LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Przegrana w Podgoricy

news-big

 

Prawie 10 lat minęło od ostatniego meczu naszej drużyny w Lidze Mistrzyń. To w sporcie piekielnie długi okres. Okres, w którym niedzielne rywalki MKS-u, ZRK Buducnost Podgorica święciły triumfy w Europie. Nic więc dziwnego, że w starciu w stolicy Czarnogóry wysokie zwycięstwo odniosły miejscowe.

W pierwszej siódemce MKS-u pojawiła się 19-letnia Joanna Drabik, która jeszcze w piątek była przekonana, że spotkanie obejrzy w telewizji. Kontuzja Joanna Szarawagi zmusiła sztab szkoleniowy do gwałtownego ruchu i powołania w trybie nagłym młodziutkiej obrotowej rodem z Włoszczowy.

W wyjściowym zestawieniu znalazła się też Ekaterina Dzhukeva, która zaliczyła znakomity start, broniąc groźne rzuty Cristiny Neagu i Camilli Dalby. W rewanżu pierwszego gola w spotkaniu zdobyła Valentina Nestsiaruk, wbiegając sprytnie na koło. W piątej minucie wyrównała lewoskrzydłowa Majda Mehmedovic. Ta sama piłkarka w kolejnej akcji wyprowadziła miejscowe na 2:1.

Nasze dziewczyny były wyraźnie stremowane, ale w początkowych akcjach starały się słusznie szanować piłkę, szukając dogodnych pozycji do rzutu. Niestety, sforsowanie szczelnej defensywy rywalek było nie lada wyzwaniem. Już w 10.minucie przy stanie 4:2 dla miejscowych o czas poprosił trener Edward Jankowski. Kolejnego gola nie udało się zdobyć, ale w następnej akcji nareszcie odważnie i celnie rzuciła Alina Wojtas (5:3). Były też szanse na gola kontaktowego, bo udanie w obronie przeciwniczki zablokowała Marta Gęga, a potem uratowała nas poprzeczka po rzucie Dalby. Wielkie możliwości wspomnianej Dunki oraz Rumunki Neagu dawały łatwość grania z kołem, gdzie od pierwszych minut brylowała Serbka Dragana Cvijic.

Przy stanie 6:3 dla gospodyń karnego obroniła Weronika Gawlik. W ataku mistrzyń Polski trwał jednak niepokojący paraliż. Dopiero sprytnie rozegrany wolny przy sygnalizacji gry pasywnej przyniósł nam czwarte trafienie (Drabik). Młodziutka obrotowa niedługo potem wywalczyła też rzut karny, zamieniony na gola przez Dorotę Małek (8:5). Ta sama zawodniczka po indywidualnej akcji rzuciła zmniejszyła po chwili straty do rywalek do tylko dwóch trafień.

Całe szczęście, że piłkarki Buducnosti, grając w przewadze po karze za błąd zmiany dla Wojtas, dwukrotnie popełniły błędy techniczne. MKS był zespołem wolniejszym nie tylko w rozgrywaniu piłki, ale w zwykłym poruszaniu się po boisku. Nic więc dziwnego, że w 27.minucie gospodynie prowadziły już 13:7. Niedługo potem pierwsze trafienie w Lidze Mistrzyń, i to jak efektowne, zanotowała Kinga Byzdra.

Podgorica w tym fragmencie rozbijała nasz zespół mniej więcej tak ,jak kilka godzin wcześniej czynił to FC Midtjylland w meczu z FTC Budapeszt. Na zakończenie pierwszej połowy kolejną udaną akcję zaliczyła absolutna debiutantka Drabik, sprawiająca wrażenie tej, która akurat ma najmniej kompleksów wobec groźnego rywala ze wszystkich naszych zawodniczek z pola. Wynik przed zmianą stron ustaliła piękną bombą w okienko Neagu. Rezultat 16:8 dobrze obrazował dość jednostronne zawody.

W drugiej połowie naszej bramki strzegła Gawlik. Zespołem dyrygowała ze środka Gęga, natomiast Małek przeszła na pozycję Nestsiaruk. Jako pierwsze, mimo gry w osłabieniu do siatki trafiły miejscowe. MKS odpowiedział dwukrotnie z rzędu po rzutach Roli i właśnie Nestsiaruk. Mogło być ciutkę lepiej, gdyby wyraźnie sposobu na Małgorzatę Majerek nie miała niemiecka bramkarka Clara Woltering. Kapitan MKS-u została zastąpiona w 36.minucie przez Karolinę Konsur.

Buducnost kontrolowała całkowicie wydarzenia boiskowe – to pozwalało gospodyniom czasem na nonszalanckie zagrania, a czasem na wybory najbardziej efektownych rozwiązań. Mecz się otworzył, ale przewaga Podgoricy cały czas oscylowała w granicach 10 oczek. W 42.min swoje dopiero drugie trafienie zanotowała Wojtas, która nareszcie jednak zaczęła grać odważniej w ataku, do czego predyscynują ją wysokie umiejętności. Pod koniec trzeciego kwadransa na plac gry weszła Katarzyna Wojdat, trochę wcześniej Kamila Skrzyniarz.

Po kolejnych kontrach Radmiły Petrovic Buducnost prowadziła już 25:13. Trener Dragan Adzic ze spokojem obserwował spotkanie, powoli desygnując na boisko kolejne zawodniczki z ławki. Przy stanie 26:14, w 50min o czas poprosił Edward Jankowski. Rezerwowe miejscowych nie tylko nie zmarnowały kapitału zbudowanego przez pierwszą siódemkę, ale jeszcze powiększały zasłużoną przewagę. Ozdobą końcowego fragmentu rywalizacji była bramka po wrzutce do Eleny Gjorgijevskej, a także gol marzenie Kateriny Jezic, która pokonała Gawlik rzutem zza pleców.

Warto odnotować również dwa efektowne trafienia Katarzyny Kozimur. Jeśli więc za coś pochwalić mistrzynie Polski to właśnie za brak kompleksów ich najmłodszych piłkarek. Na pocieszenie dodajmy też, że w pierwszej kolejce EHF Women's Champions League wyższe przegrane poniosły znacznie bardziej utytułowane drużyny Podravki Koprivnica i Hypo Wiedeń.

Mimo zapowiedzi organizatorów, meczu nie śledził komplet publiczności w bardzo wiekowym i dusznym Sportowym Centrum Moracza w Podgoricy.

BUDUCNOST PODGORICA – MKS LUBLIN 31:19 (16:8)

Buducnost: Woltering, M.Vukcevic, Zderic – Petrovic 6, Knezevic 4 (1/2), Mehmedovic 4, Dalby 4, Neagu 4, Gjorgijevska 3, Cvijic 2, Jezic 2, Nikitina 1, Byzdra 1

MKS: Dzhukeva, Gawlik - Drabik 4, Wojtas 4 (2/2), Małek 3 (1/1), Nestsiaruk 3, Kozimur 2, Rola 2, Konsur 1, Majerek, Gęga, Wojdat, Skrzyniarz

Kary: MKS i Buducnost po 6 minut

Sędziowały: Cristina Nastase i Simona Raluca Stancu

Powrót do aktualności