LublinLubelskieFunFloorSkottsbergORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

Aktualności

Mistrzostwa Polski Juniorek Młodszych. Podsumowania i komentarze po lubelskim turnieju FinalFour

W miniony weekend lubelską halę Globus opanowały młode szczypiornistki. Cztery zespoły rywalizowały o tytuł najlepszych juniorek młodszych w kraju.

Turniej FinalFour Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych nie przypominał zawodów na poziomie juniorskim. Gospodarze zadbali o najwyższy poziom organizacyjny. MKS Lublin zapewnił młodym szczypiornistkom oprawę rodem z ORLEN Superligi. Nie zabrakło dodatkowych atrakcji, ani kibiców, którzy głośno dopingowali swoje zespoły.

publicznosc

- To była fantastyczna przygoda. Dziewczyny wiedzą, po co to robią. Są doceniane przez rzeszę kibiców. Na tym etapie jest tu ich mnóstwo. Nie tylko rodziny. Są tu kibice MKS-u, którzy nas bardzo mocno dopingują. Na pewno to będzie nakręcało dziewczyny do dalszej pracy i miejmy nadzieję, że do dalszych sukcesów - mówił trener juniorek młodszych MKS-u Lublin, Wojciech Bracław.

- Organizacja na najwyższym poziomie. Nie ukrywam, że my też chcieliśmy zorganizować ten turniej. Oferta Lublina była jednak lepsza. Oceniam ją bardzo dobrze. Wszystko było zorganizowane profesjonalnie. Począwszy od ceremonii otwarcia, po ceremonię zamknięcia wszystko było na TOP - chwalił poziom wydarzenia trener gości z Warszawy, Krzysztof Kuryś.

O Mistrzostwo Polski Juniorek Młodszych oprócz gospodyń z MKS-u Lublin rywalizowały szczypiornistki UKPR-u Agrykola Warszawa, Korony Handball Kielce i SPR-u Gdynia. W piątek poznaliśmy finalistów. Jako pierwsze do finału awansowały zawodniczki stołecznej UKPR Agrykoli po wygranej 29:18 z Koroną Handball Kielce.

- Wiedziałyśmy, że zespół z Kielc to nie jest łatwy rywal. Było ciężko, o czym świadczy pierwsza połowa zakończona rezultatem 9:9. Mecz był wyrównany. Trochę piłki nie chciały nam wejść do bramki. Nina Smelcerz to bardzo dobra bramkarka. Po przerwie nerwy już trochę puściły. Uspokoiłyśmy się, zmotywowałyśmy i napędzałyśmy się nawzajem. Zaczęłyśmy grać trochę szybszą piłkę. W szatni powiedziałyśmy sobie, co musimy poprawić. Byłyśmy bardzo mocno nastawione na awans do finału. Zobaczymy, z kim zagramy o złoto. Drużyny z Gdyni i Lublina są bardzo mocne - zastanawiała się przed drugim półfinałem rozgrywająca UKPR-u Agrykola Warszawa, Marta Czachor.

czachor

Drugim finalistą został lubelski MKS. Biało-zielone pokonały SPR Gdynia 34:26. Pierwsza połowa była jednak bardzo wyrównana. Dopiero pod jej koniec lublinianki wyprzedziły rywalki jednym trafieniem (15:14). Za bohaterkę tego starcia można uznać Laurę Puchacz. Młoda zawodniczka nie trafiła dwóch pierwszych rzutów karnych. Za trzecim razem na siódmym metrze była już bezbłędna. Od tego momentu wychodziło jej niemal wszystko, a mecz zakończyła z dwunastoma trafieniami.

- Ważne jest to, by się nie poddawać. Nawet gdy na początku coś nie wyjdzie, trzeba starać się do końca. Cały czas próbować od nowa, z nową siłą. Staram się i robię to. Wyszło. Dzisiaj akurat podniosłam się - mówiła po awansie do finału Laura Puchacz. - Był moment wzruszenia. Naprawdę długo czekałyśmy na to, żeby dojść do takiego poziomu. Pierwszy raz zaszłyśmy aż tak wysoko. To nasz rocznik. Mamy ogromne szanse. Trenerzy i kibice wierzą w nas. My same w siebie wierzymy. Postaramy się zrobić wszystko, co w naszej mocy, by sięgnąć po złoto - dodała zawodniczka.

puchacz

Sobotnie święto piłki ręcznej w lubelskiej hali Globus rozpoczęło się od meczu o trzecie miejsce. Po brązowe medale sięgnęły szczypiornistki Korony Handball Kielce, pokonując gdyński SPR 27:22. Podobnie jak w pierwszym meczu kielczanek do przerwy na tablicy wyników widniał remis 9:9. Niezwykle ważną rolę odegrała bramkarka ekipy z Kielc, Nina Smelcerz. Jej postawa między słupkami była kluczowa w kontekście triumfu drużyny ze świętokrzyskiego.

- Pierwsza połowa i początek drugiej były bardzo wyrównane. Później odjechałyśmy i udało nam się wygrać ten mecz. Gra na takim turnieju to sama przyjemność. Robię to, co kocham. Spełniam marzenia. Po to tu jestem. Wspieramy się w drużynie. Razem osiągnęłyśmy ten cel - podsumowała golkiperka z Kielc, Nina Smelcerz. - Zespół z Lublina jest mocny na każdej pozycji. Finał będzie bardzo ciekawy. Organizacja turnieju jest na najwyższym poziomie. Wszystkim nam się tu bardzo podoba. Wszystko jest super dopracowane. Bardzo fajnie nam się tutaj grało - dodała bramkarka Korony przed meczem finałowym.

smelcerz, lewtak 2

W meczu o złoto jako pierwsze na prowadzenie wyszły zawodniczki UKPR Agrykoli Warszawa i nie oddały go do końcowej syreny. Zawodniczki MKS-u Lublin długo jednak nie pozwalały przeciwniczkom zbudować wysokiej przewagi. W 26. minucie meczu gospodynie traciły do faworyzowanych rywalek zaledwie dwa gole. Fantastycznie prezentowało się rozegranie w składzie: Zuzanna Aleksandrowicz, Martyna Zakrzewska, Aleksandra Misiura. Dobry mecz rozgrywały też Inga Trochimczyk i Laura Puchacz oraz skrzydłowe: Sara Mircic, Iga Kuchczyńska i Hanna Napora. Warszawianki jednak wciąż były bardziej skuteczne. W połowie meczu w wyniku urazu straciły kluczową rozgrywającą, Martę Czachor, ale i to nie przeszkodziło im w zdobyciu złota. Zastąpiła ją dysponująca fantastycznymi warunkami fizycznymi Anika Grużewska, która zdobyła w tym meczu 12 goli. Ostatecznie UKPR Agrykola zwyciężyła 35:28.

- Nasza droga do złota trwała siedem lat. Wspólnie trenujemy z tymi dziewczynami od czwartej klasy szkoły podstawowej, więc ta droga była bardzo długa, ciężka i pełna kontuzji. Dziś widzimy wierzchołek góry. Za nami wiele treningów, pracy, rozmów, łez i uśmiechu. Kontuzja podstawowej zawodniczki w połowie meczu utrudniła nam walkę o złoto, ale naszą siłą jest zespół. Każdy dał z siebie sto procent. Jesteśmy najlepszym zespołem w Polsce - cieszył się po zdobyciu złota trener warszawianek Krzysztof Kuryś.

- Na pewno ten finał był szalony. Było bardzo dużo emocji. Na początku trochę nie ogarniałam, co się dzieje. Po dziesięciu minutach już trochę weszłyśmy w mecz, no i pokazuje to wynik. Dziewczyny z Lublina są bardzo dobre. Naprawdę. Grałam z nimi pierwszy raz i było ciężko - podsumowała z kolei bramkarka UKPR Agrykoli Warszawa, Marta Borkowska.

- Sportowo tego dnia byliśmy słabsi od Agrykoli. Gratulujemy zespołowi z Warszawy zwycięstwa. Będziemy się cieszyć z tego srebra, ale dziś to jest nasza porażka. Polały się łzy. Wicemistrzostwo jednak to także wielki sukces. Tę przegraną musimy teraz w swoich sercach przeżyć i przepracować - tłumaczył natomiast trener młodych lublinianek, Wojciech Bracław.

- Jesteśmy z siebie zadowolone, bo mamy z czego. Jesteśmy wicemistrzyniami Polski. Jest jednak niedosyt. Przegrałyśmy w finale i to dużą różnicą bramek. Myślę jednak, że bardziej przegrałyśmy same ze sobą, niż z Agrykolą. Bardzo się cieszymy, że miałyśmy takie wsparcie. Byli tu z nami nasi kibice. Dopingowali nas. To naprawdę wiele dla nas znaczy. Bardzo nam to pomaga w walce o stawkę. Chcemy wciąż się rozwijać. Większa część drużyny trenuje w SMS-ach. Te szkoły są właśnie po to, by przygotować do poważnego grania - dodała po ostatnim meczu turnieju, rozgrywająca srebrnych medalistek Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych, Aleksandra Misiura.

misiura 2

Turniej FinalFour Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych był zwieńczeniem trudnego dla lubelskiego MKS-u sezonu. Jednocześnie pokazał on, jak dobrze zorganizowany jest lubelski klub i jak mocne są grupy młodzieżowe biało-zielonych. Trener Wojciech Bracław wierzy, że zawodniczki, które sięgnęły w minioną sobotę po srebro, mogą w przyszłości stanowić o sile lubelskiej drużyny seniorek.

- To są siedemnastolatki. Wszystko jest w ich rękach i nogach. Ciężko pracują. Szkolą się w Szkołach Mistrzostwa Sportowego. W Kaliszu, w Płocku, w Lublinie. Robią wszystko, by osiągnąć ten najwyższy poziom. Ja w nie wierzę całym sercem i trzymam za nie kciuki. Wierzę, że nie jedna, nie dwie, a bardzo wiele z nich wejdzie jeszcze do pierwszego zespołu. By mogły dalej zostawiać serce na parkiecie, ale na poziomie Superligi - mówi z nadzieją szkoleniowiec.

- Struktura szkoleniowa w lubelskim klubie rozwija się bardzo dobrze. Tych grup jest bardzo dużo. Dziewczyny, które sięgnęły po Mistrzostwo Polski Juniorek Młodszych to jedne z pierwszych, które zaczęły funkcjonować w tej piramidzie szkoleniowej. To jeden z pierwszych roczników, więc widzimy, że potencjał jest bardzo duży. Mamy kolejne fajne grupy młodziczek i jeszcze niżej, dzieci. Jest tych dziewczyn bardzo dużo i na pewno będziemy jeszcze z nich dumni - kończy trener Bracław.