Aktualności
Przegrana po horrorze

To był prawdziwy sportowy horror. Szkoda tylko, że bez happyendu. W meczu drugiej kolejki fazy grupowej Women's EHF Champions League MKS Lublin przegrał na Globusie z FC Midtjylland 24:25 (14:13).
Niestety, mistrzynie Polski musiały radzić sobie w sobotę bez Weroniki Gawlik. Lubelska bramkarka po ostatnim ligowym spotkaniu z KGHM Metraco Zagłębiem Lubin uskarżała się na ból kolana. To kolejne problemy zdrowotne w lubelskim zespole.
Początek meczu zapowiadał wielkie emocje. Wynik otworzyła Małgorzata Majerek. W starciu przeciwko Dunkom od pierwszych minut szansę gry otrzymała utalentowana Katarzyna Kozimur. Pierwsze minuty należały do gospodyń. W 6 min po golu Doroty Małek MKS prowadził 4:2.
Szybko grające mistrzynie Danii błyskawicznie zaczęły odrabiać straty. Po niespełna 120 sekundach to Midtjylland było na dwubramkowym prowadzeniu 6:4. W 13 min Dunki rzuciły na 9:5, a sobotni jubilat, Edward Jankowski poprosił o czas. To była dobra decyzja, bo po krótkiej przerwie trafiły Kozimur i Alina Wojtas.
Lublinianki zaczynały grać coraz lepiej. Choć jeszcze w 16 min Cornelia Nycke Groot rzuciła na 11:8, to kolejne minuty należały już do MKS. Wszystko zaczęło się od fenomenalnej postawy w bramce Ekateriny Dzhukevy, dzięki której koleżanki z pola mogły dogonić rywalki. W 19 min Kozimur doprowadziła do remisu 11:11, a w kolejnej akcji Wojtas wyprowadziła MKS na prowadzenie.
W 24 min po trafieniu Majerek lubelskie szczypiornistki wygrywały 14:12. Jak się później okazało, była to ostatnia zdobyta bramka przez MKS w pierwszej połowie. Znakomicie grały bramkarki obu drużyn, wspomniana Dzhukeva oraz Niemka Sabine Englert. Bułgarka wybroniła m.in. kontrę Fie Woller. To właśnie ta zawodniczka ustaliła wynik do przerwy na 14:13 dla MKS.
Po zmianie stron nadal przeważał lubelski zespół. Spuszczać z tonu nie zamierzała Dzhukeva, która zatrzymywała rzuty Dunek z przeróżnych pozycji. W 35 min był remis po 15. Jednak kolejce akcje to popis gry Doroty Małek. „Dora” zdobyła trzy bramki z rzędu i MKS wygrywał 18:15.
Szkoleniowiec FC Midtjylland poprosił o czas. Żeby myśleć o pozytywnym wyniku przyjezdne musiały w swojej grze coś zmienić. Trzeba przyznać, że zaczęły radzić sobie coraz lepiej. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania było już tylko 19:18. Po wymianie ciosów w 53 min Simone Rasmussen doprowadziła do remisu 22:22. Końcówka zapowiadała się fenomenalnie.
Jeszcze w 59 min Wojtas rzuciła na 24:23. Niestety, ostatnie sekundy należały do przyjezdnych. Większe doświadczenie na europejskich parkietach zaprocentowało i Dunki w ostatniej akcji wyrwały zwycięstwo z rąk lublinianek. W decydującej akcji o losach potyczki wycofały nawet bramkarkę i zdołały zadać jakże bolesny cios.
MKS Lublin – FC Midtjylland 24:25 (14:13)
MKS: Dzhukeva – Wojtas 6 (1/1), Małek 5, Majerek 5, Kozimur 3, Gęga 2, Nestsiaruk 1, Skrzyniarz 1, Drabik 1, Konsur, Wojdat, Mihdaliova.
Trener: Edward Jankowski i Sabina Włodek.
Kary: 2 min.
Karne: 1/1.
Midtjylland: Englert, Egestorp – Stine Jorgensen 8 (3/3), Groot 5 (1/1), Troelsen 3 (1/2), Rasmussen 2, Line Jorgensen 2, Ostergaard 2, Thorsgaard 1, Woller 1, Spellerberg 1
Trener: Helle Thomsen
Kary: 4 min
Karne: 5/6.
Sędziowali: Radojko Brkic i Andrei Jusufhodzic (Austria). Delegat EHF: Leif Sundell (Finlandia).
Widzów: ok. 2000.





