LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Prowadzimy z Vistalem w finale 1:0 !

news-big

 

W finałowej serii do trzech zwycięstw 1:0 prowadzi MKS Selgros Lublin. Podopieczne Sabiny Włodek we własnej hali pokonały Vistal Gdynia 26:25. Drugi mecz w Lublinie jutro o 17.00. Następnie rywalizacja przeniesie się do Gdyni.

Pierwszy mecz finałowy PGNiG Superligi kobiet rozpoczęły Ekaterina Dzhukeva na bramce, Joanna Drabik na kole, Alesia Mihdaliova, Dorota Małek, Kristina Repelewska na rozegraniu oraz Jessica Quintino i Małgorzata Rola na skrzydłach.

Spotkanie rozpoczęło się od… lawiny serpentyn, które poleciały z trybun na parkiet. To już tradycja, że tak rozpoczynają się finały w lubelskiej hali. Po uprzątnięciu parkietu gospodynie mogły już rozegrać pierwszą akcję. Jednak pierwsza bramka padła dopiero w drugiej akcji. Wynik spotkania otworzyła Małgorzata Rola, a za chwilę na 2:0 podwyższyła Joanna Drabik. Późniejsze minuty były już wyrównane i nieustępliwe gdynianki w 7. minucie po rzucie karnym wyrównały stan meczu na 4:4.

Jednak w lubelskim zespole w bramce dobrze prezentowała się Ekaterina Dzhukeva, a w ataku duet Dorota Małek i Alesia Mihdaliova. Po trzech podobnych akcjach tych dwóch ostatnich, lublinianki ponownie wyszły na prowadzenie 9:6. Przewaga gospodyń mogła być jeszcze większa, ale sytuacji sam na sam z bramkarką nie wykorzystała Małgorzata Rola. Rywalki odpowiedziały trafieniem i na tablicy wyników zamiast 10:6 było tylko 9:7 dla MKS-u.

Zgodnie z powiedzeniem co się odwlecze to nie uciecze, podopieczne Sabiny Włodek i Moniki Marzec w 20. minucie znów po wspólnej akcji Doroty Małek i Alesii Mihdaliovej w końcu wyszły na 4-bramkowe prowadzenie. Pierwsza z nich przejęła piłkę w obronie, a druga wykorzystała kontrę i na tablicy wyników było 14:10. Chwilę później rzut karny wykorzystała z kolei Dorota Małek i lublinianki prowadziły już 15:10. A jeszcze trzy minuty wcześniej było tylko 11:10 dla gospodyń.

Jednak w tym meczu sytuacja na boisku zmieniała się bardzo często. Zamiast podwyższyć prowadzenie podczas gry w przewadze, mistrzynie kraju pozwoliły przyjezdnym odrobić trzy bramki i ich prowadzenie znów oscylowało wokół 2-3 trafień. W dodatku karę dwóch minut otrzymała Joanna Drabik, co gdynianki świetnie wykorzystały i Patrycja Kulwińska w 26. minucie rzuciła kontaktową bramkę (16:15). Wtedy po raz pierwszy na parkiecie pojawiła się Marta Gęga, ale lubelska rozgrywająca nie zdołała pomóc swojemu zespołowi i pierwsza połowa zakończyła prowadzeniem MKS-u różnicą tylko jednego trafienia 17:16.

Z jednej strony w końcówce lublinianki mogły powiększyć przewagę do trzech bramek, ale z drugiej, gdyby nie dobra postawa Ekateriny Dzhukevej w jednej z ostatnich akcji, przyjezdne doprowadziłyby do remisu 16:16. Tak więc wynik po pierwszych trzydziestu minutach wydawał się sprawiedliwy. Rzeczywiście MKS był w tej części spotkania lepszy, ale nieznacznie. Różnicę pomiędzy zespołami niwelowała zwłaszcza bardzo dobrze dysponowana dzisiaj na kole gości Patrycja Kulwińska.

Co prawda sam początek drugiej połowy lepiej zagrały przyjezdne, które doprowadziły do remisu 18:18, ale lublinianki szybko ponownie odskoczyły na jedno-dwa trafienia. Gospodynie mogły prowadzić wyżej, ale nie wykorzystały przynajmniej dwóch dogodnych sytuacji, a raz arbitrzy dopatrzyli się wątpliwych kroków Doroty Małek.

Do kluczowej sytuacji dla wyniku w całym meczu mogło dojść w 50. minucie. Ekaterina Dzhukeva obroniła rzut karny i tym samym nie dała rywalkom zdobyć kontaktowej bramki, ale lublinianki nie odpowiedziały bramką i wciąż ich przewaga wynosiła zaledwie jedno-dwa trafienia. W konsekwencji gdynianki chwilę później zbliżyły się do 17-krotnych mistrzyń kraju na najmniejszą różnicę (25:24).

Jednak podopieczne Sabiny Włodek i Moniki Marzec nie odpuszczały i przy „asyście” głośno i na stojąco dopingującej lubelskiej publiczności w końcu wyszły na 3-bramkową przewagę. Po bramce Alesii Mihdaliovej w 55. minucie było 26:23 dla MKS Selgros Lublin.

Lubelska publiczność stworzyła niesamowitą atmosferę w hali Globus, a aktualne mistrzynie kraju odwdzięczyły się fanom – z małymi wyjątkami – dobrą grą w końcówce i po niesamowitych nerwach ostatecznie wygrały pierwsze finałowe spotkanie z Vistalem Gdynia 26:25. Ostatnią minutę bowiem gospodynie grały w osłabieniu i prowadziły tylko jedną bramką.

Jutro o 17.00 w hali Globus drugi mecz. Następnie walka przeniesie się do Gdyni. Do Koziego Grodu rywalizacja wróci tylko w przypadku kiedy do wyłonienia mistrza Polski będzie potrzebny piąty mecz.

MKS Selgros Lublin – Vistal Gdynia 26:25 (17:16)
Bramki dla MKS: Kristina Repelewska 6, Alesia Mihdaliova 6, Dorota Małek 5, Małgorzata Rola 4, Joanna Drabik 4, Jessica Quintino 1.

Powrót do aktualności