Aktualności
Mecz w Piotrkowie był zimnym prysznicem, czas się obudzić

Rozmowa z Joanną Drabik, reprezentacyjną obrotową, która w minionym tygodniu podpisała nowy kontrakt z MKS Selgros.
Jak nastrój po podpisaniu nowej umowy?
(śmiech) Na pewno jestem dużo spokojniejsza przed kolejnymi meczami. Negocjacje w sprawie nowej umowy to zawsze coś, co siedzi podświadomie w głowie. Wiadomo; w końcu myśli się o tym, gdzie będzie się grać w przyszłym sezonie. Ale teraz już jest po wszystkim i bardzo się z tego cieszę, że jedyne na czym mogę się skupić to mecz z Piotrcovią.
Możesz zdradzić szczegóły kontraktu?
Podpisaliśmy umowę na rok z opcją przedłużenia na kolejny sezon. Po jego zakończeniu znowu usiądziemy do rozmów.
Decyzja o pozostaniu w Lublinie była natychmiastowa, czy miałaś sygnały z innych drużyn, które kusiły Cię opcją gry u siebie?
Jak najbardziej pojawiały się różne oznaki zainteresowania. Ale po zapoznaniu się ze wszystkimi opcjami doszłam do wniosku, że MKS będzie dla mnie najlepszym wyborem.
Mówiłaś, że podpisanie kontraktu jest dla Ciebie zapewnieniem sobie komfortu psychicznego. Nie można tak jednak powiedzieć o drużynie, która w Piotrkowie wygrała zaledwie jedną bramką... Rewanż nie będzie chyba formalnością?
Dokładnie. Piotrcovia sprawiła nam sporo problemów. Pierwszy mecz, mimo wygranej, był dla nas zimnym prysznicem. Myślę, że przyszedł on jednak w odpowiednim momencie, w późniejszych etapach fazy play-off, taka gra mogłaby nas drogo kosztować. W niedzielnym rewanżu jesteśmy faworytem, mam nadzieję że nauczka z pierwszego spotkania pozwoli nam się w pełni skoncentrować.
Mimo, że do przejścia pozostaje jeszcze Piotrcovia, myślicie już o ewentualnym, kolejnym rywalu w półfinale?
Nie. Wyznaję zasadę, że liczy się to, co jest tu i teraz. Tym bardziej, że z Piotrcovią nie gramy serii do dwóch wygranych, tylko mecz i rewanż. Nie ma komfortu, że prowadzimy 1:0 i mamy jakiś zapas.
Podpisując nowy kontrakt myślałaś o tym, że w przyszłym sezonie nie tylko możesz walczyć z MKS na boiskach krajowych, ale też w końcu zawojować Ligę Mistrzyń?
To tak naprawdę był główny czynnik. On zdecydował o tym, że chciałam zostać w Lublinie. Gra w polskiej lidze, a gra w Chamions League to są dwie zupełnie inne sprawy. Między tymi rozgrywkami jest przepaść.
Decydując się na zostanie w Lublinie patrzyłaś na to, jak może wyglądać skład MKS w sezonie 2016/2017?
To również była dla mnie kluczowa sprawa. Wiadomo, że w tym momencie nie wiemy, jak dokładnie będzie kształtować się kadra, ale mam pewien pogląd na to. Konkretnej odpowiedzi nie mogę jednak udzielić, bo to bardziej pytanie do władz klubu.





