LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Pięć bramek do odrobienia

news-big

 

Spodziewaliśmy się grożącego niebezpieczeństwa ze strony publiczności, tymczasem znacznie trudniejszą przeszkodą okazały się same szczypiornistki Ardesen GSK. - 5 goli to dużo i mało, ale przy lubelskiej publiczności stać nas na awans – przyznała po nieudanym spotkaniu naszego zespołu Izabela Puchacz, drugi trener MKS. Przegraliśmy 23:28, ale nie możemy spuścić głów.

Lublinianki zaczęły dość niespodziewanie z Aleksandrą Januchtą w bramce, ale nasza młoda zawodniczka szczególnie w pierwszym kwadransie spisywała się bardzo poprawnie. Wynik w tym okresie był niewiarygodnie niski, dość powiedzieć, że po 11 minutach gry Turczynki prowadziły raptem 2:1. Od stanu 4:3 Ardesen zanotował trzy trafienia z rzędu, a trener Robert Lis po raz pierwszy położył tego dnia zieloną kartkę na stoliku sędziowskim. Szwankowała skuteczność, popełnialiśmy też dużo prostych błędów. Na domiar złego w 24 minucie drugie wykluczenie dostała Aleksandra Rosiak już wtedy sygnalizująca nam, że będzie wiodącą postacią rywalizacji. Niedługo później miejscowe prowadziły 13:8, ale ostatni fragment pierwszej odsłony należał już do MKS, który zdołał odrobić część strat. Na przerwę zeszliśmy przegrywając 11:14.

Tak jak słabo zaczęliśmy pierwszą połowę, tak samo kiepsko spisywaliśmy się na starcie drugiej odsłony. Nieuznany gol Dagmary Nocuń, pudło Kristsiny Repelewskiej w sytuacji sam na sam z Kristiną Graovac, serbską bramkarką rywalek. Znów gospodynie odskoczyły nam na +5, bo dobrze dysponowana była Olga Vaszczuk. Ukrainka z tureckim paszportem trafiła z karnego na 19:14 (42’). W kolejnej akcji z siódmego metra nie wpisała się na listę strzelczyń Marta Gęga, ale gdy tylko nasze dziewczyny grały mocniej w obronie i spokojniej w ataku, pojawiały się szanse na poprawienie wyniku. W ofensywie brylowała przecież Rosiak, w niedzielę po prostu nie do powstrzymania. Niestety, zabrakło przynajmniej jeszcze jednej snajperki, a że miejscowym dopisywało częściej boiskowe szczęście, ostatecznie wygrały spotkanie 28:23.

Rewanż w hali Globus zapowiada się ekscytująco, a historia piłki ręcznej pokazuje, że nie takie straty można odrobić. Bądźmy dobrej myśli i zagrajmy po prostu znacznie lepiej.

Z Ardesen Michał Pomorski

Ardesen GSK – MKS Perła Lublin 28:23 (14:11)
Ardesen: Graovac 1 – Yilmaz 6, Demirbas 6, Vaszczuk 6, Mugosa 4, Topaloglu 3, Muratović1, Akcanca 1, Ertap.
MKS: Januchta, Gawlik – Rosiak 8, Drabik 3, Achruk 3, Repelewska 2, Gęga 2, Rola 1, Matuszczyk 1, Nestsiaruk 1, Nocuń 1, Skrzyniarz 1, Stasiak, Mihdaliova.
Sędziowały: Tatiana Rakitina i Irina Tkaczuk (Ukraina).
Kary: Ardesen – 8 minut, MKS – 6 minut

Powrót do aktualności