Tworzymy „development team”, o czym możemy już otwarcie mówić. „Drużyna rozwoju” to projekt, który ma na celu wdrażanie młodych zawodniczek do naszego systemu. Wybieramy takie, które za kilka lat będą znaczyć wiele w zespole seniorek, ale na razie nie miałaby szansy się w nim znaleźć. Od wielu lat jestem członkiem duńskiej federacji i pracowałem przy programach młodzieżowych. Nikt nie może powiedzieć, że te programy się nie sprawdzają, skoro wszystkie reprezentacje młodzieżowe Danii zdobyły ostatnio medale największych imprez. Nie ma drugiego takiego kraju na świecie, dlatego chciałbym wykorzystać najlepsze wzorce z ojczyzny i przenieść do Polski, gdzie ludzie są otwarci i chłonni wiedzy. Chodzi o to, by za trzy lata nie wymieniać całej reprezentacji po kolejnym braku awansu i wprowadzać do kadry nowe postaci bez doświadczenia , ale znaleźć takie piłkarki, które choć wcale nie muszą być obecnie najlepszymi juniorkami, dają przekonanie, że jako seniorki będą znakomite. Że jako seniorki wywalczą awans do Igrzysk Olimpijskich. Znaleźć i uczyć ich tego, czym jest gra w reprezentacji. Stąd też na przykład powołania dla leworęcznych Ewy Andrzejewskiej i Aleksandry Zych – przecież na poziomie seniorskim w czołowych polskich drużynach nie ma wysokich, leworęcznych piłkarek na prawym rozegraniu! W reprezentacji seniorek już teraz jest wiele utalentowanych piłkarek młodego pokolenia, takich właśnie jak Alina Wojtas czy Karolina Szwed. Mamy niezwykle trudną grupę w walce o Euro 2012 w Holandii, ale wierzę, że jeśli takie zawodniczki dostaną szanse w sześciu meczach o punkty, dużo z tego wyniosą, a my może w kolejnym losowaniu będziemy mieli więcej szczęścia.
Rozmawiał Michał Pomorski





