Aktualności
Raport z Hiszpanii #2: Dzień skupienia wyspanej ekipy

Sobota upłynęła naszej ekipie bardzo szybko. Wszyscy mogliśmy się porządnie wyspać, jako że śniadanie zaplanowaliśmy na 9.30 (10.30 czasu polskiego), tak samo zresztą jak w niedzielę, w dniu meczu. Jedynie trenerka Iza Puchacz wstała znacznie wcześniej, bo nie mogła sobie odmówić porannej przebieżki po plaży. Wspaniała sylwetka zdobywczyni Pucharu EHF mówi zresztą sama za siebie.
- Sen to coś pięknego – przyznała z kolei z uśmiechem młoda mama Małgorzata Stasiak.
Kwadrans przed południem ruszyliśmy autokarem do hali, w której odbędzie się pierwszy finał. Trasę liczącą ponad 30 km pokonaliśmy w nieco więcej niż pół godziny, ale sam obiekt przypadł nam do gustu. 12 rzędów trybun po trzech stronach boiska zapewnia komfortowe warunki dla dwóch tysięcy widzów, a wokół placu gry i tak pozostaje sporo miejsca. Po „przebojach”, a w zasadzie dniu świra w Maladze i małym obiekcie w Ardesen (wierutną bzdurą jest pojemność tamtej hali zgłoszona do EHF i rzekoma frekwencja w postaci 4000 widzów na meczu z MKS), to nareszcie dobra wiadomość, tym bardziej, że i ekipy telewizyjne będą miały wielką swobodę działania.
Oficjalną sesję treningową rozpoczęła tradycyjna krótka gra w futsal, w której zespół pomarańczowych zwyciężył 4:1. Bardzo udanie współpracował ze sobą tercet Dagmara Nocuń – Sylwia Matuszczyk – Aleksandra Rosiak, to właśnie te piłkarki wpisały się na listę strzelczyń, natomiast dla czarnych kapitalne trafienie z woleja zanotowała Gosia Stasiak, dobijając podstępny strzał z dystansu Marty Gęgi.
Poświęcamy kilka linijek piłce nożnej halowej, bo z wiadomych względów sam trening związany z naszą ukochaną dyscypliną jest wewnętrzną tajemnicą ekipy. Jeszcze w trakcie zajęć MKS rozpoczęło się spotkanie techniczne z portugalskim delegatem , przedstawicielką EHF, a także włoskimi sędziami, którzy do hali dotarli wprost z lotniska. Rocasa ma znacznie większe doświadczenie pucharowe niż Malaga, jej działacze również, zatem bardzo szybko ustalono najważniejsze zagadnienia. Nasze bramkarki przywdzieją w niedzielę czerwone bluzy, natomiast pozostałe zawodniczki założą czarne koszulki. Generalnie do organizatorów nie możemy mieć na razie żadnych poważnych zastrzeżeń, choć trudno nie oprzeć się wrażeniu, że przedstawiciele hiszpańskiego klubu przeżyją w Lublinie szok, gdy zobaczą, jak może wyglądać spotkanie techniczne i że istnieje coś takiego jak przewodnik przygotowany przez gospodarza zawodów. Nasza kierownik Edyta Danielczuk przyjęła najwyższe standardy Ligi Mistrzyń, wzbudzając za każdym razem zachwyt przybyłych. Ale jeśli marzymy o kolejnym starcie w Champions League, nie ma po prostu innej drogi.
Po obiedzie nasz zespół dostał kilka godzin wolnego, wieczorem zaś doszło do ostatniej analizy video, stricte pod kątem niedzielnej rywalizacji. Dziewczyn nie trzeba motywować, walczyły długie miesiące o to, by w niedzielę przystąpić do walki o drugi w historii klubu puchar. I choć to będzie dopiero pierwsza połowa, chcą ogromnie przywieźć do kraju korzystny wynik. – Będziemy walczyć o każdy centymetr boiska – zapowiedziała w wywiadzie dla www.eurohandball.com Kinga Achruk, stawiana za swój wzór przez Olę Rosiak.
Przypominamy, że niedzielne spotkanie rozpocznie się o godzinie 14.00 polskiego czasu, a transmitować je będzie TVP Sport. Wspierajcie biało-zielone!
Relacja: Michał Pomorski





