LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Mia Moldrup: Jesteśmy dobrą drużyną

news-big

 

Rozmawiamy z naszą duńską rozgrywającą, która opowiada m.in. o radości z mistrzostwa, grze na pozycji skrzydłowej i aklimatyzacji w drużynie.

W minionym tygodniu wywalczyłyście tytuł mistrzyń Polski. Twój debiutancki sezon w PGNiG Superlidze można więc zaliczyć na plus?
Oczywiście, że tak. Pomijając ostatni mecz, mamy już niemal za sobą bardzo ciężki sezon, ale najważniejsze, że osiągnęłyśmy nasz cel, jakim było mistrzostwo Polski i z tego się cieszymy. Cóż, mogłyśmy postarać się o lepsze wyniki w Europie, a także krajowym Pucharze, ale wyciągnęliśmy z tego wnioski. Uważam, że obecnie jesteśmy dobrą drużyną i gramy coraz lepiej, a przede wszystkim mamy jeszcze rezerwy.

W ostatnich tygodniach kibice często widywali cię w roli skrzydlowej. Jak się czujesz na tej pozycji na boisku?
Rzeczywiscie, grywam na skrzydle odkąd Patrycja Królikowska doznała kontuzji. Czuje się na tej pozycji w porządku, bo występowałam na niej będąc młodszą zawodniczką, zanim stałam się wystarczająco dobra, żeby grać na rozegraniu (śmiech). Nie jest to dla mnie kompletna nowość, ale więcej satysfakcji sprawia mi gra na mojej nominalnej pozycji. Najważniejsze jest jednak pomaganie drużynie w osiąganiu dobrych wyników.

Ogólnie można odnieść wrażenie, że czujesz się w lubelskim zespole zdecydowanie lepiej niż w pierwszej części sezonu. Początki były trudne?
Tak. Wpływ na to miało wiele czynników. Odpowiednie wkomponowanie się w drużynę to proces, który wymaga czasu. Zwłaszcza, że język polski okazał się dla mnie trochę trudny (śmiech). Dlatego wielkie podziękowania dla dziewczyn z drużyny, które od początku naprawdę bardzo mi pomagają I tłumaczą wszystko, czego nie rozumiem. Także na boisku radzę sobie lepiej dzięki nim, bo w końcu gramy w sport zespołowy.

Trener Robert Lis nadal porozumiewa się z tobą głównie po francusku?
Zgadza się. Czasami jest to nawet trochę dziwna kombinacja francuskiego i angielskiego z domieszkami polskiego. Wydaje mi się, że mimo wszystko dobrze się z trenerem wzajemnie rozumiemy, choć czasami miały miejsce zabawne sytuacje (śmiech).

Powrót do aktualności