Aktualności
Rywalizacja mnie mobilizuje


Nikt mi nie odda miejsca w pierwszej siódemce za darmo - mówi w wywiadzie dla naszej strony nowa zawodniczka SPR, Agnieszka Kocela. Lewoskrzydłowa występująca dotychczas w Jeleniej Górze przyznaje też, że liczy na ciepłe przyjęcie ze strony lubelskich kibiców.
Zyskałaś szacunek kibiców, przechodząc do SPR w momencie, gdy sytuacja organizacyjno-finansowa klubu nie była klarowna. Miałaś wątpliwości przed podjęciem ostatecznej decyzji?
Tak, przez pewien czas wahałam się nad przyjazdem do Lublina właśnie ze względu na niepewną sytuację finansową, o czym informowały media, ale po namyśle postanowiłam podjąć wyzwanie i przeprowadzić się na drugi koniec Polski. Nadszedł taki moment w moim życiu, gdy potrzebowałam zmiany. Potrzebuję nowego otoczenia i nowych bodźców, by rozwijać się jako piłkarka ręczna.
Jak oceniasz swoją formę po obozach i grach sparingowych?
Po obozie w Kościerzynie narzekam jeszcze na ból w nodze związany z mięśniem czworogłowym, ale nasz sztab medyczny uspokaja mnie, że to nic poważnego. Prawdopodobnie to kwestia pewnego przemęczenia organizmu i choć jesteśmy w trakcie przygotowań do sezonu i nie ma przez to czasu na wypoczynek, za chwilę wszystko będzie dobrze.
Jak rysują się Twoje perspektywy gry w pierwszym składzie najlepszej polskiej drużyny ostatnich lat?
Przechodząc do Lublina, wiedziałam że nikt mi nie odda miejsca w pierwszej siódemce za darmo. Istotą sportu drużynowego jest rywalizacja, dlatego konkurencja w postaci Małgosi Roli, Kasi Wojdat czy uniwersalnej Edyty Danielczuk to żaden minus. To tylko mobilizuje mnie do jeszcze cięższej pracy. Żadna z nas nie chce przecież siedzieć na ławce.
Jaki wpływ na Twoją decyzję o dołączeniu do SPR miała osoba Sabiny Włodek?
Nie będę ukrywała, że to też był wabik. Potwierdzona informacja, że to Sabina będzie drugim trenerem i weźmie skrzydłowe pod swoje skrzydła ucieszyła mnie bardzo. Wiem, jak wiele mogę nauczyć się przy niej i skorzystać z jej bogatego doświadczenia. To nie jest wcale kurtuazja młodej piłkarki wobec pani trener, to szczera prawda.
Temat reprezentacja Polski jest tematem otwartym dla Ciebie, tym bardziej że Kim Rasmussen z wielkim zadowolenie przyjął informację o Twoim transferze do Lublina.
Na razie za mną tylko sparingi w Turcji i uczestniczenie w kilku zgrupowaniach kadry. Prawdziwy debiut w reprezentacji w meczu o stawkę i punkty dopiero przede mną. Przejście do SPR, czyli znacznie mocniejszego klubu, powinno mi pomóc w rywalizacji o miejsce w zespole narodowym. Myślę, że Kim Rasmussen patrzy uważnie na zespoły z czuba tabeli, a ja będę miała okazję do treningów i gier z bardzo utytułowanymi piłkarkami. Mam nadzieję, że to zaprocentuje, bo reprezentacja była zawsze moim marzeniem.
Masz już natomiast za sobą debiut w europejskich pucharach.
Kilka lat temu grałam w Jeleniej Górze w pucharach, ale prawdę mówiąc, nie pamiętam zbyt dobrze tamtych spotkań w Challenge Cup. Wygraliśmy dwumecz z Mińskiem, a potem uległyśmy dwa razy na wyjeździe w Serbii. Byłam jeszcze wtedy zmienniczką na lewym skrzydle doświadczonej Marty Oreszczuk i może stąd te moje braki w pamięci (śmiech)? Przychodząc do Lublina, miałam nadzieję na mecze z drużynami z Europy, dlatego perspektywa jesiennej rywalizacji z CSM Bukareszt daje mi kolejną motywację do pracy na treningach. Myślę, że Rumunki nas nie zatrzymają.
Do Lublina przyjeżdżałaś jako piłkarka KPR Jelenia Góra. Jak wspominasz swoje występy w Kozim Grodzie?
Zawsze trudno grało mi się na Globusie, prawdopodobnie z racji dużej przestrzeni po bokach i za bramkami. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia się do nowych warunków, bo przecież w hali przy ul. Złotniczej w Jeleniej Górze znałam każdą klepkę w parkiecie. Mam nadzieję, że lubelscy kibice przyjmą mnie równie ciepło, jak zawodniczki SPR i wybaczą mi na początku tremę debiutantki.
Pierwsze wrażenia z Lublina są pozytywne?
Lublin to dla mnie na razie głównie SPR, a dziewczyny, z których większość znałam już wcześniej, są mi bardzo pomocne. Prawdę mówiąc, nie miałam jeszcze okazji wybrać się na dłuższe zwiedzanie miasta. Na razie ze względu na nieznajomość Lublina, liczę przede wszystkim na GPS w moim samochodzie, który ratuje mi życie (śmiech).
Twój debiut w barwach SPR wypadnie na konfrontację z drużyną z Jeleniej Góry, ale nie będzie to KPR, w którym występowałaś, ale Finepharm.
Całe szczęście, że to nie KPR przyjeżdża już na wstępie, bo byłoby to dla mnie nagromadzenie zbyt wielu emocji jednego dnia.. Sezon zbliża się wielkimi krokami, ale o pierwszych spotkaniach pomyślę po zakończeniu wszystkich gier kontrolnych. Wtedy przyjdzie i odpowiednia mobilizacja i na pewno przedmeczowy stres.





