LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Mistrzem się jest, a nie bywa

news-big

 

Mistrzem się jest, a nie bywa – taki transparent wywiesili lubelscy kibice w Elblągu. Po raz kolejny hasło to doskonale obrazowało charakter naszej drużyny.  Klasa, klasa i jeszcze raz klasa – tylko tak możemy określić postawę MKS Perły w tym spotkaniu wyjazdowym.

Wiele było obaw o to, jak nasze zawodniczki potraktują spotkanie z Kram Startem, mając już zapewnione złote medale. Priorytetem wszak jest skompletowanie potrójnej korony. Gospodynie z kolei, chcąc utrzymać czteropunktową przewagę nad czwartą w tabeli Energą AZS musiały koniecznie wygrać.

Trener Robert Lis desygnował do gry w pierwszej siódemce Aleksandrę Januchtę w bramce, Alesię Mihdaliovą i Dagmarę Nocuń na skrzydłach, Joannę Drabik na kole oraz tercet rozgrywających  w osobach Aleksandry Rosiak,  Kamili Skrzyniarz i Małgorzaty Stasiak. Mimo dość eksperymentalnego ustawienia MKS Perła szybko wyszedł na prowadzenie.  Stasiak rzuciła mocno na 1:0, z kolei w rewanżu Januchta odbiła rzut karny samej Sylwii Lisewskiej. Już w piątej minucie lublinianki były na +3, nie forsując wcale tempa zawodów. Świetnie wyglądała Drabik, duże zagrożenie stanowiły obie nasze połówki, a że popularna „Pysia” spisywała się pewnie między słupkami, miejscowe nie mogły doprowadzić nawet do remisu. Tylko raz, w 16’minucie po trafieniu Patrycji Swierżewskiej Start przegrywał różnicą jednego oczka, sześć minut później po golu Alesii Mihdaliovej zrobiło się zaś 4:9.  W połowie drugiego kwadransa zresztą nastąpił szereg zmian w naszym zespole. Na boisko weszły te, które zwykle zaczynały zawody we wcześniejszej fazie sezonu poza kapitan Weroniką Gawlik.  

Dopiero po zmianie stron miejscowe wzięły się za odrabianie strat.  W 35 minucie szczęśliwe trafienie Lisewskiej przyniosło stan 13:13. „Tyle z remisu”, westchnęła jedna z elbląskich reporterek, gdy raptem 120 sekund później, po dwóch golach z rzędu Aleksandry Rosiak, MKS znów odskoczył rywalkom. Popularna „Rosi” pod koniec trzeciego kwadransa miała na swym koncie sześć bramek, a mogło być lepiej, gdyby nie pudło z karnego. W tym okresie nasza drużyna prowadziła jedną lub dwoma oczkami,  raz zanotowano też stan nierozstrzygnięty, co było głównie zasługą aktywnej prawoskrzydłowej Magdy Balsam.  

W 47 minucie sprytna kontra wyprowadzona przez Nocuń przyniosła skuteczną finalizację w wykonaniu Skrzyniarz. MKS wrócił wtedy na +3, bo świetnie spisywała się w tej fazie zawodów Ola Januchta.  Niedługo potem jej imienniczka Rosiak dorzuciła kolejną bramkę i nasz zespół był już znacznie bliżej triumfu. Chwila niepokoju pojawiła się tylko wtedy, gdy nasza najlepsza snajperka, odzyskując piłkę w obronie, zderzyła się przypadkowo z bramkarką. Trener Andrzej Niewrzawa próbował jeszcze dyscyplinować swoje podopieczne.  Lisewska aż pocałowała piłkę przed karnym, który przyniósł miejscowym niekorzystny wciąż stan 22:25. Chwilę potem potężna bomba z wolnego Rosiak i jej 10 trafienie rozstrzygnęły kwestię zwycięstwa.

Końcówka rywalizacji była tylko zwiększeniem wysokości wyroku, bo 20 goli rzuconych po zmianie stron przez MKS mówi w zasadzie wszystko!

Kram Start Elbląg – MKS Perła Lublin 25:32 (9:12)
Kram Start: Szywerska, Powaga -  Świerżewska 5, Balsam 5, Lisewska 5, Kozimur 5, Choromańska 1, Świerczek 1, Jędrzejczyk 1, Kwiecińska 1, Stokłosa 1, Gerej, Dorsz, Szynkaruk.
MKS Perła: Januchta – Rosiak 11, Mihdaliova 4, Nocuń 4, Matuszczyk 3, Drabik 3, Stasiak 3, Skrzyniarz 2, Gęga 1, Achruk 1, Repelewska, Rola
Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota

Z Elblaga Michał Pomorski

fot. Krzysztof Lignarski

Powrót do aktualności