LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Sezon 2011/2012

news-big

 

Sezon 2011/2012 miał dać odpowiedź, jak poradzi sobie drużyna bez trzech wielkich ikon, które meczem z Zagłębiem w maju 2011 zakończyła wspaniałe kariery. Chodzi oczywiście o Sabinę Włodek, Izabelę Puchacz i Monikę Marzec. Sabina zresztą została asystentką trenera Edwarda Jankowskiego, zdobywając swoje pierwsze szlify szkoleniowe. Jej następczynią w zespole miała być sprowadzona z KPR Jelenia Góra Agnieszka Kocela. Rywalizację wśród rozgrywających zwiększyła natomiast Białorusinka Valentina Nestsiaruk. Mimo wielu obaw, SPR radziło sobie bardzo dobrze w lidze, cały czas dotrzymując kroku bogatszym Zagłębiu i Vistalowi. Za rozczarowujący uznać można jednak start w Pucharze EHF, w którym lublinianki odpadły kosztem dość słabego CSM Bukareszt. W pierwszym spotkaniu SPR wygrał w hali Globus raptem dwoma bramkami, a prawdziwym katem dla naszych zawodniczek okazała się wysoka bramkarka Rumunek Alina Iordache. W rewanżu gospodynie odrobiły z zaliczką niewielkie straty, zaliczając kilka trafień nawet w podwójnym osłabieniu.
Na początku lutego 2012, po kilku miesiącach przerwy, SPR wróciło na czoło ligowej tabeli. W ostatnich kolejkach sezonu zasadniczego lublinianki uległy jednak dwóm głównym rywalom do złota i do fazy play-off przystąpiły z trzeciego miejsca. Szkoda szczególnie meczu w Lubinie, gdzie przez zdecydowaną większość spotkania warunki gry dyktowały nasze zawodniczki ze świetnie dysponowanymi Weroniką Gawlik i Aliną Wojtas na czele. Marzec 2012 to symboliczna chwila w historii naszego klubu. Po raz pierwszy wydany został miesięcznik SPRint w dużej mierze poświęcony ćwierćfinałowej rywalizacji z KSS Kielce, a także zbliżającemu się turniejowi o Puchar Polski, jaki miał być zrealizowany w Kozim Grodzie. SPR bez większym problemów awansowało do grona czterech najlepszych drużyn ligowych, pokonując dwukrotnie kielczanki 48:28 i 28:24.
Turniej PGNiG Final Four Pucharu Polski zorganizowany przez ZPRP i nominalnego sponsora imprezy, PGNiG, a zrealizowany w Lublinie, przyniósł naszym kibicom mnóstwo radości. Dwudniowe zawody, w którym poza lubelską ekipą znalazły się Politechnika Koszalińska (po sensacyjnym wyeliminowaniu Zagłębia), Piotrcovia Piotrków Trybunalski oraz uchodzący za faworyta Vistal Łączpol Gdynia, stały na dobrym, wysokim poziomie, tak sportowym jak i organizacyjnym. W półfinałach SPR pewnie pokonało koszalinianki 31:23, natomiast Vistal bardzo długo męczył się z Piotrcovią, by ostatecznie zwyciężyć 32:28. Nikt chyba nie spodziewał się, że wielki finał zdominuje już od pierwszych minut jedna ze stron. Spodziewano się zaciętej rywalizacji SPR-u z Vistalem, tymczasem lublinianki tego dnia były drużyną o klasę, jeśli nie dwie, lepszą od przeciwnika znad morza. Wynik 43:29 mówi wszystko, a najpiękniejsze gole z tego niezapomnianego spotkania możecie zobaczyć poniżej.
http://www.youtube.com/watch?v=kWnZhn9HW0k

Dwa tygodnie później doszło do serii rewanżów za ten mecz, bo to właśnie Vistal był rywalem SPR-u w drodze do finału PGNiG Superligi. Z Gdyni nasze dziewczyny przywiozły obiecujący remis 1:1 (przegrana 31:35 i wygrana 29:28), co oznaczało, że jeśli kolejne dwa mecze na parkiecie hali Globus zakończą się wygraną gospodyń, lublinianki przystąpią do walki o upragniony złoty medal. Tymczasem Vistal z kapitalną Karoliną Siódmiak na środku rozegrania nie tylko wygrał rywalizację w trzecim meczu (35:33), ale dzień później dopiął swego, awansując zasłużenie do finału po triumfie27:24. Jeśli coś zapamiętaliśmy z tego smutnego weekendu w hali Globus to z pewnością kosmiczny gol Kristiny Repelewskiej, chyba najpiękniejszy jak padł w naszej arenie od czasu jej otwarcia w 2006 roku.
http://www.youtube.com/watch?v=oT-0EpiYzYs

Tym samym po raz pierwszy od 18 lat naszej drużynie pozostało walczyć o brązowy medal. To jedyny krążek, którego nigdy nie było w historii lubelskiej siódemki, bo przecież w debiutanckim sezonie 1993/1994 MKS Montex zajął czwarte miejsce, przegrywając walkę o najniższy stopień podium z Sośnicą Gliwice.
Na łamach SPRintu pisaliśmy o „małym finale wielkiej drużyny", promując mecz hasłem „dziewczyny lubią brąz". Mecze o trzecie miejsce nie przyniosły wielkich emocji. Przewaga SPR-u nad Politechniką Koszalińską była ogromna, a wygrane różnicą odpowiednio 21, 11 i 10 trafień niech starczą za cały komentarz. Historyczne, bo pierwsze brązowe medale nasze zawodniczki odebrały w Koszalinie po efektownym zwycięstwie 41:31. Tak oto zakończył się pierwszy sezon bez wielkiej trójki Włodek,Marzec, Puchacz na parkiecie. Triumf w Pucharze Polski i trzecie miejsce w lidze z perspektywy czasu należy uznać za spore osiągnięcie. Tym bardziej, że coraz dojrzalej prezentowały się młode zawodniczki z Agnieszką Kocelą, Małgorzatą Stasiak i Weroniką Gawlik na czele. Ta ostatnia wiedziała już, że w kolejnym sezonie będzie musiała stworzyć duet bramkarek z Aleksandrą Baranowską. Ola miała zastąpić w Lublinie swą starszą siostrę Annę, która zdecydowała się na wyjazd do 2. Bundesligi.

Powrót do aktualności