LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Mega sensacja w Nowym Sączu, tego się nikt nie spodziewał...

news-big

 

MKS Selgros sensacyjnie stracił punkty w Nowym Sączu. Mistrzynie kraju uległy Olimpii-Beskid 24:25, nie wykorzystując okazji na objęcie pozycji lidera.

Wydawało się, że przed spotkaniem nie ma absolutnie żadnych przesłanek ku temu, by gospodynie mogły zwyciężyć. Ostatnie, wysokie przegrane w ligową czołówką, a nawet z zespołami z dołu tabeli (17:27 z Ruchem Chorzów) nie pozwalały mieć Olimpii zbyt wielkich nadziei przed starciem z najlepszą drużyną w Polsce. Tym bardziej, że w pierwszym starciu górą, i to zdecydowanie, był MKS, zwyciężając różnicą dziewięciu bramek.

Okazało się jednak, że zgodnie ze starą prawdą sport bywa bardzo nieprzewidywalny. O ile zacięty początek meczu można było jeszcze przewidzieć, tak wydarzenia, które kibice oglądali po około kwadransie gry, mogły już wywołać zdumienie. Miejscowe niespodziewanie zaczęły dyktować warunki i uzyskały nawet trzybramkowe prowadzenie (7:4). Co prawda lublinianki szybko zdołały doprowadzić do remisu (8:8), ale Olimpia nie dała się zdominować mistrzyniom. Co więcej, na przerwę to ona schodziła minimalnie prowadząc.

- Nie ulega wątpliwości, że zagrałyśmy złe spotkanie, popełniłyśmy za dużo błędów. Brakowało po prostu pomysłu w ataku – przyznaje nasza skrzydłowa Małgorzata Rola. - Do tego zmarnowałyśmy, jak dobrze policzyłam, trzynaście „setek” - dodaje.

Wydawało się, że po zmianie stron nastapi dominacja mistrzyń. Do niczego takigo nie doszło. Wręcz przeciwnie; to Olimpia odskoczyła na kilka trafień. Gdy utrzymywał się dystans dwóch-trzech bramek, sensacja nabierała coraz bardziej realnych kształtów. Wyższy bieg lublinianki włączyły dopiero w samej końcówce, doprowadzając ze stanu 21:24 do 24:24 za sprawą trafienia Joanny Drabik.

- Potem miałyśmy jeszcze okazję wyjść na prowadzenie, ale nie wykorzystałyśmy sytuacji, rywalki nas skontrowały i ustaliły wynik meczu – opisuje przebieg wydarzeń „Rolka”. - Grałyśmy za szybko, zbyt nerwowo, gdy byłyśmy zmuszone gonić wynik. Dobrze broniła też bramkarka Olimpii, ale pretensje za przegraną możemy mieć tylko do siebie – kończy skrzydłowa.

Najlepsza w naszych szeregach była Marta Gęga, która zdobyła osiem bramek. Dzięki wygranej MKS mógł wskoczyć na pozycję lidera rozgrywek. Brak punktów oznacza, że wciąż mamy jedno oczko straty do Pogoni Baltica Szczecin na dwie kolejki przed końcem fazy zasadniczej.

Olimpia-Beskid Nowy Sącz – MKS Selgros Lublin 25:24 (13:12)
Olimpia-Beskid: Szczurek - Smbatian 5, Leśniak 6 (4/4), Płachta 1, Stelmakh 5, Nocuń 4, Stokłosa 2, Figiel 2, Lesik, Olejarczyk.
Kary: 4 min.
Karne: 4/4.
MKS: Gawilk, Dzuhkeva - Gęga 8 (2/2), Charzyńska 2, Kozimur 2, Kocela, Drabik 2, Quintino 3, Skrzyniarz (0/1), Repelewska 7, Rola, Szarawaga, Bijan.
Kary: 6 min.
Karne: 2/3.

Powrót do aktualności