LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

"Monia" optymistką

news-big

 

MONIA_Z_TRENERAMI.600
Pucharowe spotkanie z CSM Bukareszt oczami Moniki Marzec.
Obserwowałaś pucharowy mecz SPR- CSM z trybun hali Globus. Nie ciągnęło wilka do lasu?

Przyznam szczerze, że dochodzę już do tego, że mnie ciągnie na boisko. Tyle lat na nim występowałam i trudno tak to wszystko obserwować z boku. Sam mecz był bardzo emocjonujący.  Powinniśmy szybko prowadzić 4:0 i już  wtedy wiedziałam, że można wysoko pokonać Rumunki. Szkoda, że dziewczyny nie wykorzystały wielu dogodnych sytuacji, wtedy końcowy wynik byłby bardzo korzystny.

Sport to nie tylko forma fizyczna, ale tez przygotowanie mentalne do meczu. Niektóre zawodniczki chyba zjadła trema. Mowa chociażby o Agnieszce Koceli.

Agnieszka jest tak fajną dziewczyną, że na pewno szybko otrząśnie się. Niejeden wielki mecz przed nią i najgorsze co można zrobić to załamać się. To jest sport, w którym raz jest się Bogiem, raz ziemianinem. Mam nadzieję, że szybciutko wróci do formy, natomiast warto podkreślić świetną postawę Gosi Roli, które weszła na boisko i dała znakomitą zmianę. W grach drużynowych to fundamentalne, by pozycje były wymienne. Wracając do tremy  Agnieszki, to nie jest tak, że psychikę masz gotową w tak młodym wieku. Psychikę buduje się przez lata doświadczeń. Każdy musi swoje frycowe zapłacić i obyć się z piłką ręczną na poziomie europejskim.

Jak oceniasz sytuację z 38 minuty, gdy Agnieszka po dwóch niewykorzystanych sytuacjach sama poprosiła o zmianę? Dla jednych to dezercja z boiska, dla innych znak dojrzałości.

Dla mnie to zdecydowanie oznaka dojrzałości, bo sportowiec musi umieć przyznać się do niepowodzenia przed samym sobą i drużyną. Agnieszka miała też ten komfort, że już w pierwszej połowie dobrze zastępowała ją Gosia Rola, dlatego jej zachowania nie można, moim zdaniem, odbierać negatywnie. Sama przechodziłam podobne sytuacje do „Kocelki” i wiem co oznacza dzień, gdy czuje się niemoc. Czasami człowiek nie może sam sobie wytłumaczyć czym jest ona spowodowana.

Zabrakło też Kristy Repelewskiej, która uspokoiłaby grę.

Zgadza się. Krista niejednokrotnie pokazała, że w trudnych momentach jest zawodniczką, która praktycznie w pojedynkę potrafi wygrać mecz. Pod jej nieobecność drużyna jednak też wygrała, co dobrze świadczy o SPR. Po powrocie Repelewskiej obraz zespołu będzie wyglądał jeszcze lepiej.

Co z kołowymi?

Mamy na pewno spore rezerwy, bo Ewa Wilczek prezentowała się lepiej w poprzednich sezonach. Zaskakuje mnie coraz bardziej na plus Edzia Danielczuk, która odnalazła dla siebie najlepszą pozycję na boisku. To kolejny przykład takiej współpracy między zawodniczkami na jednej pozycji i właściwego uzupełniania się. Na pewno też nasze kołowe są lepsze od obrotowych CSM, bo żadna z nich nie utkwiła mi w pamięci.

Jakie szanse ma SPR w rewanżu?

Jestem optymistką, bo dziewczyny stać na awans do następnej rundy. Charakteru sportowego na pewno im nie brakuje, natomiast muszą poprawić swoją skuteczność, bo jak policzyli trenerzy, zmarnowały dwanaście dogodnych sytuacji do zdobycia gola. W obronie natomiast zaprezentowały się chyba najlepiej w tym sezonie. Życzę im awansu, tym bardziej, że dzieciaki z mojej szkoły już wypytują mnie o kolejne wyjście na mecz pucharowy.

Podobało im się niedzielne spotkanie?

Bardzo. Myślę, że nie tylko im, bo po raz kolejny zobaczyliśmy, że Lublin chce piłki ręcznej na wysokim, europejskim poziomie. Frekwencja była bardzo dobra, przyszło mnóstwo dzieci, co stało się już tradycją spotkań w hali Globus. Dla dzieci przeżycie, jakie jest związane z uczestniczeniem w prezentacji jest czymś ogromnym. Może kiedyś to one będą występować na parkietach i pójdą w ślady tych, które teraz trzymają mocno za rękę i wyprowadzają na środek boiska? Przyznam, że marzy mi się, by w przerwie spotkań ligowych, która trwa teraz kwadrans, dzieciaki rozgrywały minimecze dwa razy pięć minut. Niech i one mają frajdę zaprezentowania się przed publicznością.

Mnie podobała się dyscyplina młodziutkich zawodniczek Roxy Lublin, które były gotowe do prezentacji na dobry kwadrans przed rozpoczęciem meczu.

Widać było, jak im zależy. Przyszły w odprasowanych koszulkach, gotowe były prawie na pół godziny przed meczem, więc o żadnych spóźnieniach nie mogło być mowy. Dziewczyny żyją piłką ręczną, dlatego cieszy mnie każda inicjatywa SPR, by promować naszą dyscyplinę wśród młodzieży.

Powrót do aktualności