LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Nie wierzcie nikomu, kto mówi, że to mecz jak każdy inny

news-big

 

Przed kolejną odsłoną Świętej Wojny o odwiecznej rywalizacji Lublin – Lubin, jej najbardziej pamiętnych momentach i specjalnych przygotowaniach do meczów z „Miedziowymi”, rozmawiamy z jedną z ikon lubelskiej piłki ręcznej, Dorotą Małek.

Lublin – Lubin, czyli słynna Święta Wojna. Pytanie, czy tylko dla mediów i kibiców, czy też dla zawodniczek?
Kiedyś, gdy graliśmy zacięte mecze w seriach play-off to była to faktycznie Święta Wojna, tym bardziej, że Zagłębie przez lata miało piekielnie mocny skład i na parkiecie toczyły się niezapomniane boje. Przypomnijmy choćby historyczny finał rozstrzygnięty w meczu nr 5 po rzutach karnych. To był chyba jeden z najlepszych finałów w historii polskiej ligi. Kiedyś można było nasze pojedynki nazywać wojną, teraz skład Zagłębia sporo się zmienił. Co prawda zespół ten ma wciąż aspiracje medalowe, niedzielne spotkanie może dużo namieszać w tabeli i lubinianki poszukają swojej szansy, myślę jednak, że sprawa mistrzostwa może się szybko rozstrzygnąć.

Szykowałyście się specjalnie na mecze z Zagłębiem?
No jasne! Zwykle kolejny mecz, np. z potencjalnie słabszym rywalem, analizowało się w czwartek lub piątek, o Zagłębiu myślało się już po zakończeniu poprzedniej rundy spotkań. Tutaj w grę wchodziły olbrzymie emocje, nieprawdą jest, że jest to mecz jak każdy inny. Przygotowywaliśmy nowe schematy na tego rywala, tak aby przynajmniej na początku spotkania trudno mu było nas rozszyfrować. Nie ma sensu opowiadać bzdur, że to mecz jak każdy inny. Każdy, kto tak mówi, robi po prostu zasłonę dymną.

A miałyście jakieś specjalne rytuały przed spotkaniem?
Chyba każda zawodniczka rozpatrywała ten aspekt indywidualnie. Tutaj akurat nie było specjalnych zachowań, robiliśmy tylko dodatkową analizę. Nie wiem, jak to wygląda obecnie i jakie są przedmeczowe przygotowania, ale nie doszukiwałabym się w rytuałach dodatkowych elementów pozasportowej rywalizacji.

Najbardziej pamiętny moment Świętej Wojny to...
Dwie dogrywki i rzuty karne na ich terenie w meczu nr 5 jednego z wielkich finałów. Co to był za mecz! Karolina Semeniuk pomyliła się w decydującym momencie i to my zdobyłyśmy złoto. Grałyśmy wtedy w SP 14, był niesamowity tumult. Byłyśmy przyzwyczajone do pełnowymiarowej hali, tam nie było możliwości grania swojej taktyki, przez wąskie skrzydła ciężko nam było robić swoje. Do tego Zagłębie wychodziło wysoką obroną. Atmosfera była niesamowita, ogromny tumult, wrzawa, walka dosłownie wręcz. Wszystkie byłyśmy poobijane, podrapane... Niezapomniane czasy.

Nie jest tak, że dzisiaj ta wojna jest już tylko na papierze? Zagłębie od dawna nie zagraża MKS. Trzeba daleko sięgać pamięcią, bo aż do 2011 roku, aby przypomnieć sobie ostatnie zwycięstwo lubinianek w finałach...
Mnie zawsze Zagłębie się będzie kojarzyć z tą Świętą Wojną. Zapamiętam po prostu ten zespół, jako naszego odwiecznego rywala. Ostatnie lata nie potwierdzają tej reguły, ale myślę że w tym sezonie Zagłębie sporo namiesza i właśnie niedzielny mecz może wiele zmienić w rywalizacji. Fakt faktem jednak, dzisiaj nie jest to już ten sam zespół, co kiedyś. Już nie ma takiej wojny i walki wręcz, która była kiedyś.

Z drugiej strony, gdy spojrzymy na statystykę, zobaczymy że na ostatnich osiem finałów, aż pięć to serie Lublin – Lubin...
Dlatego Zagłębie jest dla nas wciąż wyjątkowym przeciwnikiem. Nie wiem, czy zgodzą się ze mną kibice i czy o meczach z tą ekipą dalej myśli się z tygodniowym wyprzedzeniem, ale jak pokazuje statystyka, którą wspomniałeś, nasza rywalizacja wciąż może budzić emocje.

Czy przy zmianie systemu rozgrywek te fajne otoczki okołomeczowe nie osłabną? Nie będzie zaciętych serii play-off, nie będzie historycznych serii finałowych...
Jak dowiedziałam się o tej zmianie, wydawało mi się, że to faktycznie odejmie rozgrywkom wiele atrakcyjności. Zdaję sobie jednak sprawę, co kierowało klubami, które dążyły do tych zmian. Myślały, że to jedyny możliwy sposób na detronizację Lublina, tymczasem okazuje się, że mistrzostwo może rozstrzygnąć się na kilka kolejek przed końcem sezonu... Taka Pogoń, którą dręczyły ostatnio kontuzje i traci już ogromny dystans do nas, mogła zacząć grę w play-off od zera, tymczasem walka o tytuł dla niej być może się już skończyła. Mam jednak nadzieję, że nas czeka jeszcze wiele emocji.

Dorota, na koniec krótko: Twój typ na niedzielę.
29:24 dla nas.

Powrót do aktualności