Aktualności
Rzuty karne to wojna psychologiczna

O końcowym wyniku ostatniego ligowego meczu MKS Perła Lublin z Energą AZS Koszalin przesądziły rzuty karne. W dwóch seriach rzutów z linii siódmego metra bezbłędne były m.in. Aneta Łabuda oraz Aleksandra Rosiak. Zapytaliśmy piłkarek naszej drużyny o tym jak odnajdują się w tym elemencie gry.
- Zaczęłam regularnie rzucać od drugiej rundy poprzedniego sezonu - mówi Łabuda. - Wcześniej chyba nikt nigdy nie widział we mnie akurat takiego potencjału (śmiech). Najtrudniejsza w tym wszystkim jest presja przed oddaniem rzutu. To generalnie dość prosta bramka i cała drużyna liczy na to, że piłka znajdzie się siatce. Mówi się, że bramkarki w tej sytuacji nie muszą obronić, ale rzucające muszą trafić. To jest wojna psychologiczna. Tuż przed samym karnym często dochodzi do pojedynku na spojrzenia - dodaje Aneta.
- Karne na pewno są stresujące, zwłaszcza już w drugiej serii - przyznaje Rosiak. - Jednak skoro trener wystawia mnie na rzuty karne, to znaczy, że we mnie wierzy i to mnie podbudowuje przed rzutem. Raz albo dwa razy w tygodniu zostajemy po treningu i ćwiczymy ten element gry, więc każda z nas wie, czy czuje się na siłach - podkreśla Ola.
Czy reprezentantki biało-zielonych barw mają jedną określoną taktykę na rzuty karne i zawsze zachowują się w ten sam sposób podczas ich wykonywania? - Lepiej dokładnie tego nie zdradzać, bo niewykluczone, że jeszcze jakieś serie rzutów z linii siedmiu metrów mogą nas czekać w tym sezonie. Oczywiście, nie jest tak, że zawsze wykonuje karne w ten sam sposób. Wszystkie jesteśmy gotowe na wiele możliwości - tłumaczy Łabuda.
- Nigdy nie ustalam z góry tego w jaki sposób rzucę. Najpierw zawsze patrzę jak sie zachowuje bramkarka i dopiero wtedy podejmuje decyzję. Czy przed rzutem staram się zabić rywalkę wzrokiem? Powiedzmy, że tak (śmiech). To zależy od bramkarki. Jeżeli się znamy, to nie lubię wtedy rzucać karnych i pewnie mam to gdzieś w podświadomości. Ogólnie, dobrze, że przepis o seriach karnych istnieje, bo zawsze dzięki nim można wywalczyć jeden punkt więcej w tabeli - kończy popularna "Rosi".





