Aktualności
Raport medyczny, czyli sytuacja zdrowotna w obozie biało-zielonych

Szczypiornistek MKS-u FunFloor Lublin nie oszczędzają kontuzje i drobne urazy. W minionym starciu z Galiczanką Lwów zabrakło kilku ważnych dla drużyny postaci. Sprawdziliśmy, co u nich słychać.
Biało-zielone nie rozegrają spotkania 12. kolejki PGNiG Superligi Kobiet w terminie. Wyjazdowy mecz z KPR-em Gminy Kobierzyce nie odbędzie się 14 stycznia ze względu na spotkanie „Kobierek” z Iuventą Michalovce w ramach rozgrywek europejskich. Lublinianki korzystają z przymusowej przerwy w rozgrywkach, by szlifować formę przed domowym starciem z Młynami Stoisław Koszalin. Przed tym spotkaniem trener Piotr Dropek najprawdopodobniej będzie miał do swojej dyspozycji większość zawodniczek, które w ostatnim czasie nie pojawiały się na ligowych parkietach. Z pewnością jednak nie wszystkie.
Z najpoważniejszym urazem boryka się Marysia Szczepaniak. Młoda obrotowa zerwała więzadła krzyżowe w kolanie podczas zgrupowania młodzieżowej kadry narodowej. Z dużą dozą pewności można uznać, że w tym sezonie nie zobaczymy jej broniącej barw lubelskiej drużyny. – Marysia jest już po zabiegu. Powoli zaczyna się rehabilitować i raczej w bieżących rozgrywkach nie pomoże nam w walce o ligowe punkty – przyznaje Piotr Dropek. – Obecnie czuję się coraz lepiej. Rehabilituję się prawie codziennie w Warszawie. Z tego co mówią lekarze, wrócę do gry na okres przygotowawczy przed kolejnym sezonem. Taki jest plan. Wszystko idzie w dobrym kierunku – wyjaśnia natomiast sama zawodniczka.
Znaczącym osłabieniem zespołu jest brak Romany Roszak. Lubelska rozgrywająca skręciła kostkę i konieczna była interwencja chirurgiczna. Przez najbliższe tygodnie 22-krotne mistrzynie Polski będą musiały radzić sobie bez niej. Kontuzjowana szczypiornistka jednak szybko dochodzi do siebie i jest dobrej myśli. – We wtorek ściągam buta. Minie wtedy czwarty tydzień po operacji. Powoli zaczynam coś robić. W przyszłym tygodniu rozpocznę rehabilitację. Chcę wrócić na początku marca. Bardzo na to liczę. Nic mnie nie boli. Czuję się dobrze – mówi piłkarka.
W ostatnim meczu ligowym zabrakło jednak nie tylko Romany Roszak, ale i Kingi Achruk oraz Joanny Andruszak. Obie zawodniczki borykają się z przeciążeniowymi problemami. U obu dotyczą one pleców. Rozgrywająca wraca już do treningów z zespołem i będzie gotowa na mecz z Młynami Stoisław Koszalin. W kontekście obrotowej sytuacja nie jest już jednak tak klarowna. – Jest u mnie lepiej. Dużo lepiej. Miałam problem z plecami, ale wracam do pełnych treningów i będę do dyspozycji sztabu na najbliższy mecz ligowy – powiedziała nam Achruk. – Cały czas się rehabilituję i wykonuję ćwiczenia wzmacniające. Nie chcę się nastawiać na szybki powrót. Miałam już wcześniej problemy z kręgosłupem i trudno mi powiedzieć, kiedy wrócę do treningów z zespołem – przyznaje z kolei popularna „Dżony”.
Sztab szkoleniowy nie chce ryzykować zdrowia obrotowej. – Asia skarży się na ból w plecach. Staramy się ją oszczędzać. W końcu gra na pozycji szczególnie kontaktowej – mówi trener Dropek. – Asia i Romka obecnie nie trenują z zespołem. Dobrą wiadomością jest na pewno powrót Kingi. Od poniedziałku będzie trenować z pełnymi obciążeniami. U pozostałych zawodniczek oczywiście pojawiają się drobne sprawy przeciążeniowe, ale z tym powinniśmy sobie spokojnie poradzić. Poza wspomnianymi problemami nie ma większych urazów wykluczających zawodniczki na dłuższy czas – dodaje szkoleniowiec.
Lublinianki kończyły ubiegłe rozgrywki i rozpoczynały bieżące bez leworęcznej rozgrywającej. Paulina Masna wróciła już do składu na dobre i błyszczy na boisku w każdym meczu. W ostatnim starciu z Galiczanką Lwów zdobyła dziewięć bramek i została wybrana MVP spotkania. – Bardzo długo czekałam na ten powrót. W trakcie tych ostatnich tygodni przed wejściem na parkiet głód gry był już bardzo duży. Cieszę się, że ten powrót jest tak udany. Liczę na to, że w kolejnych meczach nie będzie gorzej, a nawet może lepiej - mówi niezwykle skuteczna rozgrywająca.
W kadrze meczowej na mecz z ekipą z Ukrainy pojawiła się także Julia Zagrajek. Niespełna 22-letnia zawodniczka wraca do optymalnej formy, choć miała szczególnego pecha w kontekście urazów. Bezpośrednio po wyleczeniu kolana pojawiły się problemy z kostką. Na szczęście te komplikacje są już za nią i rozgrywająca będzie gotowa do gry w najbliższym starciu ligowym. – Z kolanem już wszystko dobrze. Z kostką też. Ciężko trenuję, więc są jakieś mikrourazy, ale tego w naszym sporcie trudno uniknąć. Na mecz z ekipą z Koszalina będę na pewno gotowa. Nie miałam szczęścia. Kontuzje mnie wyeliminowały z gry na długi czas. Czuję się jednak przygotowana w stu procentach i jestem do dyspozycji trenera – wyjaśnia Zagrajek.
Pod nieobecność Romki Roszak i Kingi Achruk swoją szansę w ostatnim meczu wykorzystała Dominika Więckowska. Rozgrywająca pokazała się z bardzo dobrej strony i była jednym z jaśniejszych punktów lubelskiej drużyny. Wynik starcia z Galiczanką na 28:25 dla MKS-u ustaliła jednak jej siostra, Magda. Młodsza z sióstr Więckowskich bramką rzuconą pod koniec spotkania pokazała, że wszelkie problemy zdrowotne już jej nie dotyczą i jest gotowa bronić barw lubelskiej drużyny w kolejnych meczach. – Od prawie trzech tygodni normalnie trenuję. Cieszę się, że w końcu zagrałam i zdobyłam bramkę. Liczę też na dobry występ w starciu z ekipą z Koszalina. Mam nadzieję, że forma wraca – tłumaczy młoda rozgrywająca.
Kontuzje potrafią popsuć grę nawet najlepiej funkcjonującego zespołu. Wśród 22-krotnych mistrzyń Polski urazów wykluczających z walki na parkiecie jest coraz mniej. Trzymamy kciuki za zawodniczki, które wciąż borykają się z kontuzjami i liczymy na to, że problemy zdrowotne będą omijać zespół z Lublina.





