LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Rewanż dla CSM

news-big

 


SPR Lublin po przegranej 25:30 (9:17) z CSM Bukareszt odpada z rozgrywek o Puchar EHF.

Miało być więcej spokoju i  skuteczności, a w kluczowych momentach decydujących o losie rywalizacji, nasze piłkarki dały się znów ponieść emocjom. Zaczęło się źle, bo po niecałych 5 minutach CSM prowadziło już 4:1. SPR po bardzo dobrym okresie gry w obronie doprowadziło do stanu 5:6, jaki zanotowano w 12. minucie. Kolejny zryw naszej drużyny przyniósł kolejne trafienie kontaktowe na 7:8, ale to niestety tyle dobrych wiadomości z pierwszej polowy. CSM grające bardzo wysoko i agresywnie już od pierwszego gwizdka bułgarskich arbitrów całkowicie zdominowało wydarzenia na parkiecie, a co najgorsze, wyszło zwycięsko nawet z beznadziejnej sytuacji, jaką jest gra w podwójnym osłabieniu. Mieliśmy nadzieję, że przy stanie 9:13 i grze 6 na 4 w polu nasze zawodniczki zmniejszą straty choćby o jedno oczko, tymczasem niewyobrażalne błędy lublinianek dały rywalkom trzy kontry zamienione na trzy trafienia. Pierwszą połowę zwieńczyła bramką bardzo aktywna lewoskrzydłowa Cristina Niculae i SPR było w ogromnych tarapatach, schodząc na przerwę przy –8.

Nie wiemy jeszcze, co powiedział w szatni trener Jankowski, ale nasze zawodniczki w trzecim kwadransie konfrontacji spisywały się znakomicie, tak jak przystało na klasową drużynę. Przewaga Rumunek topniała z każdą minutą, bo skonsolidowana obrona SPR dawała przechwyty, a tym samym wiele okazji do akcji ofensywnych. A w nich brylowała głównie Kristina Repelewska, autorka większości trafień dla Polek w tym okresie. W 54. minucie po golu Małgorzaty Roli było już tylko 26:24 dla gospodyń, czyli to SPR było o włos od upragnionego awansu, który dałaby nawet przegrana jednym oczkiem. Niestety kolejne ciosy zadawały już miejscowe, w przekroju całego meczu lepsze właśnie o kilka trafień. Trudno nie mieć niedosytu po takim spotkaniu. Zadecydowała fatalna postawa naszej drużyny w drugim kwadransie, podkreślona niechlubnym wynikiem 0:3 przy grze w podwójnej przewadze.

 

CSM Bukareszt – SPR Lublin 30:25 (17:9)

CSM: Iordache, Guresoaia – Strat, Nan, Catrinoi, Dinu 2, Niculae 6, Pacuraru 4, Geana 3, Doica 4, Popa 3, Chitulescu 2, Avadanii, Mihalschi 3, Paval 3

SPR: Baranowska, Gawlik – Danielczuk 4, Kocela 2, Rola 2, Majerek 3, Stasiak 4, Repelewska 7, Nestsiaruk 2, Figiel, Mihdaliova, Wojtas 1

Sędziowali: Ivan Bashev i Ivan Kostov (Bułgaria)

Kary: CSM – 6 minut, SPR- 6 minut

Widzów: około 600

Powiedzieli po meczu:

Sabina Włodek: Nie wiem, co powiedzieć po takim meczu. Fatalna pierwsza połowa zadecydowała o naszych losach. Nie zdołał nam niestety pomóc ten wspaniały zryw po przerwie i dojście rywalek na dwa trafienia. W drugiej połowie popełniłyśmy tylko jeden błąd techniczny. Wtedy gdy jednak już było blisko, znów oddałyśmy kilka nieskutecznych rzutów, co wykorzystały rywalki. CSM wyrzuciło nas praktycznie na trzynasty metr, a taka gra była dodatkowo nieprzyjemna ze względu na wielką walkę i brutalność przeciwniczek. Przegrałyśmy awans pomyłkami  z pierwszej połowy, bo te 12 błędów technicznych dało rywalkom aż 9 kontr zakończonych trafieniami.

Małgorzata Rola: Ciężko jest się wypowiadać po przegranym meczu. O ile w obronie w drugiej połowie było naprawdę dobrze, najbardziej bolą te niewykorzystane sytuacje z ostatnich minut, gdy doszłyśmy rywalki na dwie bramki i kolejny raz odzyskałyśmy piłkę. Strasznie szkoda tego momentu, tak jak szkoda  wyniku z meczu w Lublinie. Gdybyśmy przyjechały do Bukaresztu z większą zaliczką, na pewno gra inaczej by się nam układała w pierwszej połowie. Trudno wypowiadać się ciepło o bułgarskich sędziach, natomiast to nie w nich należy szukać przyczyn naszej przegranej.

Anna Baranowska: O pierwszej połowie w naszym wykonaniu możemy powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Dziewięć kontr rywalek, kilka rzutów ze skrzydeł i koła - zadanie bramkarek było naprawdę bardzo trudne. CSM praktycznie nie oddawało rzutów z drugiej linii. Przez długie minuty nie mogłyśmy znaleźć sposobu na Rumunki. Druga połowa miała zupełnie inny przebieg, ale zaliczka bramkowa rywalek była ogromna. Wiem, że nikt nie lubi gdy przegrywający narzekają na sędziów, ale naliczyłam kilkanaście bardzo dziwnych decyzji bułgarskich arbitrów. To tylko jednak uświadamia nam, że w Lublinie trzeba było wygrać wyżej, będąc świadomym faktu, że na wyjeździe gra się dużo ciężej niż przed własną publicznością. Bardzo dziękujemy za wspaniały doping naszych kibiców - to że przyjechali taki kawał drogi nie świadczy tylko o miłości do piłki ręcznej, ale o zaufaniu dla nas. Niestety, nie wynagrodziłyśmy awansem  ich ciężką podróż, ale mam nadzieję, że nam wybaczą i dalej będą nas wspierać, bo w głównej mierze to dla nich gramy.

(Zdjęcia z meczu są na naszym koncie na Facebooku.)

Powrót do aktualności