Aktualności
Najważniejszy jest zespół, czyli komentarze po trzeciej ligowej wygranej z rzędu

MKS FunFloor Lublin po trzech seriach spotkań PGNiG Superligi Kobiet może się pochwalić kompletem punktów. Lublinianki 22 września zwyciężyły w ligowym hicie. Biało-zielone pokonały na własnym parkiecie KPR Gminy Kobierzyce 28:22. Z 22-krotnymi mistrzyniami Polski rozmawialiśmy o tej niezwykle ważnej wygranej.
MONIKA MARZEC:
Dziewczyny pokazały ogromny charakter. Gdy przegrywałyśmy trzema bramkami weszły na boisko dwie zawodniczki, Misia Pastuszka i Magda Więckowska, które dały drużynie impuls do odrabiania strat. Dla mnie najważniejszy jest zespół i to on zapracował na tę wygraną. Cieszę się też, że Kasia Portasińska po raz kolejny pokazała, że jest w dobrej dyspozycji.
Trzeba się cieszyć z tych trzech punktów, bo nie szło nam do końca dobrze. Ostatni kwadrans wygrałyśmy jednak chyba 11:2. To pokazało, że potrafimy wziąć się za siebie w tych trudnych momentach. To jest najważniejsze.
Na pewno potrzebujemy teraz chwili oddechu. W przerwie na kadrę będziemy podtrzymywać motorykę. Trzeba poprawić trochę grę w obronie, przećwiczyć jej drugi wariant. Nie zapominamy jednak o ataku, który wciąż będziemy szlifować, bo do perfekcji trochę nam jeszcze brakuje. W ostatnim meczu mieliśmy kilka sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Tu się kłania skuteczność rzutowa, wykończenie akcji. Nie wiem, czy to rozluźnienie, czy lekka nonszalancja. Trudno mówić o skuteczności, gdy ataki nie kończą się najważniejszym, czyli zdobyciem bramki. Myślę, że będzie czas, by nad tą skutecznością i koncentracją pracować.
Magda Więckowska być może jeszcze woli wkomponować się w zespół i nie wychodzić przed szereg ze swoimi rzutami. Potrzebuje jeszcze trochę czasu. Wszyscy jednak wiemy, jakim dysponuje potencjałem. Pokazała to w starciu z Kobierzycami. Na pewno jednak oczekujemy od niej częstszego podejmowania prób i większej odwagi w swoich poczynaniach. Wierzymy, że wtedy jeszcze bardziej pomoże naszemu zespołowi.
DARIA SZYNKARUK:
Cieszę się z powrotu na parkiet. Szczególnie, że wróciłam w meczu, którego wynik ważył się do ostatnich minut. Fajnie być już na boisku i spędzać więcej czasu z dziewczynami. Pozostało mi tylko poprawić nieco celownik i będzie dobrze. Jesteśmy zespołem. Liczy się drużyna, a nie poszczególne jednostki. Cieszę się z naszego zwycięstwa. Sama muszę jeszcze pracować, by dostawać więcej szans. Jednocześnie cieszy mnie forma Kasi, która pod moją nieobecność wzięła ciężar gry na siebie i rozgrywa bardzo dobre zawody. Każda zawodniczka jest jednak w tym zespole potrzebna, co pokazało starcie z Kobierzycami. Gdy jednej nie idzie, wchodzi druga, która jest w stanie ją skutecznie zastąpić.
Pamiętajmy, że czekamy jeszcze na Paulinę i Julię, które wciąż się rehabilitują. Liczymy, że szybko do nas wrócą i będziemy nareszcie w komplecie. Nasza szeroka i równa kadra może się okazać kluczem do sukcesu w późniejszej fazie sezonu. W meczu z KPR-em Gminy bardzo dobrze zagrały Magda Więckowska i Misia Pastuszka. Dobrze wykorzystały miejsce, które stworzyły im starsze zawodniczki. Wykorzystały swoją młodzieńczą fantazję. Szły do końca. Nie kalkulowały. Dobrze, że mamy w zespole takie zawodniczki. Cały zespół jednak pracował na wynik. Wyglądało to bardzo dobrze.
DOMINIKA WIĘCKOWSKA:
Starcie z Kobierzycami to od początku było zacięte spotkanie. Tego się spodziewałyśmy. Wiedziałyśmy, że to będzie trudny mecz. Konfrontacje z Kobierzycami zawsze takie są. O to chodzi w tych meczach, by utrzymać tempo i wykorzystać nadażające się okazje. Spiąć wszystkie nasze siły, zagrać razem, wspierać się i wykorzystać moment słabości rywala. My ten moment wykorzystałyśmy niemal perfekcyjnie. Zrobiłyśmy tę przewagę, dzięki czemu nie było nerwowej końcówki.
Na pewno Miśka, Madzia, czy ja grałyśmy w tych pierwszych meczach nieco mniej. Dziś dziewczyny zaliczyły naprawdę dobre wejście. Dały nam impuls do nadrabiania strat. Gdy wpadały bramki, to też łatwiej grało się nam w obronie. Wszystkie zawodniczki pokazały się z dobrej strony. Wygrał cały zespół. Kontuzjowane dziewczyny za ławką też niezwykle pomogły swoim wsparciem. Przez cały mecz do nas krzyczały. Wszystkie razem wygrałyśmy ten mecz.
MAGDA WIĘCKOWSKA:
Nasza drużyna składa się z dwudziestu dziewczyn. Każda z tych dwudziestu zawodniczek może wejść na parkiet w dowolnym momencie spotkania i zrobić różnicę. Ja weszłam na boisko, by pomóc i pociągnąć grę, gdy nie szło. Cieszę się, że to się udało i razem z dziewczynami odmieniłyśmy wynik na naszą korzyść. Miałyśmy minus trzy. Sytuacje, które sobie wypracowałyśmy były do trafienia. Coś nie szło. Coś się zatrzymało. Najważniejsze jest jednak to, że w końcu się odblokowałyśmy i punkty zostały u nas.
Czuje się w tym zespole bardzo dobrze. Na pewno muszę pracować nad obroną, by nie musieć za każdym razem biegać do zmiany. To dla mnie ważne. Z dziewczynami rozumiemy się jednak coraz lepiej. Zdobyłam w ostatnim meczu trzy bramki, ale w pierwszej połowie miałam problemy z wejściem w mecz. Wchodziłam na Zuzię Ważną, a to nie jest mała zawodniczka. W przerwie porozmawiałam z trenerką. Zaczęłam robić co innego i najważniejsze, że to się udało.
Niedługo czeka nas większe zagęszczenie meczów, ale nie przeraża nas to. Po to trenowałyśmy tak ciężko, by mieć siłę na każdy mecz. Nawet grając co trzy dni.
MICHALINA PASTUSZKA:
Dziekuję dziewczynom i trenerce za zaufanie. Za to, że dostałam swoje minuty na parkiecie i wspólnie doprowadziłyśmy do zwycięstwa. Cieszę się, że moje wejście stanowiło pozytywny impuls. Magda Więckowska też dała dużo od siebie. Razem się napędziłyśmy. Obrona też zaczęła lepiej funkcjonować, a jak wiadomo, wówczas łatwiej o bramki z kontr. Udowodniłyśmy, że potrafimy się spiąć w tych najtrudniejszych momentach i pokazać jak jesteśmy silne.
Jestem także bardzo wdzięczna Romce Roszak i Kindze Achruk, które bardzo dużo mi podpowiadają, mówią co mam poprawić i czasami również grają akcje pode mnie, abym mogła jak najlepiej się zaprezentować. Moje początki w tym zespole były ciężkie, gdyż nie do końca rozumiałam się z dziewczynami, ale z treningu na trening jest już coraz lepiej. Możemy wymyślać nowe zagrywki i finalizować je bramkami.





