Aktualności
Smak wygranej


Zgodnie z planem od zwycięstwa rozpoczęły sezon 2013/2014 w PGNiG Superlidze szczypiornistki MKS Lublin. W sobotę mistrzynie Polski pokonały w Jeleniej Górze miejscowy KPR 35:28 (18:13).
Zaczęło się bardzo nieszczęśliwie, bo kontuzji jeszcze na rozgrzewce doznała bramkarka Aleksandra Baranowska. Również początek inauguracyjnej rywalizacji w Jeleniej Górze nie był pomyślny dla mistrzyń Polski. Sprytne gospodynie szybko wyszły na prowadzenie 4:1, głównie dzięki pomysłowym Beacie Skalskiej i Lidii Żakowskiej.
Warto wspomnieć, że już w trzeciej minucie swoje debiutanckie trafienie zaliczyła nowa kołowa naszego zespołu Joanna Szarawaga. Na szczęście po mniej więcej kwadransie górę zaczęło brać doświadczenie MKS-u. Mocniejsza obrona, dużo pomoc ze strony Weroniki Gawlik, a przede wszystkim pomysłowość w ataku wystarczyła do narzucenia KPR-owi swoich warunków.
Podopieczne Małgorzaty Jędrzejczak musiały coraz dłużej rozgrywać piłkę, nie mogąc przedostać się przez lubelski blok. Wynik 18:13 po 30 minutach był więc jak najbardziej zasłużony. Jedyne co mogło martwić to podwójna kara wykluczenia dla Aliny Wojtas już w początkowej fazie potyczki. Zmienniczka Ali, Marta Gęga grająca na doskonale sobie znanym obiekcie spisywała się jednak na tyle dobrze, że nawet ewentualna absencja reprezentantki Polski wydawała się w przerwie meczu rzeczą, która nie powinna przeszkodzić MKS-owi w wywalczeniu pierwszych dwóch punktów.
Dość spora przewaga przed zmianą stron ustawiła resztę spotkania. Trener Edward Jankowski mógł wpuścić na parkiet zmienniczki, a te spisywała się bardzo dobrze. Szczególną radość dawały trafienia młodziutkich Szarawagi i Katarzyny Kozimur, swe pierwsze minuty zaliczyła też Kati Dzhukeva, a w ostatnim kwadransie na placu gry pojawiła się również Honorata Syncerz.
W drużynie KPR-u wyraźnie brakowało rezerwowych, które wniosłyby właśnie taką energię na boisko. Nic dziwnego, że przewaga MKS-u wynosiła w pewnym momencie już 9 goli. To nie mogła być jednak inauguracja ligi bez pewnego zwrotu akcji. Nasze zawodniczki można było zganić za łatwość łapania dwuminutowych kar. W ostatnim kwadransie, przez dokładnie 94 sekundy MKS grał nawet 4 na 6 w polu, dając gospodyniom ostatnią nadzieję na korzystny rezultat.
W tym newralgicznym momencie pomogła nam ogromnie bułgarska bramkarka, odbijając nie tylko karnego Żakowskiej, ale parując też piekielnie mocny rzut z koła aktywnej Martyny Michalak. W samej końcówce spotkania MKS z powrotem wrócił na wysokie prowadzenie, w czym duża zasługa naszej lubelskiej młodzieży i kapitan Małgorzaty Majerek, zdobywczyni bardzo istotnego trafienia na 28:33.
KPR Jelenia Góra – MKS Lublin 28:35 (13:18)
KPR: Kozłowska, Demiańczuk – Żakowska 7 (3/5), Skalska 5, Buklarewicz 4, Michalak 4, Winiarska 4, Wiertelak 3, Tomczyk 1.
Trener: Małgorzata Jędrzejczak.
Kary: 8 min.
Karne: 3/5.
MKS: Gawlik. Dzhukeva – Małek 7 (1/1), Majerek 4, Szarawaga 4, Nestsiaruk 4, Wojtas 3, Kozimur 3, Konsur 2, Wojdat 2, Gęga 2, Syncerz 2, Rola 1, Skrzyniarz 1, Mihdaliova.
Trener: Edward Jankowski i Sabina Włodek.
Kary: 14 min.
Karne: 1/1.
Sędziowie: Joanna Brehmer i Agnieszka Skowronek (okręg śląski).
Widzów: ok. 200 (w tym 20 z Lublina).
=>Pierwsze śliwki robaczywki - wypowiedzi po meczu w Jeleniej Górze
=>Galeria zdjęć - (dzięki uprzejmości Tomasza Raczyńskiego)





