Aktualności
Mam straszną złość

- Na początku było ciężko i byłyśmy troszkę zdenerwowane. Walka była wyrównana - ocenia sobotnie zwycięstwo nad Startem Elbląg 40:32 Alesia Mihdaliova, rozgrywająca MKS Lublin.
- Były błędy w obronie, ale później się zmobilizowałyśmy. Zaczęłyśmy lepiej grać, jednak wynik cały czas był w granicach remisu. Nie byłam w szatni w przerwie, bo w pierwszej połowie grałam dziesięć minut i wolałam się dogrzać. Wiedziałam, że muszę porzucać, by być odpowiednio rozgrzana - dodaje.
Dzięki bardzo dobrej drugiej połowie, lublinianki mogły cieszyć się z trzeciego zwycięstwa w sezonie. - Zaczęliśmy lepiej grać w obronie. Bramkarki odbiły nam parę piłek i z tego poszło kilka kontr zakończonych bramkami. Zaczęliśmy odskakiwać - analizuje Białorusinka, która niestety miała pecha w dwóch kontratakach. - Mam do siebie straszną złość. Tak jak mówiłam trenerowi, chciałabym zagrać jeszcze 30 minut, by to poprawić. Wiem, że na treningach muszę też popracować nad kontrą, żeby nie rzucać w pierwsze tempo, tylko „powisieć” i zobaczyć co zrobi bramkarz.
W poniedziałek mistrzynie Polski rozpoczynają operację „Vistal”. W najbliższą niedzielę 29 września o godzinie 18 zagrają na Globusie z gdyniankami. - Od poniedziałku pomału zaczynamy przygotowania. Sabina Włodek powiedziała, żeby każda z nas zobaczyła na Internecie przeciwnika. Jest to naprawdę bardzo dobra drużyna. W okresie przygotowawczym co prawda nie mieliśmy okazji się z nią zmierzyć, ale mam nadzieję, że dobrze zagramy - kończy Mihdaliova.
Zobacz również:
=> Damy radę! - Joanna Szarawaga po meczu ze Startem






