Aktualności
Snajperskie oko Aliny Wojtas


W pięciu meczach kontrolnych zdobyła aż 45 bramek dla SPR, ale o swej wyśmienitej dyspozycji snajperskiej wypowiada się bardzo skromnie. Dziś najważniejszy jest dla niej powrót do treningów, bo w sobotnim sparingu z Vistalem doznała urazu stopy. Głos ma nasza wspaniała góralka z Nowego Sącza – Alina Wojtas.
- Tak naprawdę o snajperskim oku i prawdziwej dyspozycji będzie można mówić dopiero po meczach w Superlidze, gdy przyjdzie stres i zmęczenie, a także większa odpowiedzialność za to, co robi się na boisku. Gry kontrolne dawały nam luz psychiczny, a ich najważniejszym założeniem było zgranie się ze sobą w ataku oraz dopasowanie do drugiej osoby stojącej obok w obronie – przyznaje mierząca 191 cm wzrostu rozgrywająca.
Postawa SPR Lublin w turnieju w Gdyni była niewiadomą, wicemistrzynie Polski przystąpiły bowiem do pierwszych sparingów po serii wyczerpujących treningów w Kościerzynie. Potwierdza to Ala Wojtas, która w wielkim stylu z 26 oczkami na koncie wygrała klasyfikację snajperek w turnieju.
- To były pierwsze mecze po przeszło dwumiesięcznej przerwie, tak więc obawy ze „wstrzeleniem się” wydawały się uzasadnione. Rzeczywistość boiskowa pokazała jednak, że rzutowo było całkiem nieźle, ale wciąż musimy pracować nad defensywą. Zostanie królową strzelczyń to oczywiście przyjemna sprawa, lecz zdaję sobie sprawę, iż jeszcze bardzo dużo pracy przede mną. Lublin daje mi szansę sportowego rozwoju i to jest dla mnie najważniejsze.
Reprezentantka Polski z pewnością zostałaby również królową strzelczyń XIV Memoriału im. Henryka Kruglińskiego w Lubinie, gdyby nie kontuzja odniesiona w spotkaniu z Vistalem Łączpol. Do tego momentu bilans Wojtas był wręcz rewelacyjny - Alina zanotowała aż 19 trafień w niespełna dwie godziny rywalizacji (protokół błędnie podaje liczbę 20, zaliczywszy naszej bombardierce jedno trafienie Małgorzaty Stasiak – przyp.red.).
- Doznałam skręcenia stawu skokowego i choć nie jest to bardzo poważna kontuzja, uniemożliwia mi trenowanie z drużyną na pełnych obrotach. Powrót do zajęć jest uzależniony od tego, jak szybko zejdzie mi opuchlizna. Myślę, iż jest to kwestia kilkudniowej przerwy w treningach, jednak ostateczną zgodę musi wydać nasz fizjoterapeuta Paweł Pogorzelec – opowiada bohaterka naszego materiału.
Ambitnej rozgrywającej życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i równie wspaniałej dyspozycji strzeleckiej przez cały sezon 2011/2012





