Aktualności
Minimalna porażka mistrzyń Polski

Osłabiony MKS Selgros nie dał rady Enerdze AZS w Koszalinie. Pozbawione czterech kontuzjowanych szczypiornistek lublinianki uległy miejscowym 28:29.
Tylko dwanaście zawodniczek mógł wpisać do protokołu sztab szkoleniowy MKS Selgros Lublin. Mistrzynie Polski przystępowały do meczu z Energą AZS Koszalin osłabione brakiem kontuzjowanych Iwony Niedźwiedź, Katarzyny Kozimur, Alesii Mihdaliovej i Joanny Drabik. Powtórzenie niedawnej wygranej w Pucharze Polski wydawało się więc nie lada wyzwaniem, choć jeszcze nigdy w historii koszalinianki nie zdobyły dwóch punktów w ligowej konfrontacji z naszą ekipą. Pod nieobecność obu leworęcznych rozgrywających mecz na prawej połówce rozpoczęła Ivana Bożović. To po jej rzucie w słupek skuteczną dobitką popisała się Małgorzata Rola, trafiając na 0:1. Ozdobą pierwszych minut była wkrętka Agnieszki Kowalskiej na 1:3.
Mistrzynie Polski zaczęły więc z przytupem, a gdy na 2:5 podwyższyła ponownie popularna „Koci”, o czas poprosiła Anita Unijat. Lewoskrzydłowa MKS była w gazie, a jej kolejna wkrętka na 3:6 powinna szybko trafić do Internetu jako przykład techniki i inteligencji zawodniczki na tej pozycji. Szkoda jednak dobrych okazji niewykorzystanych niedługo później, bo miejscowe zdołały szybko zmniejszyć straty tylko do jednego oczka. Gdyby nie Weronika Gawlik, gospodynie wyszłyby nawet na prowadzenie. W zespole Anity Unijat podobać się mogła szczególnie Romana Roszak, niedawno powołana do reprezentacji A.
W 18.minucie po czwartym golu tej zawodniczki zrobiło się 10:9 dla Energi, a że chwilę później Katarzyna Stasiak nie pomyliła się w kontrze, to przyjezdne musiały gonić wynik. Trzy minuty później time-out wziął Neven Hrupec, którego podopieczne remisowały wtedy 11:11. Miejscowa publiczność mocno narzekała w tym okresie na głogowskich arbitrów, natomiast ważniejszym wydarzeniem było pojawienie się na placu gry Dagmary Nocuń i Aleksandry Rosiak. Energa skutecznie odcinała od podań Sylwię Matuszczyk, natomiast w ataku nie imponowała dokładnością. Na pierwszy plan wysunęły się zatem obie bramkarki, a na prowadzeniu znów były liderki rozgrywek. Gdyby nie przekroczenie linii pola bramkowego przez rezerwową Aleksandrą Uzar, Lublin mógł być na +3. Tymczasem w 28.minucie nasza dobra znajoma Valentina Nestsiaruk doprowadziła do stanu 14:14.
Rezultat ciekawych zawodów przed zmianą stron zmieniła jeszcze dwoma kapitalnymi pociskami świetnie dysponowana w niedzielę Monika Michałów. - Wynik bardzo cieszy oko – przyznał tuż przed drugą połową miejscowy spiker zawodów. Tę fazę na lewym rozegraniu rozpoczęła Aleksandra Rosiak. Wciąż to jednak gospodynie nadawały ton rywalizacji, prowadząc już 19:16 w 35.minucie po siódmej bramce Michałów. Martwić mogło też drugie wykluczenie dla Marty Gęgi. Na prawej połówce pojawiła się Edyta Charzyńska, zmieniając Bożović.
Przewaga Energi wzrosła w pewnym momencie do czterech oczek. Myliły się wprawdzie obie strony, jednak skuteczniejsze były gospodynie. Gol Nestsiaruk na 23:18 (42’) przy równoczesnej karze dla faulującej Bożović fatalnie wróżył przed ostatnim kwadransem zawodów. Niedługo później straty zmniejszyła jednak Sylwia Matuszczyk.
Grające w osłabieniu gospodynie odpowiedziały skutecznie po trafieniu Hanny Sądej. Po drugim czasie wziętym przez Nevena Hrupca MKS zdołały zmniejszyć straty do dwóch oczek. Sam szkoleniowiec w 51. minucie po uznanym golu autorstwa Doroty Błaszczyk został ukarany czerwoną kartką za protesty przeciwko decyzji arbitrów. Paradoksalnie to natchnęło lublinianki do większego zaangażowania. Szybko pojawiła się okazja na trafienie kontaktowe. W 53.minucie pokarała nas jednak znów Vala Nestsiaruk, notując piątego gola. Zaczęła się prawdziwa walka o bezcenne punkty.
Kolejny rzut Charzyńskiej wylądował na poprzeczce, a w kolejnej próbie Martę Gęgę złapała na ofens Romana Roszak. Na 85 sekund przed końcową syreną aktywna Charzyńska trafiła na 28:29. Na 26 sekund przed ostatnią syreną o czas przy sygnalizacji gry pasywnej poprosiła Anita Unijat. Rzut Michałów odbił się od słupka i oto pojawiła się szansa na remis. 15 sekund do końca i time out dla Lublina. Wycofanie bramkarki. Dwie minuty kary dla Pauliny Tracz, wielki chaos zagubionych sędziów i wolny już po końcowej syrenie.
Marta Gęga cisnęła piłkę minimalnie nad poprzeczką. Tak oto Koszalin zdobył po raz pierwszy w historii dwa punkty w ligowym meczu z naszą drużyną, rewanżując się za niedawną porażkę jedną bramką w Pucharze Polski.
Energa AZS Koszalin – MKS Selgros Lublin 29:28 (16:14)
Energa: Kowalczyk, Prudzienica – Michałów 7, Roszak 6, Nestsiaruk 5, Sądej 4, Błaszczyk 3, Stasiak 2, Budnicka 1, Chmiel 1, Kaczanowska, Izak, Tracz
MKS: Gawlik – Matuszczyk 6, Kowalska 5, Charzyńska 5, Rosiak 4, Gęga 2, Rola 2, Skrzyniarz 2, Bożović 1, Nocuń 1, Uzar.
Sędziowali: Korneliusz Habierski i Grzegorz Skrobak (Głogów)
Kary: Energa- 6 minut, MKS – 8 minut i czerwona kartka dla Nevena Hrupca (51’)
Z Koszalina Michał Pomorski





