LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Puchacz, Marzec: Sport lubi zaskakiwać

news-big

 

W sporcie nie ma pewniaków, sport lubi zaskakiwać - z Izą Puchacz i Moniką Marzec o Podgoricy i nie tylko.

Jakie macie pierwsze skojarzenia związane z Podgoricą?

Monika: Buducnost. Klub, w którym spędziłam dwa lata
Iza: 2 lata ciężkiej pracy, cięższej niż w Polsce, przynajmniej na tamte czasy.
Monika: Cudzoziemka musiała pokazać, że jest dwa razy lepsza od miejscowej, taka zasada obowiązywała.

Znacie dobrze obecnego pierwszego trenera Buducnosti, Dragana Adzicia. Jaki to człowiek?

Iza: Znamy go, bo gdy grałyśmy w Czarnogórze, był naszym drugim trenerem. Dragan to bardzo ciepły, sympatyczny facet, a do tego naprawdę solidny szkoleniowiec. Zresztą miał się od kogo uczyć.

Monika: Pełen profesjonalista z poczuciem humoru, a do tego bardzo pomocny człowiek. W lipcu byłam w Podgoricy, pozwolił mi nie tylko obserwować trening pierwszego zespolu, ale z chęcią udzielił kilku wskazówek i podzielił się pełnym, tygodniowym planem treningowym. Nie miał przede mną żadnych tajemnic, a przecież w piłce ręcznej wygrał prawie wszystko i mógłby chcieć zachować dla siebie trochę sekretów.

Od tego sezonu barw Buducnosti broni Kinga Byzdra. Co sądzicie o dziewczynie rodem z Kraśnika?

Monika: Mnie Kinga kojarzy się z małą dziewczynką, która przychodziła na treningi swojej mamy. Z Małgorzatą Byzdrą grałam przecież w jednym zespole. Mówiła wtedy do mnie ciociu, zresztą gdy po raz pierwszy stanęłyśmy twarzą w twarz jako zawodniczki, bałam się, że też tak się do mnie zwróci i będzie dużo śmiechu albo zakłopotania.

Iza: Młoda, zdolna, pracowita dziewczyna, ale przed nią trudne zadanie. Wiem, że ma spełniać ważną rolę w nowym zespole, są wobec niej wysokie wymagania, którym będzie musiała sprostać.
To ma być dziewczyna do pokierowania grą i w obronie i w ataku. Życzymy jej bardzo dobrze i ściskamy kciuki, choć oczywiście kibicować będziemy MKS-owi Lublin.

Ze względu na nowe obowiązki nie możecie polecieć do Podgoricy wspierać zespół.

Iza: To prawda, już w piątek ruszamy na wyjazdowy mecz pierwszej ligi do Dobrzenia Wielkiego, ale w niedzielę na pewno usiądziemy przed telewizorem kibicować dziewczynom.

Monika: Sercem będziemy za Lublinem, ale mam nadzieję, że Kinga Byzdra też dobrze spisze się w tym spotkaniu.

Znacie dobrze atmosferę panującą w hali Moraca w stolicy Czarnogóry.

Monika: Jak pierwszy raz weszłam do tego obiektu wypełnionego po brzegi na nasz mecz z Krimem, to mnie, zawodniczkę miejscowej drużyny, przeszły ciarki. Miałam tremę.

Iza: Z pewnością będzie komplet widzów, to południowcy, bardzo żywiołowi ludzie, którzy potrafią wywrzeć dużą presję.

Jak oceniacie szanse MKS-u w Podgoricy?

Iza: Każdy dzień pracuje na korzyść naszego zespołu, w którym doszło do kilku zmian. Znamy potencjał tych dziewczyn, one naprawdę potrafią grać na wysokim poziomie. Na pewno nie stoją na straconej pozycji.

Monika: W sporcie nie ma pewniaków, są najwyżej faworyci. Sport lubi zaskakiwać i o tym należy zawsze pamiętać.

No to kilka słów o waszej drużynie, czyli MKS AZS UMCS Lublin. Dziewczyny słuchają się trenerek?

Monika: Przede wszystkim pokazują się z jak najlepszej strony, zarówno na treningach, gdzie nigdy nie marudzą, jak i poza boiskiem, gdzie stworzyły już bardzo fajny monolit i wspierają się. To dla nas bardzo miłe, pozytywne zaskoczenie, że tak szybko zaczęły budować tę jedność.

Iza: Cały czas się poznajemy, pracujemy przecież od niedawna, jesteśmy na etapie budowania wzajemnego zaufania, natomiast z naszej strony chcemy, by treningi były ciekawe, a nasze doświadczenia z boiska mogło być przekazane młodszym dziewczynom.

Która z was ma decydujący głos przy spornych sytuacjach?

Iza: Nie ma spornych sytuacji, przynajmniej do tej pory nie było. Żyjemy w symbiozie, za długo się znamy, by coś miało nas poróżnić.

Monika: Ładnie to powiedziałaś, Iza. Mamy wspólny cel i zawsze potrafimy znaleźć złoty środek.

Jaki  zatem cel postawiłyście same sobie przed tym sezonem I ligi?

Iza: Przede wszystkim podnieść umiejętności dziewczyn, przekazać im jak najwięcej z naszego bagażu doświadczeń. Monika dodatkowo zdobywa też wiedzę na zgrupowaniach reprezentacji młodzieżowej.

Monika: Potwierdzam.

W najbliższym spotkaniu ligowym z Torem Dobrzeń Wielki zagracie w mocno zmienionym składzie w stosunku do wygranego meczu ze Spartą Oborniki.

Moniki: Pięć dziewczyn zmogła choroba, nie pojedzie z nami Kasia Jarosz, Monika Nóżka, Jagoda Lasek, Karolina Wawrzonek i Dorota Adamczyk. Do Czarnogóry z pierwszym zespołem poleci natomiast Honorata Syncerz, która ze Spartą rzuciła najwięcej goli.

Iza: Będzie z nami za to Ola Baranowska i po raz pierwszy Asia Drabik, co jest na pewno miłą wiadomością dla wszystkich kibiców MKS-u. Mecz odbędzie się w sobotę i to dość późno, dlatego pojedziemy już w przeddzień spotkania, by nie wychodzić na parkiet prosto po podróży.

Na koniec zapytam jeszcze raz o Buducnost. Nie żałujecie, że nie wystąpicie w tej edycji Champions League, gdy do Lublina przyjedzie wasz były zespół?

Iza: No pewnie, byłoby fajnie wybiec na parkiet i powalczyć znów w tych wspaniałych rozgrywkach.

Monika: A kto powiedział, że nie wystąpimy? Szykujemy się po prostu na rundę rewanżową w listopadzie, bo nie chce nam się teraz jeździć po Europie, a wtedy będą dwa mecze z rzędu w Lublinie. Oczywiście żartuję!

Powrót do aktualności