Aktualności
Rasmussen ma swoje sposoby na zmotywowanie drużyny

Rozmowa z Iwoną Niedźwiedź, reprezentantką Polski i czołową zawodniczką MKS Selgros, przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Udział w zawodach rozgrywanych w Rosji biorą Polki, jednak bez Niedźwiedź, która przechodzi rehabilitację po kontuzji ręki.
Jak wyglądają przygotowania do takiego turnieju? Są one inne, niż przygotowania przed pojedynczym meczem podczas zgrupowania?
Zdecydowanie. To są zupełnie inne sprawy. Na zgrupowaniu, na którym obecnie przebywa nasza reprezentacja mamy bardzo duże natężenie spotkań i wszystko trzeba planować z głową. Najpierw były boje o mistrzostwa Europy, a teraz czekają nas te o igrzyska. Do tego dochodzą częste podróże samolotami. Nie można tutaj zbyt przesadzać, jeśli chodzi o intensywność treningów. Ale myślę, że Kim Rasmussen doskonale wie co robi.
Przygotowując się do jednego meczu jest chyba łatwiej to zrobić, niż przed serią spotkań? Analizuje się grę tylko jednej ekipy przez długi czas. W przypadku, gdy mamy na rozkładzie trzech rywali w bardzo krótkim czasie, występuje mały problem, bo jak zrobić dogłębną analizę każdego z nich, gdy gra się dzień po dniu?
Zawsze najważniejszy jest ten najbliższy mecz. Wiem, że po spotkaniu z Węgierkami, tuż po przeniesieniu się do Pruszkowa, reprezentacja wzięła się za rozpracowywanie Rosjanek. Ale zaraz po Rosjankach na rozkład "wchodzi" Szwecja, a potem Meksyk. Podczas przygotowań nigdy nie oglądamy całych spotkań danego rywala, tylko jego wybrane fragmenty. Zależnie od tego, ile mamy do dyspozycji meczów, tyle jest materiału i tyle trwa analiza.
.jpg)
A reprezentantki również na własną rękę analizują video?
Jeśli ktoś ma ochotę, to może to zrobić. Czasem zdarza się, że chcemy obejrzeć sobie np. cały mecz bez żadnych "cięć". Mamy w kadrze Paulinę Adamską, pełniącą rolę statystyka i ona dostarcza nam wszystkie nagrania.
Jak wygląda dzień meczowy w trakcie takiego turnieju?
Wszystko zależy od godziny spotkania. Jeśli jest ono zaplanowane na późniejszą godzinę, np. 20, to dzień się rozciąga, a większość czynności opóźnia. Najpierw jest oczywiście śniadanie, potem taktyka, następnie czas na spacer i odprężenie się, zaczerpnięcie świeżego powietrza. Często, gdy mecz ma się rozpocząć późnym wieczorem, Kim Rasmussen zarządza lekki rozruch, trwający do 40 minut. Potem jest lekki posiłek i wyjazd na mecz.
Czy posiłki w dniu spotkania są wyjątkowe, reprezentacja korzysta z porad dietetyka?
Niestety nie jesteśmy na tym etapie, co piłkarze nożni, którzy na każdy wyjazd zabierają ze sobą kucharza. Oczywiście lekarz kadry stara się ustalać z "kuchnią" menu tak, aby potrawy nie były tłuste oraz były lekkostrawne. Pyta też nas, co chcemy zjeść przed meczem. W Rosji to będzie ciężki temat, bo widziałam zdjęcia posiłków z pierwszego dnia i nie wyglądało to zachęcająco. Ale na takie sytuacje także jesteśmy przygotowani. Zawsze orgniazuje się coś we własnym zakresie, nawet kupując jakieś rzeczy na miejscu.
A co jeśli kusi Was, aby podjadać coś niezdrowego? Pojawiają się czasem słodycze?
Moje poglądy w tej kwestii są bardzo radykalne. Nie uznaję, aby słodycze były odpowiednim elementem diety sportowca. Jest jednak pewna zasada na kadrze dopuszczająca odstępstwa w tej kwestii. Można zjeść coś słodkiego po kolacji, ale nie w trakcie lub nie po żadnym innym posiłku.
Kim Rasmussen zachowuje się przed spotkaniem jakoś inaczej, ma specjalną mowę motywacyjną?
Kim taką nakręcającą rozmowę przeprowadza tuż przed rozgrzewką lub po niej, przed samym meczem, gdy jeszcze raz wchodzimy do szatni. Poza tym ma w zwyczaju rozwieszać takie hasła-klucze wypisane na kartkach, aby motywować zawodniczki. To są hasła, które wynikają z naszych wewnętrznych rozmów.

Wywiesza te hasła po polsku?
Różnie. Nierzadko jak się spotykamy na taktyce, to każda z nas ma powiedzieć coś od siebie, co siedzi nam w głowie, dołożyć swoją cegiełkę. Kim dodaje też często jakieś sentencje motywacyjne. Czasem po polsku, czasem po angielsku.
Czy zawodniczki mają jakieś specjalne rytuały przedmeczowe? Są to kwestie indywidualne, czy może jako drużyna robicie coś wspólnie?
Nie wiem, jakie dziewczyny mają rytuały, ale wiem, że takie istnieją. Sama natomiast zawsze wychodziłam z założenia, że niepotrzebne mi jest coś takiego. Wszystko rozgrywa się w głowie i nieważne, jaki masz na sobie top, jakie majtki i co zrobisz, najważniejsza jest właśnie głowa i to, jak oceniasz sytuację na boisku. Ja jedynie staram się zawsze słuchać jakiejś fajnej muzyki. Myślę, że ten wątek pojawi się u większości dziewczyn i to chyba jest ta rzecz, którą robimy wspólnie. Zawsze jest tworzona wspólna playlista.
Byłaś ekspertką telewizyjną komentując mecze eliminacji mistrzostw Europy. Czy zasiądziesz także w studiu TV przy okazji meczów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich?
Nie, ale... bardzo się z tego cieszę. Albo inaczej; nie żałuję, bo taki turniej kosztowałby mnie mnóstwo nerwów. Z drugiej strony lubię jednak komentować i w tym kierunku chciałabym podążyć po zakończeniu kariery sportowej. Często pojawiam się w mediach przy okazji różnych wydarzeń. Komentowałam mecze Ligi Mistrzów, występowałam w roli eksperta podczas mistrzostw świata w Katarze, czy na Euro, ostatnie mecze eliminacji ME były jednak moim powrotem do komentowania meczów koleżanek z reprezentacji po dziewięciu latach przerwy. Przed starciami z Węgierkami bardzo się denerwowałam, bo grały moje bliskie koleżanki i niełatwo było je oceniać. Starałam się nikogo nie urazić, jednak trzeba było odnotowywać błędy. To było naprawdę trudne, dlatego teraz cieszę się, że mogę obejrzeć te mecze w spokoju i tylko ściskać za dziewczyny kciuki zamiast komentować ich postawę. Stawka turnieju jest bardzo wysoka i liczę na nasze dziewczyny, marząc o tym, aby pojechać na igrzyska.





