Aktualności
MKS FunFloor Lublin zagra w Elblągu. Kolejny wyjazd ligowych liderek
Lubelskie szczypiornistki zaledwie cztery dni po starciu w Gnieźnie ponownie zagrają na wyjeździe. Tym razem zmierzą się z EKS Startem Elbląg.
Podopieczne Edyty Majdzińskiej po czterech seriach spotkań krajowej ORLEN Superligi Kobiet plasują się na pierwszym miejscu w tabeli. Kompletem dwunastu zdobytych dotąd punktów może się pochwalić też KPR Gminy Kobierzyce. Lublinianki jednak mają ponad dwukrotnie lepszy bilans bramkowy. Podium zamyka KGHM Zagłębie Lubin. Mistrzynie Polski także wygrały do tej pory wszystkie ligowe mecze, ale wraz z lwowską Galiczanką rozegrały jedno spotkanie mniej od reszty stawki. Bezpośrednie starcie obu tych drużyn zostanie rozegrane równocześnie z meczem zespołu z Lublina w Elblągu.
W minioną sobotę 30 września lublinianki w Gnieźnie rozegrały spotkanie z tamtejszym MKS-em PR URBIS. Było to najbardziej wyrównane starcie ze wszystkich rozegranych dotąd przez biało-zielone meczów. Poprzednie trzy spotkania wicemistrzynie Polski wygrywały dwucyfrową liczbą bramek. Tym razem zwyciężyły 30:25. Do przerwy jednak prowadziły zaledwie jednym golem.
– W pierwszej połowie było dużo nerwów, dużo stresów. Szczególnie w ataku pozycyjnym. Rzuconych zostało zdecydowanie zbyt mało bramek. W mojej ocenie z powodu niskiej skuteczności rzutowej. Bramkarka drużyny przeciwnej wytrąciła nieco moje zawodniczki z równowagi. Zdarzyło się kilka prostych błędów. W drugiej połowie było lepiej w ataku, a gorzej w obronie. Ostatecznie zostało rzuconych trzydzieści bramek. To nie jest zły wynik. Poszukałyśmy rozwiązań na drugą połowę. Poprawiłyśmy rzeczy, które w pierwszej odsłonie nie funkcjonowały. Dziewczyny bezpośrednio po zmianie stron super realizowały te założenia – przyznała po meczu trenerka biało-zielonych, Edyta Majdzińska.
- Źle zachowywałyśmy się w obronie, nieskutecznie w ataku i nie mogłyśmy sobie wypracować przewagi bramkowej. Dopiero w drugiej połowie zaczęłyśmy to nadrabiać, ale łapałyśmy też kary. Dużą część spotkania grałyśmy w osłabieniu. Cieszy nas wygrana, ale chcemy to robić w nieco lepszym stylu – dodaje Aleksandra Tomczyk.
Kolejnymi rywalkami szczypiornistek z Lublina będą zawodniczki EKS Startu Elbląg. Zespół latem opuściło pięć zawodniczek i tyle samo zasiliło ich szeregi. Wśród elblążanek nie ma już Marty Gęgi, Aleksandry Hypki, Nikoli Szczepanik, Nikoliny Knezević i Wiktorii Kostuch. Nowymi twarzami klubu z Elbląga są natomiast Nevena Radojčić, Paulina Kuźmińska, Moniky Bancilon, Vitoria Macedo i Tatsiana Pahrabitskaya. - To nie są jakieś przypadkowe transfery. Praca nad nimi trwała praktycznie od stycznia. Jestem zadowolony z zespołu, bo dużo wniosły zawodniczki, które do nas przyszły – mówił przed sezonem trener ekipy z Elbląga Roman Mont.
- Na pewno będzie to sezon inny pod paroma względami. Myślę, że już w niektórych meczach nie stoimy na straconej pozycji, jeśli chodzi o grę z zespołami z czołówki. Liga się wyrównała. Można powiedzieć, że nasz zespół może nie tyle się wzmocnił, co się wyrównał. Jeżeli chodzi o poziom sportowy, nie ma takich dużych rozbieżności. Zmienniczki są wartościowymi zmienniczkami i praktycznie mamy dwie zawodniczki na każdej pozycji. W tym momencie mogę dużo większą przyjąć odpowiedzialność na swoje barki jako trener i odpowiadać za wynik. Pole manewru mam dużo większe. Myślę, że te wyniki będą trochę lepsze – zapowiadał szkoleniowiec przed startem rozgrywek ORLEN Superligi Kobiet.
Pierwsze trzy mecze nowego sezonu nie potoczyły się po myśli zespołu z Elbląga. W Kobierzycach EKS Start przegrał z KPR-em Gminy 27:33. W Lubinie także górą były gospodynie. Obrończynie tytułu pokonały elblążanki 28:21. Warto jednak zauważyć, że w drugiej połowie pierwszego z wymienionych spotkań skuteczniejsi byli goście, a do przerwy meczu z KGHM Zagłębiem tablica wyników wskazywała remis. Tym samym pierwsze spotkanie bieżącej kampanii we własnej hali wiązało się z dużymi nadziejami dla elbląskiej drużyny. Ponownie jednak mecz zakończył się porażką ekipy z warmińsko-mazurskiego. EKS Start przegrał z Galiczanką Lwów 31:37. – To nie miało tak wyglądać. To mój błąd – mówił po meczu trener Mont. – Zgubiły nas błędy – dodała wówczas skrzydłowa gospodyń, Weronika Weber.
W meczu czwartej serii spotkań ligowych EKS Start się przełamał. Na terenie beniaminka z AWS-u Energa Szczypiorno Kalisz elblążanki zwyciężyły 32:26. – W końcu punkty. Do tej pory nie wszystko układało się tak, jak chcieliśmy. Liczyliśmy na punkty z Galiczanką i trochę też w Kobierzycach. Trochę się nam to rozjechało, choć długimi fragmentami graliśmy dobrze. Teraz mierzyliśmy się z teoretycznie łatwiejszym przeciwnikiem. Cieszę się, że „wypaliły” wszystkie elementy, które ćwiczyliśmy w tygodniu. Dzięki solidnej grze w obronie w drugiej połowie mogliśmy sobie pozwolić na nieco gorszą grę w ataku. W pierwszej części mieliśmy trochę problemów, zanim weszliśmy w mecz. Trochę to potrwało, ale kamień spadł nam z serca – przyznał po pierwszej wygranej w sezonie trener zespołu z Elbląga.
- Na pewno są w tym zespole fajne zawodniczki. Bardzo wysokie zawodniczki. Vitoria Macedo i Moniky Bancilon to doświadczone szczypiornistki, które wniosły dużo jakości. Z pewnością nie będzie to łatwe spotkanie – tłumaczy rozgrywająca z Lublina, Aleksandra Tomczyk. – Sezon dopiero się zaczął. Być może nasze najbliższe rywalki potrzebują jeszcze trochę ogrania. Nie można ich jednak lekceważyć. Będą grały w swojej hali i na pewno postawią trudne warunki – zapewnia zawodniczka.
– EKS Start zrobił postęp i jest lepszym zespołem, niż w ubiegłej kampanii, nawet jeśli wyniki tego jeszcze nie pokazują. Na pewno nasze rywalki będą chciały się postawić. Szczególnie ze względu na to, że zagrają przed własną publicznością. My nie patrzymy na rezultaty ich pierwszych spotkań. Skupiamy się na sobie. Z pewnością jednak Vitoria Macedo jest bardzo mocnym punktem tej drużyny. Mają też szybkie skrzydłowe, więc trzeba będzie wracać za kontrą – dodaje skrzydłowa MKS-u, Julia Pietras.
Wspomniana przez obie piłkarki biało-zielonych Vitoria Macedo latem została sprowadzona z KPR-u Gminy Kobierzyce. Brazylijka dobrze radzi sobie w nowych barwach. 32-letnia rozgrywająca ma już na koncie 25 goli i 28 asyst, co sprawia, że odegrała kluczową rolę w niemal połowie skutecznych akcji EKS Startu w tym sezonie. W obu klasyfikacjach indywidualnych (gole, asysty) plasuje się na drugim miejscu w lidze. Weronika Weber, Paulina Stapurewicz, czy Joanna Wołoszyk także prezentują się od początku sezonu bardzo dobrze. Zespołowi z Elbląga nie brakuje atutów, ale trzeba przyznać, że lubelski MKS ma w swojej talii mocniejsze karty i to wicemistrzynie Polski są zdecydowanymi faworytkami środowego starcia.
Przełożony na wcześniejszy termin mecz 9. serii spotkań ORLEN Superligi Kobiet: EKS Start Elbląg – MKS FunFloor Lublin zaplanowano na środę 4 października. Początek starcia o godzinie 18:00. Transmisję „na żywo” można śledzić za pośrednictwem portalu internetowego EMOCJE.TV.





