Aktualności
Robert Lis: Punkt zdobyty w Szczecinie może być bardzo ważny

MKS Perła Lublin przegrał po rzutach karnych mecz w Szczecinie z tamtejszą SPR Pogonią. Jak to spotkanie podsumował trener naszej drużyny, Robert Lis?
- W tym sezonie z Pogonią wypadają nam naprawdę słabe mecze - uważa szkoleniowiec. - Zagraliśmy z tym rywalem bardzo słabo już w hali Globus na zakończenie rundy zasadniczej. A w środowym meczu pierwsza połowa była w naszym wykonaniu niestety tragiczna. Straciliśmy do przerwy 15 bramek, a nie pamiętam kiedy ostatni raz taka sytucja miała miejsce. My potrafimy tracić przez 60 minut po 16-18 bramek, a w tym przypadku rywalki rzuciły nam zdecydowanie za dużo przez dwa kwadranse. Z tego też powodu wkradło się trochę nerwowości. Po zmianie stron, mimo że mecz się nam nie układał i było sporo niecelnych rzutów oraz błędow wynikających z pośpiechu, to koniec końców z pięciu bramek straty doszliśmy szczecinianki na jedną. Później znów przeciwniczki odskoczyly na cztery trafienia, ale jednak udało nam się ten mecz zremisować w trakcie regulaminowego czasu gry. To pozwoliło zgarnąć nam jeden punkt, który w końcowym rozrachunku może być niezwykle ważny. Stąd też olbrzymie gratulacje z mojej strony dla dziewczyn. One nie wątpią w to, że jesteśmy dobrą drużyną i zawsze możemy odwrócić losy meczu. Tak właśnie było w Szczecinie, gdzie zespół walczył do końca. Przy okazji bardzo dziękujemy kibicom, którzy pokonali ogromną ilość kilometrów i pojawili się w Szczecinie. Ta grupa zagorzałych fanów wspierała nas przez całe spotkanie i też przyczyniła się do zdobycia kolejnego oczka w tabeli - dodaje.
Trener Lis przyznaje, że ciężko wskazać jeden czynnik, który przesądził o tym, że Pogoń szybko odskoczyła bramkowo lubliniankom w środowym spotkaniu i przez jego większość była na prowadzeniu. - Wydawało się, że jesteśmy skoncentrowani i odpowiednio przygotowani, ale dość nieoczekiwanie rywalom wychodziło wszystko. Do bramki wpadaly im mega rzuty z drugiej linii, które wchodziły w samo okienko od poprzeczek. Cóż, czasami przychodzą takie mecze i akurat nam się zdarzyło dwa razy zagrać taki z Pogonią. Jednak nie ma co rozrywać szat i się samobiczować. Zdawaliśmy sobie sprawę, że na wyjazdach gra się ciężko. Szczególnie z drużyną, która o nic już nie walczy, jest na zupełnym luzie, bez obciążenia psychicznego. Wszystkiego cały czas nie da się wygrywać. Powtórzę, że ważny jest zdobyty punkt. Dla przykładu Zagłębie straciło w Szczecinie komplet punktów, a my nie - podkreśla.
Najbliższe ligowe spotkanie czeka biało-zielone w sobotę, 11 maja. - Przed nami teraz dwa mecze u siebie, jednak wcześniej musimy chwilę odsapnąć, bo mieliśmy ostatnio osiem ciężkich dni. Teraz zespół ma kilka dni wolnego, żeby się zresetować fizycznie i psychinicze. A poźniej będziemy mieć cały tydzień na przygotowanie się do dwóch spotkań na Globusie, które też praktycznie będą jeden po drugim. Trzeba być dobrej myśli - mówi Lis.
Opiekun MKS Perła odniósł się także do kontuzji Marty Gęgi na szczecińskim parkiecie. - Marta lekko podkręciła kostkę, ale czekamy na dokładniejszą diagnozę. Wydaje się, że nie ma w przypadku jej urazu wielkiego dramatu - kończy trener mistrzyń Polski.





