LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Małgorzata Stasiak: Mamy jeszcze więcej motywacji i chęci

news-big

 

Małgorzata Stasiak opowiada m.in. o zwycięstwie nad Energą AZS Koszalin, grze w składzie osłabionym kontuzjami składzie oraz chęci zwyciężania.

Przed ostatnim meczem każda z was podkreślała, że spodziewacie się wyrównanego boju, a tymczasem pokonałyście na wyjeździe wicelidera tabeli z dużą przewagą bramkową. Ten mecz pokazał, że jesteście mocnym zespołem, pomimo osłabień wynikających z kontuzji.
Przygotowałyśmy się do tego spotkania dość sumiennie, zdając sobie sprawę ile z nas jedzie do Koszalina i jak trzeba zagospodarować siłami, żeby wytrzymać 60 minut. Jestem szczęśliwa, że od pierwszej minuty zagrałyśmy bardzo solidnie i narzuciłyśmy taki styl gry, że rywal nie miał jak "odbić piłeczki". Cieszy nasza postawa jako zespołu, ale też indywidualna postawa zawodniczek, bo każda z dziewczyn zbliżyła się do swojej najlepszej dyspozycji.

Trener Lis powiedział, że w obronie walczyłyście jak lwice i masakrowałyście przeciwniczki. Patrząc po ilości straconych bramek, to rzeczywiście nie pozwoliłyście na zbyt wiele koszaliniankom...
Każda z nas spisała się bardzo dobrze w defensywie. Nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam grać mocno i sprawia mi to ogromną radość, oczywiście w ramach fair play. Miałyśmy bardzo zindywidualizowane zadania w obronie i każda z nas się z nich wywiązała, podchodząc do tego bardzo profesjonalnie. Stąd pewnie taki komentarz trenera.

Czy byłaś zaskoczona rozmiarami ostatniego zwycięstwa?
Trzeba sobie otwarcie powiedzieć - nie sądziłam, że dojdzie do takiego pogromu. A tak trzeba nazwać mecz, w którym rzucamy na wyjeździe 30 bramek, a tracimy tylko 16 z przeciwnikiem plasującym się od nas wyżej w tabeli. Biorąc pod uwagę dotychczasową formę obu zespołów należało się spodziewać bardziej wyrównanego spotkania. Tym bardziej, że w Koszalinie zawsze grało się ciężko. Pamiętałyśmy też, że w poprzednim starciu w tym sezonie zremisowałyśmy z Energą AZS u siebie, podobnie jak na turnieju towarzyskim pod koniec roku. Nie sądziłyśmy, że skończy to się tak gładką wygraną, ale jechałyśmy tam z dużą determinacją i liczyło się dla nas tylko zwycięstwo.

Od początku drugiej rundy notowałyście wygrane, ale wciąż podkreślałyście, że czekacie na bardziej przekonujące zwycięstwa. Taki wysoki triumf był wam potrzebny?
Każda z nas potrzebowała takiego meczu, żeby udowodnić przede wszystkim sobie, że się coś znaczy i potrafi. Początek sezonu był dość ciężki, zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym. Frustracja narastała, bo nie mogłyśmy złapać odpowiedniego rytmu. Jestem bardzo szczęśliwa, że taki mecz przyszedł. Sądzę, że to będzie kluczowe spotkanie, które doda nam jeszcze większą wiarę w to, co robimy.

Zwłaszcza, że teraz jesteście wiceliderem tabeli i Zagłębie Lubin czuje wasz oddech na plecach...
I niech czuje. Choć na pewno mamy jeszcze kawał roboty do wykonania. Przegoniłyśmy już jeden zespół, a chcemy przegonić drugi. Jest realna szansa na to, by ugrać w tym sezonie bardzo dużo. Nie spuszczamy glów, a wręcz mamy jeszcze więcej motywacji i chęci. Wiemy, że potrafimy i chyba to jest najfajniejsze.

Niedługo do składu wrócą kontuzjowane obecnie koleżanki, więc siła rażenia powinna być jeszcze większa?
Trzymamy kciuki za powrót dziewczyn, ale z doświadczenia wiem, że trzeba podchodzić do tego spokojnie. Niech wrócą w pełni zdrowe i w stu procentach gotowe do gry. Widzę po nich, że "dostają kota", że nie mogą z nami trenować. Rozumiem to, bo niedawno też przechodziłam dłuższą kontuzję i wiem jak to wygląda. Chęć gry jest w takich sytuacjach ogromna.

W zespole jest też chęć zwyciężania, więc w niedzielę przeciwko MKS Piotrcovii pora na siódmą z rzędu wygraną?
Bardzo chętnie! Liczymy na to i wiemy, że nie możemy gubić punktów. Motywacja jest, ciężka praca również. Mamy teraz okrojony skład z powodu kontuzji, ale w takich okresach mniejsza liczba zawodniczek bierze na siebie większą odpowiedzialność. Gdy mamy pełny skład, to trener rotuje nami tak, że pozwala nam "spompować się" przez jakiś czas, ale to nigdy nie trwa 60 minut. Nikt nie gra aż tyle, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. A teraz, gdy jest nas mniej, to każda czuje odpowiedzialność, że trzeba wziąć więcej na siebie. Musisz dobrze wejść w mecz i dać tyle jakości, żeby przyczynić się do zwycięstwa. I to jest chyba fajny sprawdzian. Przy okazji dziękujemy kibicom za wsparcie z trybun w Koszalinie, bo było ich słychać i to było bardzo miłe. Myślę, że wszystkim naszym sympatykom, którzy mieli okazję obejrzeć ostatni mecz, mógł po końcowej syrenie pojawić się na twarzy uśmiech. Tego też oczekujemy, bo gramy po to, żeby cieszyć zarówno kibiców, jak i siebie. W minioną sobotę pokazałyśmy, że jesteśmy drużyną, na którą warto stawiać i trzymać za nią kciuki. Oby tak dalej.

Powrót do aktualności