LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Robert Lis: Czujemy mobilizację do dalszej pracy

news-big

 

Trener MKS Perła Lublin ocenił finałowy mecz eliminacji Ligi Mistrzyń z SG BBM Bietigheim, który biało zielone przegrały 19:34.

Wiele osób w niedzielę w hali Globus zastanawiało się czy to zespół z Niemiec był taki silny, czy też lubliniankom tak wiele brakowało do optymalnej dyspozycji...
Na pewno SG BBM Bietigheim jest bardzo mocną drużyną i w spotkaniu z nami to udowodniło. Mój zespół walczył, próbował robić wszystko, żeby zagrać jak najlepiej, lecz z różnych powodów to się nie udało. Jestem dumny z dziewczyn, bo walczyły, lecz między nami a Niemkami była różnica klas. Teraz jednak musimy się zebrać do kupy i skoncentrować się na kolejnym meczu, bo już w środę w Elblągu czeka nas kolejne spotkanie PGNiG Superligi. Jeżeli chcemy spróbować powalczyć o Ligę Mistrzyń za rok, to musimy wygrywać takie mecze jak ten najbliższy. W niedzielę przegraliśmy i cóż, taki jest sport. Znamy teraz swoje miejsce i wiemy, do czego musimy dążyć.

Czy jedną z przyczyn przegranej był fakt, że turniej kwalifikacyjny odbywał się dla MKS Perła za wcześnie? Może gdyby było trochę więcej czasu na zgranie zespołu, to rozmiary porażki z SG BBM Bietigheim byłyby inne?
Co za różnica, czy byśmy przegrali jedną bramką, czy piętnastoma? Nie awansowaliśmy do Champions League i tyle. W zasadzie przez cały okres przygotowawczy graliśmy bez środkowej i Ola Rosiak musiała grać na tej pozycji. Takie kwestie też zostawiają swoje piętno. Jednak kiedyś trzeba było zmienić skład tej drużyny. Zdecydowaliśmy razem z zarządem, że to będzie tego lata. Czy liczyliśmy od razu na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzyń? Pewnie tak, ale stało się inaczej i trzeba się z tym pogodzić. Jest to oczywiście dla nas porządny klaps w twarz, lecz myślę, że ta porażka zmobilizuje nas do dalszej pracy. Mimo wszystko, ta drużyna ma olbrzymi potencjał. Jeżeli dziewczyny będą zdrowe i dalej będziemy mogli pracować, to myślę, że prędzej czy później ten zespół "zaskoczy". Na ten moment mistrz Polski jest po prostu słabszy od wicemistrza Niemiec i koniec.

Czego dokładnie zabrakło do lepszego wyniku?
Zabrakło nam wszystkiego po trochu. Obrona była słaba i nie funkcjonowała tak jak trzeba. Próbowaliśmy walczyć, dziewczyny starały się jak mogły. Niektóre nie do końca weszły jeszcze w system, niektóre nie są w pełni zdrowe. To wszystko się skumulowało, a drużyna z Niemiec pokazała doświadczenie i rutynę.

Porażka z Niemkami nie oznacza pożegnania z europejskimi pucharami, ponieważ teraz MKS Perła zagra w Pucharze EHF. O co tam będzie można powalczyć?
Zobaczymy. W kwalifikacjach Pucharu EHF będziemy grali dopiero w listopadzie. Mam nadzieję, że do tego czasu nasza drużyna będzie wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Na pewno tak będzie. Nie złożymy broni. To nie jest tak, że jesteśmy rozwaleni i się nie zmobilizujemy. Od poniedziałku "podnosimy się" psychicznie. Taki jest sport. Trzeba przegrać mecz, żeby potem wygrać. Mogliśmy sobie odpuścić ten turniej, pojechać gdzieś do Hiszpanii, zagrać byle jak, przegrać pierwszy mecz i być zadowolonym. Tak samo było w okresie przygotowawczym. Tam też przegrywaliśmy. Cóż, mogliśmy pojechać na turnieje do Albanii, żeby zwyciężać. Ale dążymy do gry o najwyższe cele. Chcemy występować w Lidze Mistrzyń. Na dzisiaj nie jesteśmy jednak w stanie tego zrobić, ale żeby się tego dowiedzieć musieliśmy zagrać te kwalifikacje, a nie Challenge Cup.

Teraz najważniejszym zadaniem będzie to, by "dźwignąć się" mentalnie?
Absolutnie. To jest klucz do naszej dalszej pracy. Jeżeli chcemy za rok walczyć o Ligę Mistrzyń, to musimy znów wygrać ligę. To jest oczywiste. Dlatego musimy w środę zwyciężyć w Elblągu.

Powrót do aktualności