Aktualności
Robert Lis: Do Francji jedziemy po awans

Rozmawiamy z trenerem Robertem Lisem, który w środę cieszył się z wyjazdowego zwycięstwa nad SPR Pogonią Szczecin, a teraz już skupia się wyłącznie na sobotnim, rewanżowym meczu w Pucharze EHF z francuskim E.S. Besancon.
Jak można ocenić ostatnie spotkanie w Szczecinie?
Myślę, że na boisku widać było prawdzią drużynę. Charakter się odrodził. W pierwszej połowie prezentowaliśmy się dobrze, nawet pomimo tego, że przegraliśmy tę odsłonę. Wpływ na wynik do przerwy miało kilka głupot w końcówce. Pogoń prowadziła, ale wszyscy czuliśmy, że jesteśmy lepszym zespołem i udowodniliśmy to po zmianie stron, gdy dziewczyny zagrały fenomenalnie w obronie. Pod względem defensywy druga połowa była naprawdę wyborna, ponieważ straciliśmy osiem bramek, z czego dwie-trzy w momencie kiedy już było wiadomo, że wygramy. A wtedy nie było już takiego zaangażowania, w obawie o odniesienie kontuzji. Dlatego wielkie brawa dla całej formacji obronnej, łącznie oczywiście z bramkarką, bo w końcu to są naczynia połączone.
W szatni w przerwie drużynie potrzebny był wstrząs czy rozmawialiście spokojnie?
Można powiedzieć, że lekki wstrząs był potrzebny i pojawiło się trochę mocnych słów, ale szczegóły niech pozostaną tajemnicą szatni.
W sobotę gracie mecz we Francji. Jak będą wyglądać przygotowania do rewanżu z E.S Besancon?
W czwartek nadal będziemy przebywać w Szczecinie i tam odbędzie się trening czysto taktyczny, który jest nam potrzebny. Lepiej nie robić takich zajęć w Besancon, bo różnie bywa i czasem ściany mają uszy. W piątek rano wylatujemy z Berlina. Po przyjeździe mamy rozruch i zapoznanie się z halą. W sobotę nie będzie już żadnego treningu, tylko wyjdziemy sobie na wspólny spacer, pozwiedzamy miasto i będziemy się szykować na wieczorny na mecz. Cały czas spokojnie analizujemy pewne sprawy. Po obejrzeniu pierwszego meczu złość sportowa jest w nas jeszcze większa, bo naprawdę kilka naszych prostych błędów spowodowało, że to spotkanie zremisowaliśmy. Dlatego jedziemy do Francji po awans, choć wiadomo, że wszystko zweryfikuje boisko.





