LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Repelewska: Cele są ambitne

news-big

 

- Życzę drużynie jak najwięcej wygranych i zero kontuzji - mówi Kristina Repelewska, rozgrywająca MKS Lublin, która obecnie przechodzi rehabilitacje po zabiegu ścięgna Achillesa i spodziewa się dziecka.

Repelewska po raz ostatni zagrała podczas turnieju Final Four Pucharu Polski w Gdyni pod koniec lutego. Następnie przeszła udaną operację pod okiem doktora Krzysztofa Gawędy. - Odpukać rehabilitacja przebiega pomyślnie. Paweł Pogorzelec czuwa nade mną. Mam codzienny zakres ćwiczeń na Achillesa do wykonania w domu, jak i na basenie w SPA Orkana. Po operacji ścięgno musi być ciągle w ruchu, by po powrocie na boisko mogło znosić maksymalne obciążenia - tłumaczy zawodniczka.

Jak wspomnieliśmy rozgrywająca lubelskiego klubu spodziewa się potomka. - Tak, to prawda, zostanę mamą! Dobrze się złożyło, ze rozbrat z piłka nie będzie aż tak długi. Udaje mi się godzić rehabilitację z ciążą. Bardzo uradowany był operujący mnie doktor Krzysztof Gawęda, gdyż stwierdził, ze na pewno Achilles będzie dobrze zagojony i długo jeszcze posłuży - dodaje z uśmiechem Repelewska.

Obecnie trudno jest stwierdzić, kiedy rozgrywająca MKS pojawi się na parkiecie. - Za wcześnie o tym pisać. W tej chwili wszystko będzie zależało od porodu. Mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie uda mi się pojawić na parkiecie. Proszę trzymać mocno kciuki za nas.

Repelewska wierzy w swoje koleżanki i w dobrą grę w polskiej Superlidze i w elitarnej Champions League. - Cele są na pewno ambitne. Liczę na obronę tytułu mistrza Polski i zdobycie Pucharu Polski. W Lidze Mistrzów trzeba zagrać na sto procent możliwości i odnieść sukces. Życzę drużynie jak najwięcej wygranych i zero kontuzji! Bardzo żałuję, że mój debiut w Lidze Mistrzów będziemy musieli przełożyć na następny sezon (uśmiech - dop. red.). Ale na wszystko jest swój czas.

 

Powrót do aktualności