LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Robert Lis: Nigdy nie straciłem wiary

news-big

 

Dzięki zwycięstwu nad EKS Startem Elbląg, MKS Perła Lublin wywalczył 21. mistrzostwo Polski w historii klubu. Po końcowej syrenie swojej radości z obrony tytułu nie ukrywał trener Robert Lis.

- Ten sezon nie był dla nas łatwy, można wręcz powiedzieć, że był piekielnie trudny, ale spodziewaliśmy się tego po zmianach kadrowych, jakie nastąpiły w drużynie latem - przyznaje szkoleniowiec. - W trakcie rozgrywek los także płatał nam figle, bo borykaliśmy się z kontuzjami, ale wyszliśmy z tego obronną ręką. Dziewczyny grały dobrze, wygrywaliśmy, zdobywaliśmy punkty i teraz możemy się cieszyć. Radość jest zasłużona, bo podnieśliśmy się po kiepskim początku sezonu i możemy świętować mistrzostwo. Jestem przeogromnie dumny z dziewczyn, bo niektóre z nich zrobiły bardzo duże postępy i za to należy im się szacunek - dodaje.

Czy w trakcie sezonu u naszego trenera pojawiły się chwile zwątpienia, gdy Metraco Zagłębie Lubin miało dużą przewagę w tabeli? - A jakim ja byłbym trenerem, gdybym wątpił? Wszyscy mogą wątpić, kibice, dziennikarze, zawodniczki, ale ja jako jedyny nie mogę - tłumaczy Lis. Szkoleniowiec tłumaczy ponadto, że w wielu spotkaniach jego podopieczne pokazały niesamowity charakter. - Pamiętam mecze, w których naprawdę nam nie szło, a mimo to je wygrywaliśmy. Ważna była chociażby wygrana w Koszalinie, gdy mieliśmy tylko osiem zdrowych zawodniczek z pola. To był przełomowy moment dla tej drużyny. Szalenie istotny był także remis wywalczony w Szczecinie trzy kolejki temu. Zdobyty tam punkt sprawił, że we wtorek mogliśmy świętować - mówi opiekun mistrzyń Polski.

Do końca sezonu biało-zielonym pozostało do rozegrania jeszcze jedno spotkanie. 24 maja lublinianki zmierzą się na wyjeździe z Metraco Zagłębiem Lubin, a później odbiorą mistrzowskie medale. - To, że obroniliśmy tytuł na kolejkę przed końcem sezonu, coś znaczy. Pierwsza runda była średnio udana, ale później z meczu na mecz sie rozkręcaliśmy i widać było, że drużyna zaczyna funkcjonować coraz lepiej. Nie ukrywajmy, że latem doszło do rewolucji. To jest zupełnie normalne, że potrzebowaliśmy czasu, by to zafunkcjonowało, bo jednak w porównaniu do pierwszej siódemki z zeszłego sezonu, wymieniliśmy trzy pozycje. To bardzo dużo i nie da się tego zastąpić od razu. Dlatego jestem zadowolony. A o meczu w Lubinie na razie jeszcze nie myślę i nie chcę o nim rozmawiać - podkreśla trener.

Wiemy już, że w kolejnym sezonie w barwach lubelskiego zespołu nie zobaczymy bramkarki Aleksandry Januchty oraz skrzydłowej Agnieszki Kowalskiej. Kto natomiast może wzmocnić szeregi mistrzyń Polski? - Chcemy na kolejny sezon skomponować najlepszą możliwą drużynę, ale pamiętajmy, że możemy się poruszać wyłącznie w ramach określonego budżetu. Nie będę jeszcze zdradzał żadnych personaliów, bo prezes na mnie nakrzyczy (śmiech). Mam nadzieję, że nadal będziemy mogli pracować i zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Już dziś mogę powiedzieć, że jednym z celów klubu będzie kolejne mistrzostwo Polski - kończy Robert Lis.

Powrót do aktualności