LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Robert Lis: Nic nie pozostawimy przypadkowi

news-big

 

Rozmawiamy z Robertem Lisem, trenerem MKS Perła Lublin.

Jak pan ocenia losowanie eliminacji Ligi Mistrzyń?
Wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu, że najpierw zagramy z Jomi Salerno lub turecką Muratpasą. Półfinał mamy przyzwoity. A jeśli chodzi o finał, to cóż... najprawdopodobniej zmierzymy się w nim z wicemistrzem Niemiec. W drugiej grupie występuje zaś zdobywca Pucharu EHF, także obie drużyny niezwykle wymagające. Zobaczymy, gdzie będzie turniej, bo myślę, że to jest jeden z kluczowych aspektów oceny naszych możliwości i sytuacji. Na razie podchodzimy do tego bardzo spokojnie, bez nerwów. Wcześniej trzeba będzie wejść w treningi i przekonać się jak forma zespołu będzie się kształtować. Nie ma w naszych szeregach hurraoptymizmu, ale też i totalnego defetyzmu.

Można powiedzieć, że na papierze za faworyta będzie uchodzić drużyna z Niemiec?
Na pewno tak. To doświadczona drużyna, która z powodzeniem grała już w poprzedniej edycji Ligi Mistrzyń. Myślę, że bez względu na to, gdzie turniej będzie się odbywał, to one są faworytkami.

Wie pan już coś na temat Jomi Salerno, czyli pierwszej przeszkody na drodze do fazy grupowej?
Szczerze mówiąc to nie. Jestem obecnie kompletnie odłączony od wydarzeń ze świata piłki ręcznej. Do soboty jestem na kursie Master Coach. Później mam nadzieję na tydzień urlopu i dopiero potem będę wracał do handballu. Mamy dużo czasu na przygotowanie do sezonu i tych eliminacji. To nie jest tak, że już koniecznie musimy wszystko wiedzieć. Spokojnie do tego podchodzimy i myślę, że wszystko będzie zapięte na ostatni guzik. Na pewno nic nie pozostawimy przypadkowi.

Myśli pan, że są duże szanse na to, żeby turniej kwalifikacyjny odbył się w Lublinie, czy jednak klub z San Sebastian powinien podjąć się organizacji imprezy?
Teraz to możemy jedynie bawić się we wróżenie z fusów. Kompletnie nie mam pojęcia co się wydarzy. Nie wiem, czy hiszpański klub podejdzie do tego na poważnie i będzie chciał wygrać z SG BBM Bietigheim oraz awansować do Ligi Mistrzyń. A może z góry uznają, że ta drużyna jest zbyt mocna i przegrają półfinał, więc nie ma sensu organizować tego turnieju? Trudno powiedzieć jakie są też ich możliwości finansowe. Wiem natomiast, że MKS Perła Lublin chce zorganizować ten turniej i jeśli Super Amara Bera Bera zrezygnuje, to jesteśmy gotowi gościć eliminacje EHF Champions League w hali Globus.

Biorąc pod uwagę perypetie związane z grą w Hiszpanii w ubiegłym sezonie w Challenge Cup, to chyba wcale nie jest taki wymarzony kierunek?
Z jednej strony tak, ale z drugiej to udało nam się wówczas wygrać, więc czemu nie? (śmiech). Nie ma sensu tak dywagować, bo można to robić godzinami. Cierpliwie poczekajmy, bo chyba w piątek lub najpóźniej w poniedziałek będzie oficjalna decyzja i wtedy będzie można powiedzieć więcej na ten temat.

Przygotowania do kolejnych rozgrywek ruszają już niedługo. Miał pan czas na odpoczynek pomiędzy sezonami?
Na szczęście się udało. Byliśmy już w czerwcu z rodziną na tygodniowych wczasach. Teraz jeszcze zamierzam zapewnić sobie nieco relaksu tuż przed startem treningów. A potem muszę się skoncentrować nad pracą nad ogólnym planem przygotowań do sezonu, które rozpoczną się w poniedziałek, 16 lipca.

Powrót do aktualności