Aktualności
Raport z Baia Mare. Lublinianki po turnieju w Rumunii

Od 4 sierpnia szczypiornistki MKS-u FunFloor Lublin trenowały się w rumuńskim Baia Mare. Tam wzięły udział w towarzyskim turnieju.
- Przez cały sezon będziemy grać przeciwko zespołom z polskiej PGNiG Superligi. Bardzo bym chciała pograć z drużynami charakteryzującymi się innym stylem gry. Kluczowy oczywiście jest ich poziom. Pozwoli nam to na rozwój i wyciąganie wniosków w sytuacjach nietypowych dla krajowych parkietów. W polskiej lidze wszyscy znamy się bardzo dobrze. To dla nas super przetarcie. Spotkania z rywalami z zagranicy to także bardzo dobra forma przygotowania do europejskich pucharów - mówiła na początku okresu przygotowawczego trenerka 22-krotnych mistrzyń Polski, Edyta Majdzińska.
W Rumunii lublinianki miały okazję, by skonfrontować się z zespołami grającymi na co dzień w silnej Liga Florilol MOL. Wicemistrzynie Polski stanęły naprzeciwko takich zespołów, jak CS Minaur Baia Mare, HC Zalau i CSM Corona Brasov. - Nie da się ukryć, że tamtejsza liga jest bardzo mocna. Zespoły z dołu tabeli też potrafią zaskoczyć. To są bardzo mocno obsadzone rozgrywki. Dla nas te mecze w Rumunii będą stanowić niezwykle cenne przetarcie. Fajnie, że zmierzymy się z zespołami prezentującymi różne oblicza piłki ręcznej - przyznała przed turniejem rozgrywająca lubelskiej drużyny, Paulina Masna.
Serię sparingów biało-zielone rozpoczęły od starcia z CSM Coroną Brasov. Trzeba przyznać, że lublinianki zaliczyły dobre wejście w rumuński turniej. To MKS jako pierwszy wyszedł na prowadzenie i nie oddał go do końca spotkania. Szczypiornistki z Lublina do przerwy wypracowały pięciobramkową przewagę (17:12). - Na początku obydwa zespoły dobrze broniły. Jak zaczęłyśmy rzucać, to odskoczyłyśmy na 4:1. Kontrolowałyśmy pozostałą część meczu. Świetnie zagrała nasza bramka, która uruchamiała kontry. Nasze przeszybkie skrzydłowe je wykańczały, zdobywając łatwe bramki. Obrona wyglądała fajnie. W pewnym momencie osiągnęłyśmy nawet dziewięciobramkową przewagę, ale później posypało się nieco kar i mecz zakończył się rezultatem 30:26 - podsumowała mecz zawodniczka biało-zielonych, Dominika Więckowska.
Szczególnie skuteczne były podczas tego spotkania lubelskie skrzydłowe. Magda Balsam trafiła do siatki Corony aż osiem razy. Pięć goli dołożyła Oktawia Płomińska. Tylko jedno trafienie mniej zaliczyła Julia Pietras. Do tego dwukrotnie na listę strzelczyń wpisała się Daria Szynkaruk.
CSM Corona Brasov - MKS FunFloor Lublin 26:30 (12:17)
MKS: Gawlik, Wdowiak - Balsam 8, Płomińska 5, Pietras 4, Noga 3, Tomczyk 3, Kovarova 2, M. Więckowska 2, Szynkaruk 2, Masna 1, D. Więckowska, Pastuszka, Posavec, Szczepaniak, Achruk, Wicik
Kilka godzin później tego samego dnia ekipa z Lublina rozegrała kolejny mecz. Tym razem ich rywalkami były szczypiornistki HC Zalau. Zmęczenie dało o sobie znać. Lublinianki już do przerwy przegrywały 11:19, by ostatecznie zostać pokonane aż 26:37. Zawodniczka z Lublina, Michalina Pastuszka przyznała jednak po meczu, że to nie wynik był w tym spotkaniu najbardziej istotny.
- To był dla nas trudny mecz, bo rozgrywałyśmy drugie spotkanie po krótkiej przerwie tego samego dnia. Sądzę jednak, że mimo zmęczenia pokazałyśmy klasę. Walczyłyśmy, zdobywałyśmy ważne doświadczenie i miałyśmy okazję, by przećwiczyć warianty, które do tej pory doskonaliłyśmy na treningach. Przeciwnik był wymagający. To naprawdę dobrze zbudowane dziewczyny. Sprawdzałyśmy jednak nowe warianty i ważne jest to, że znajdowałyśmy drogę do bramki rywalek - tłumaczyła po spotkaniu 20-letnia rozgrywająca.
MKS FunFloor Lublin - HC Zalau 26:37 (11:19)
MKS: Gawlik, Wdowiak - Balsam 4, Płomińska 4, Szynkaruk 3, Posavec 3, Pietras 3, Sczepaniak 3, Pastuszka 2, Noga 2, Tomczyk 1, Kovarova 1, D. Więckowska, M. Więckowska, Masna, Achruk, Wicik.
W sobotę 5 sierpnia 22-krotne mistrzynie Polski mierzyły z gospodyniami turnieju. Nasze zawodniczki miały nieco problemów z wejściem w mecz. Zanim pierwszego gola na konto ekipy z Lublina wpisała popularna "Okti", rywalki mogły się pochwalić już czterema trafieniami. Gdy zespół z Baia Mare w 18. minucie podwoił swój dorobek bramkowy, lublinianki miały tylko dwa gole. Później jednak udało się im zdecydowanie poprawić obraz swojej gry.
- Zespół z Baia Mare postawił nam trudne warunki. To już było europejskie granie. W pierwszej połowie nie zagrałyśmy dobrze w ataku. Szybko musiałyśmy wyciągnąć wnioski i naprawić błędy. Druga odsłona była już w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. Byłyśmy skuteczniejsze i lepiej prezentowałyśmy się w defensywie. Realizowałyśmy w końcu nasz plan i częściowo podreperowałyśmy wynik. W drugiej części starcia byłyśmy lepsze od naszych rywalek. Jest sporo do wyciągnięcia z tego meczu. Fajnie, że byłyśmy w stanie szybko odmienić oblicze naszej drużyny i podjęłyśmy walkę, jak równy z równym - mówiła po meczu Płomińska.
Pierwsza połowa starcia zakończyła się wynikiem 14:8 dla miejscowych. W drugiej połowie jednak biało-zielone zredukowały przewagę gospodyń o połowę. Po końcowej syrenie tablica wyników wskazywała rezultat - 28:25 dla zespołu z Baia Mare.
CS Minaur Baia Mare - MKS FunFloor Lublin 28:25 (14:8)
MKS: Wdowiak, Gawlik - Balsam 4, D. Więckowska 4, Pietras 4, Płomińska 3, Pastuszka 3, Kovarova 1, Szynkaruk 1, Masna 1, Posavec 1, Achruk 1, Wicik 1, Tomczyk 1, Noga.
W niedzielę serię sparingów w Rumunii podopieczne Edyty Majdzińskiej zamknęły starciem z drugą drużyną klubu z Baia Mare. Młode szczypiornistki ósmejekipy ubiegłego sezonu rumuńskich rozgrywek ligowych zasilone zawodniczkami pierwszego zespołu nie poradziły sobie z biało-zielonymi. MKS do przerwy wygrywa 16:11, by ostatecznie zwyciężyć 35:24.
- W pierwszej połowie zabrakło nieco skuteczności. Dochodziłyśmy do stuprocentowych sytuacji, ale ich nie wykorzystywałyśmy. W drugiej części starcia było lepiej. Skupiłyśmy się na zdobywaniu bramek, bo sytuacji miałyśmy sporo. Przeciwnik był trochę mniej wymagający, ale mimo wszystko grał na dobrym poziomie. Mogłyśmy przećwiczyć niektóre akcje i zagrywki. Ćwiczyłyśmy sytuacje "dwójkowe", nowe warianty i schematy, których do tej pory nie sprawdzałyśmy w starciach z mocniejszymi rywalami - tłumaczyła po ostatnim spotkaniu w Rumunii skrzydłowa MKS-u, Daria Szynkaruk
- Sporo elementów nam dobrze wychodziło. Wiadomo, że pewne kwestie musimy jeszcze poprawić. Na plus na pewno jest nasza obrona. To naprawdę zaczęło już dobrze wyglądać. Sądzę, że po analizie wideo będziemy mogły wyciągnąć kolejne cenne wnioski. Chcemy to maksymalnie dopracować - mówiła natomiast Paulina Wdowiak. - To było dla nas dobre przetarcie przed ligą i europejskimi pucharami. Mam nadzieję, że to zaprocentuje i zaskoczymy naszych rywali - dodała bramkarka.
CS Minaur Baia Mare II - MKS FunFloor Lublin 24:35 (11:16)
MKS: Gawlik, Wdowiak - Szynkaruk 4, Wicik 4, Kovarova 4, D. Więckowska 4, M. Więckowska 3, Noga 3, Tomczyk 2, Balsam 2, Achruk 2, Masna 2, Posavec 2, Pietras 2, Płomińska 1, Patuszka, Szczepaniak.
- To był ciężki turniej. Grałyśmy z mocnymi rywalami. Wydaje mi się, że w każdym meczu pokazałyśmy charakter - twierdzi Szynkaruk. - Fajnie, że miałyśmy okazję, by zmierzyć się z tak wymagającymi zespołami. Osobiście uważam, że lepiej jest przegrać kilkoma bramkami i wyciągnąć z tego jakieś wnioski, niż wygrać i nie wynieść z tego żadnej lekcji. Zdobyłyśmy sporo doświadczenia. Mamy dużo materiału do analizy. Oczywiście nie wystrzegłyśmy się mankamentów, ale piłka ręczna jest właśnie grą błędów. Na pewno będziemy starać się robić ich mniej. Dużo było pozytywnych rzeczy, mimo tego, że nie było łatwo. Rozegrałyśmy cztery mecze w trzy dni. Fizycznie było to ciężkie, ale sądzę, że mentalnie to dźwignęłyśmy - podsumowała z kolei Kinga Achruk.
Lubelskie szczypiornistki prosto z Rumunii udały się na Słowację. Tam będą trenować wraz z miejscową Iuventą Michalovce, by w weekend wziąć udział w kolejnym towarzyskim turnieju.





